wtorek, 8 września 2015

Przyjaciel

Autor : Haruka 
Pairing: głównie Ontae 
Ostrzeżenia: BRAK
Od autora: 
opowiadanie pisane dość dawno, na starym blogu. skopiowałam go i przeprawiłam śladowo. 
Dodaję tylko na znak,że żyje i nie umarłam :* Długi czas miałam problemy z komputerem, dlatego tak wszystko opóźnione.
one shot, dość krótki
   



-Panie Lee, ja rozumiem, że sytuacja finansowa aktualnie nie jest przyzwoita, na rynku pracy, jak również w domach, ale to już kolejny miesiąc w którym pan zalega! Dostał się Pan z dobrymi wynikami, tylko dzięki sukcesom jeszcze nie wywaliliśmy Pana! - krzyknął dyrektor uczelni. Taemin Lee, dwudziestoletni  uczeń najbardziej dochodowej uczelni w całej Korei Południowej, cieszącej się sławą w większości krajów wschodniej Azji. Taemin studiował dwa kierunki: dziennikarstwo i taniec.  Nie mógł zdecydować się na jeden kierunek, wiec wybrał dwa, a jako ambitny chłopiec w przyszłości planował do listy swoich specjalizacji dodać choreografię. W rodzinnym mieście otrzymał  mały rozgłos i siłą przebicia dostał się na uczelnię, zawierającej w sobie najbardziej zdolnych uczniów. Mimo dużego talentu, Taemin nie spał na pieniądzach. Jego rodzina była biedna i z trudem wiązała koniec z końcem. Dodatkowo ostatnia choroba ojca nie pozostawiała źródła nadziei, że kiedykolwiek będzie lepiej. Taemin pracował nocami i wieczorami w małej kawiarni, a nad ranem uczył się. To jednak wystarczało mu na ledwie połowę utrzymania się w tym miejscu. Czasem otrzymywał jakąś propozycje nauczenia dzieci gry na pianinie, ale to rzadkość. Częściej otrzymywał już ofertę spotkań z jakimś znanym pianistą, aniżeli zarobku na tym. Próbował także zbierać na ulicach tańcem i grą na gitarze, jednak i to nie przynosiło porządnej sumy pieniędzy. Większość zarobionej kwoty razem ze starszym bratem wysyłał do domu, by pomóc harującej matce w utrzymaniu siebie,jak również dac ojcu kolejne miesiące życia. Wspomniana choroba ojca wynikła z wypadku. Głowa rodziny, jak i pozostali członkowie pracowała niemal cała dobę by wesprzeć siebie nawzajem. Nie jest też tak, że są sami - jako przyjazny, pełen chęci pomocy i wsparcia klan, otrzymują pomoc od sąsiadów, jednak z powodu kryzysu na rynku, rzadko rodzina Lee cokolwiek przyjmuje.
     Dyrektor wiedział o sytuacji finansowej rodziny Taemina, ponieważ wcześniej startował tutaj jego brat Taesun, jednak nie przyjęto go. Taemin był bardzo zdziwiony tym zdarzeniem, albowiem był pewien, że brat dostanie się bez mrugnięcia okiem. Widział załamaną twarz brata, kiedy trzymając się ostatniej deski ratunku wybrał ekonomię jako kierunek studiów zagrzebując tym samym swoje marzenia. Obserwował jak brat przestaje tańczyć całkowicie rezygnując z marzeń i poddając się studiom. Siedem lat młodszy chłopiec nie rozumiał dlaczego jego ukochany braciszek, mentor taneczny i wzór do naśladowania, tak po prostu oddaje się pracy, aczkolwiek zaprzysięgł sobie, i będzie dążył do spełnienia marzeń i swoich i brata. Podczas gdy Taesun zarywał noce nad nowymi ustawami i prawami, młodszy Lee spędzał każdą wolną godzinę w małej piwniczce pod potężnym budynkiem mieszkalnym. Nie przeszkadzały mu pajęczyny, czy otaczające matczyne konfitury poustawiane ciasno na pólkach i szafkach. Miał tutaj swój kąt, gdzie nikomu nie zawadzał. Przynajmniej do pewnego czasu. Po trzech miesiącach ciągłej harówki zaczął odczuwać tak silne zmęczenie, że zaczął usypiać stojąc, czy nawet mdleć podczas zwykłych zajęć. Zaniepokojeni profesorowie i pedagodzy wezwali do szkoły starszego brata chłopca. Opowiedzieli o wszystkich dziwnych i podejrzanych zachowaniach ze strony trzynastolatka, próbując wyciągnąć informacje od opiekuna grożąc wtedy nasłaniem opieki kuratorskiej. Młody student zbulwersował się ówcześnie poczynając krzyczeć, że nikt mu braciszka nie zabierze, ponieważ tylko on i jego rodzice umieją się nim odpowiednio zaopiekować dając nieograniczoną miłość. Trzasnął drzwiami gabinetu dyrektora i co sił w nogach pognał do gabinetu higienistki, gdzie ujrzał płaczącego i skulonego Taemina. Twarz studenta natychmiast złagodniała a sam oddech zelżał. Powolnym, spokojnym krokiem podszedł do łóżka przysiadając niepewnie przy nim. Objął swojego ukochanego braciszka dużymi, opiekuńczymi ramionami ucałowując w czoło. Młodszy drżał z nadmiaru leków , jakie doskwierały malutkiemu sercu. 
-R.rodzice będą źli , prawda? Ja nie chciałem.. N-naprawdę - dukał zapłakany mocząc bratu zadbaną koszulę. Ten delikatnym ruchem dłoni zaczął gładzić malca po plecach sadzając na kolanach o czym szepcząc do ucha kiwając na boki 
- Nic im nie powiemy, dobrze? Ale Taemin, będziemy musieli poważnie porozmawiać, wiesz? Nie jestem na Ciebie zły, ale musisz dbać o swoje zdrowie. Proszę powiedz mi, co sie stało? Masz problemy ze snem ? Martwisz się czymś? - pytał spokojnie ukrywając prawdziwy , wewnętrzny i niemal porażający lęk, emanujący szybkim biciem serca mężczyzny. 
     
Mężczyzna pochylił się przed biurkiem głowy tegoż budynku
- Przepraszam, ja naprawdę do końca tygodnia ureguluję ostatnie niedopłaty. -powiedział poważnie. ‘ Mam nadzieję..‘ dodał w myśli po chwili słysząc groźne odchrząknięcie dyrektora.
- Mam nadzieję, że rozumiesz mnie. Szkoła taka jak ta nie może pozwolić sobie na długi, a aktualnie spłacamy za remont czterech sal. Pianina, mikrofony i cała reszta nie są tanim sprzętem. -powiedział po chwili obracając się na krześle za biurkiem. Kim DongSoo spojrzał na swojego ulubieńca i uśmiechnął się.
- No już mnie tak nie błagaj, bo pomyślę, że się podlizujesz. -zaśmiał się siwy mężczyzna. Ubrany był w drogi, czarny garnitur oraz śnieżnobiałą koszulę. Wbrew początkowym pozorom dyrektor był miły dla uczniów, aczkolwiek..surowy, co wyrównywało pozory ostrości i typowego ‘kolejnego wrednego dyrektora i ukrytego luzaka‘ w tejże postaci. Taemin uśmiechnął się lekko do mężczyzny i wyszedł z gabinetu. Opadł na ścianę za sobą i wziął głęboki oddech. 600 tysięcy won?  Nie miał tylu pieniędzy ! Uderzył delikatnie ręką o czoło i mruknął. ‘Lee Taemin, sam pod sobą dołki kopiesz’ i miał już ruszyć do pokoju gdy nagle..’Cholera’. Spojrzał na zegarek. 15 minut do rozpoczęcia zmiany z Kibumem. Widząc naprzeciw Jongina wręczył mu swoja torbę nie zatrzymując się.
- ZANIEŚ DO POKOJU, PROSZĘ ! -ryknął i tyle było go widać. Minął swoją nauczycielkę, prędko witając się i popędził dalej. Niemal wpadł po drodze na jakąś zakochaną parę z pedagogiki, jednak prędko ich wyminął i wybiegł z terenu uczelni. Taemin wleciał ile sił w nogach na ulicę, słysząc od razu klakson samochodu. Rzucił ręką 'Przepraszam!' krzycząc też i biegiem ruszył przez park w stronę centrum. Serce Taemina biło szybko. Nie to, że miał słabą kondycję czy coś, jednak..no tak nagły zryw był troszkę męczący. Wyminął matkę z dwojgiem dzieci i już był u końca. Rwał jak nigdy do pracy. Nie chciał ominąć spotkania..pewnej osoby. Podania jej tradycyjnej kawy latte z podwójna  pianką i prezentu do niego w postaci tego pięknego uśmiechu. Taemin na samą wizję tych okrąglutkich policzków i dziecięcych rys twarzy zarumienił się dostając jeszcze większego napędu. Nim się obejrzał stał przed szklanymi drzwiami kawiarni 'Sercem rzeki' . Dlaczego tak się nazywała? Taras kawiarni wysuwał się tuż nad rzekę Han i jej brzeg. Z powodu romantycznych zachodów słońca i częstych wizyt par w tym lokalu, zmieniono poprzednią, nieco kiczowatą i tandetną nazwę na własnie tą. Taemin uchylił się i zaczął dyszeć rozglądając się za pewną osobą. 'Jeszcze nie ma.' powiedział cichutko i skierował się za kasę gdzie stał jego przyjaciel Kim Kibum we własnej osobie.
- Spóźniłem się? -zapytał cichutko dysząc. Key zlustrował wzrokiem młodszego i powiedział
- Spociłeś się. Wyglądasz jak straszydło. Ułóż trochę te włosy i poperfumuj się jeśli chcesz by ten twój kochaś od ciebie nie odbiegł z krzykiem i nie pozwał nas do sądu o niehigieniczny personel. - warknął zdejmując z siebie fartuch. Taemin zdębiał.
-  TO ON JUŻ JEST ?! -krzyknął po chwili łapiąc się za usta. W całym lokalu przestała grać muzyka i wszyscy spojrzeli na jego osóbkę. Kelner oblał się rumieńcem. Key pokręcił głową z dezaprobatą i lekkim zażenowaniem. Zbliżył się do ucha młodszego, gdy ten brał czarny fartuszek.
- Ten twój kochaś jest jakiś nienormalny! -krzyknął szeptem Key. Taemin spojrzał na niego z drwiną po chwili tupiąc nogą.
- Dla ciebie każdy jest nienormalny, gdy nosi spodnie dzwony lub ma jakiś hipisowski styl, czy coś. A hyung jest piękny! i..i i ładnie się ubiera! i.. *dukał Taemin czerwieniąc się co raz bardziej.
- Ma najpiękniejszy uśmiech na świecie i jego przydługa grzywka tak pięknie zasłania mu ciemne oczka i ..
- on tu idzie  
- CO ?! - podskoczył Taemin momentalnie odwracając się przodem do kasy i z bananem na twarzy spojrzał na mężczyznę, który faktycznie podchodził do niego.
- Dzień dobry. -przywitał się- W czym mogę służyć? -zapytał po chwili widząc uśmiech mężczyzny przed sobą. Jak już napomknął czarnowłosy, mężczyzna przed nim miał przydługie brązowe włosy i dziecięcą, rozradowaną zawsze twarz. Biegające prędko, czujnie  piwne oczy i idealny nos. Pełne wargi koloru dojrzałej maliny, zawsze zwracające uwagę młodszego. Idealna twarz niemal bez żadnej skazy ani niedoskonałości. Taemin wiedział, że może idealizuje, jednak..w jego oczach.. taki właśnie był jego klient. Lustrując go wzorkiem miał przed oczami tamten nic nie znaczący wieczór. Noc, która mimo różnych aspektów nie powinna pozostawić po sobie śladu..


 Lee Taemin czując nadchodzącą falę wymiocin kolegi odskoczył od niego jak poparzony wpadając przyjacielowi na kolana. Czuł od niego odór dymu papierosowego, który owiewał jego szyje a wkrótce odtarł mu do nozdrzy. Patrząc na zarzyganą podłogę i obdartą kanapę przeklinał w myślach Kaia, że dał się na to namówić. Narzekał mu co prawda, iż nie spędzają za wiele czasu, ze sobą , aczkolwiek..nie  takie nadrabianie wspólnych relacji miał na myśli! Poczuł dużą dłoń przyjaciela na policzku gdy odwracał jego twarz ku swojej następnie wpatrując mu się głęboko w oczy po czym dmuchając dymem z papierosa w twarz. Zaczął zbliżać się do jego twarzy już stykając nosem i słysząc pociągające wzdychania napalonych do granic możliwości wstawionych kolegów. Taemin poklepał go po policzku uśmiechając się wrednie.
- Nie po pijaku kotku – dało się słyszeć przy stole po chwili widząc odwracającego się plecami do Jongina Taemina opadającego na klatkę piersiową wyższego. Członkowie tajemniczej gej-bandy wyjęczeli z dezaprobatą jeden po drugim majacząc jak to by popatrzyli na to, jak ich mały Kai zalicza zgrabny seksowny tyłek Taemina. Westchnął głęboko chichocząc. Nie był z Kaiem. Byli dobrymi przyjaciółmi, a żeby dostać się do Exo Jongin chciał zaimponować starszym kolegom pokazując się chłopakiem. Taemin nie umiał się nie zgodzić. Tym bardziej ze względu na starą przysługę, kiedy to Jongin wyratował Taemina z opresji. Reasumując ostatnie lata to z niejednych kłopotów go wyciągał , dlatego nie mógł mu odmówić. Po za tym sam stwierdził, że będzie to dobra zabawa i nowe doświadczenie, bo nigdy nie całował się z chłopakiem. Nie robiło mu to różnicy pokito był Kai, głównie ze względu na ich bliskie relacje. Dlatego gdy jedna z łap napalonego chłopaka dotknęła jego uda, dość blisko krocza podskoczył wyrywając się z zamyślenia rumieniąc się i wiercąc. Spojrzał na przyjaciela błagalnie . Jongin strzepnął dłoń napalonego do granic możliwości Sehuna ,którego spodnie od paru dobrych godzin były wciąż nieprzyjemnie ciasne zauważając
- Taemin jest ze mną i jest mój – powiedział dobierając się do szyi starszego. Taemin westchnął z podejrzanej rozkoszy drżąc niepewnie przy pieszym kontakcie.
- czuję się molestowany – wyszeptał tak by tylko ten usłyszał co spotkało się ze spokojnym śmiechem tancerza. Upił do końca szklankę zamówionego whisky po czym zeskoczył  z kolan swojego domniemanego chłopaka kręcąc delikatnie tyłkiem. Przeciągnął się odsłaniając płaski, lekko umięśniony brzuch poprzez uniesienie koszulki. Jongin poklepał go lekko po bladej skórze z uśmiechem na co starszy podszedł do niego mierzwiąc włosy i głaszcząc po uchu delikatnie. Spojrzał po wszystkich. Część z nich , jeszcze siedzących dobierała się do sąsiadów zaś druga część  przyglądała im się bacznie dłonią bezwstydnie mącąc po kroczu. Westchnął głęboko kręcąc głową z niedowierzaniem.
-największa gejoza jaką do tej pory widziałem – mruknął do siebie po czym ruszył w kierunku łazienki. Miał głęboką nadzieję, żę tym razem nie trafi na bzykającą się parkę. Pół biedy jeśli ’ spokojnie’ zamknęliby się w kabinie, a nie robili to po za nią. Potrząsnął głową uderzając lekko policzki by myśleć racjonalnie. Podszedł pod drzwi po chwili z ulgą stwierdzając, że nie słyszy żadnych krzyków rozkoszy ani innych perwersyjnych kobiecych odgłosów. Wolał nie patrzeć na to. Oj zdecydowanie nie. Odkręcił zimną wodę sapiąc cichutko i ochlapując nią sobie twarz oraz rozgrzane ramiona oraz brzuch. Zmierzwił włosy spoglądając do tylnej kieszeni na zegarek w komórce. 1.49. Nie miał pojęcia kiedy Jongin chciał iść i na szczęście nie nawalił się an tyle by nie kontaktować. Wsuwał już telefon w tylną kieszeń obcisłych dość spodni gdy nagle poczuł jak ktoś łapie go a biodra pchając w tył stanowczo na kafelki. Uderzył lekko o chłodną ścianę zdezorientowany rozglądając się. W jednej chwili poczuł jak jego serce rwie z siłą równą wiatru. Miał już zacząć krzyczeć i otworzył ku temu usta jednak z jego ust wydobył się perwersyjny jęk. Oczy rozszerzyły mu się w zdziwieniu i niedowierzania czując czyjąś dłoń na swoim kroczu masującą je delikatnie, aczkolwiek stanowczo. Spojrzał w dół a widząc tylko brązową długą czuprynę i czarne jak smoła oczy zaniemówił. Było tak również dlatego , iż tajemniczy nieznajomy przywarł do jego warg jak opętany ponaglając go z pocałunkami brutalnie niemal gwałcąc miękkie usta chłopaka. Przymknął bezbronnie oczy gdy usilne próby wyrywki poszły na marne. Był zbyt silny. Mięśnie rysowały się pod białą koszulką nie tylko na ramionach aczkolwiek i na brzuchu co doskonale czuł. Przyglądnął mu się szybko. Długa grzywka zasłaniająca głęboką kruczą czerń oczu. Mały nos i pełne usta które doskonale czuł..wszędzie. Napinające się ramiona formujące w niemałe mięśnie. Nagle wszystko ustało. I skończyło się tak prędko, jak tylko zaczęło. Usłyszał trzask drzwi a w pobliżu nie było nikogo.



 Podwójne latte, - uśmiechnął się wesoło mężczyzna. Taemin zlustrował go szybko wzrokiem. Czarna luźna koszulka i niebieskie wąskie spodnie. Jak zwykle na prawym nadgarstku nosił bransoletkę. Na swoje wspomnienia spuścił głowę czerwieniąc się. To Było jasne, że nic nie pamiętał. Wyczuł od niego odór alkoholu, ale procenty same zawróciły mu w głowie. Była też opcja , że miał brata bliźniaka. Jedna z dwóch opcji, jednak nie oszukujmy się – wszyscy wiemy, która opcja jest bardziej prawdopodobna.  
Chłopak przytaknął i prędko wystukał w kasę.
- Minnie, a jak w szkole? - zapytał Key mimo kończącej zmiany siadając obok kasy na stołku. Taemin wbił rachunek i spojrzał na niego.
- Do końca tygodnia muszę zapłacić pieniądze, bo inaczej..wywalą mnie - powiedział cichutko mimo to uśmiechając się do klienta i oddając resztę.* Dziękuję  za chwilkę przyniosę zamówienie, proszę usiąść *powiedział spoglądając na Key.
- Hyung, ja naprawdę nie wiem skąd ja mam wziąć aż taką sumę. -powiedział i podszedł do szklanek, biorąc jedną z nich. Oblizał wargi i czując jak Key go obejmuje od tylu zarumienił się.
- Hyung mówiłem byś tak nie robił, bo Jinki pomyśli, że jestem zajęty. *rzekł ściszonym głosem, a Kibum pocałował Taemina w policzek i roztrzepał mu włosy.
-Jeśli ma choć trochę rozumu w głowie to zobaczy, że nie jesteś we mnie zakochany, a w nim. -rzucił Key, po chwili odsuwając się od młodszego wciskając uprzednio przyciski w ekspresie. Kibum wsunął na siebie kurtkę nie zapinając jej nawet i skierował się do wyjścia.
- Taeminnie, jak coś to dzwoń.. ah.. wiesz..-odwrócił się na pięcie.- Gdybym sam miał..bym ci pożyczył te pieniądze, jednak ..nie mam, *powiedział, posłał mu buziaka i wyszedł.*

    Taemin uśmiechnął się. Wiedział jaka jest sytuacja Key z rodzicami. Od kiedy zbuntował się przeciw nim rok temu, wspominając dodatkowo o swojej orientacji seksualnej, odcięli się od niego. Key musiał sam pracować na siebie, mimo zamożnych rodziców. Mieli swoją firmę prawniczą, a sam Key.. pracował czasem w kawiarni z Tae albo dorabiał robiąc jakieś pojedyncze projekty do magazynów dla nastolatek, albo.. tańcząc. Taemin westchnął cichutko. Ujął kawę w dłoń i na delikatnie drżących nogach poszedł do pojedynczego stolika stojącego w rogu sali. Taemin uśmiechnął się do mężczyzny uroczo.
- Proszę bardzo. - postawił przed nim kubek po chwili dajac talerzyk z serwetką złożoną w kwiatuszek i łyżeczką na niej. Jinki spojrzał na niego unosząc się leciutko i mówiąc.
-Dziękuję~ -Taemin zarumienił się leciutko i odwrócił na pięcie.
- Em..Taemin tak ? -usłyszał zza siebie. Momentalnie zamarł. Spojrzał  na mężczyznę z nadzieją w oczach. Miał wrażenie, że cały lokal umilkł. Muzyka ucichła, pozostawiając miejsce głuchemu milczeniu. Zniknęli niezadowolenie klienci spod lokalu, dyskutujące o czymś zawzięcie dziewczęta spod okna, stukający na laptopie mężczyzna i całe otoczenie. Nagła bladość na twarzy chłopaka sprawiła wrażenie jeszcze bardziej alabastrowej niż zazwyczaj. Dłonie kelnera zadrżały nerwowo, toteż  nieświadomie  skrył je za sobą mącąc nerwowo palcami. Akt pełnego zestresowania dopełniał fakt szybszego rytmu serca, jaki teraz odczuwał. Zawahał się na chwilę czując gulę w gardle uniemożliwiającą mu jakąkolwiek wypowiedź. To chyba sen. Zaraz powinien obudzić się w łóżku zlatując z niego albo wpadając na Jongina . Wszystko byłoby pięknie i arkadyjskie,  mimo jednego wyjątku. To nie sen. Sapnął cichutko zamykając oczy i biorąc uspokajający oddech. Całe ciało przeszedł zimny dreszcz emocji, które skumulowały się w nim dając taki efekt.
- Tak, słucham? - zagadnął niepewnie, wtórnie odwracając się do niego. Twarz starszego pokryły leciutkie rumieńce na co młodszy zdziwił się jeszcze bardziej.
- Em..przypadkiem.. słyszałem, że potrzebujesz pieniędzy. - powiedział mieszając swoją kawę. Taemin spuścił głowę.- Chciałbym ci pomóc. Naprawdę. Wydajesz sie miłą osobą. Przyjaźnie nastawioną.. -uśmiechnął się do niego.- Mógłbym ci opłacać szkołę, ale.. -urwał, a policzki chłopaka pokryły się kolorem wiśni.
- Zaprzyjaźnisz się ze mną?

2 komentarze:

  1. Ontae~ Nareszcie coś, co mogę od Ciebie przeczytać. Słodki pomysł na opowiadanie, bardzo mi się spodobał. Całkiem przystępnie napisane, choć pojawiło się kilka, niewiele znaczących błędów, pewnie dlatego, że fika pisałaś już dawno temu. Pozdrawiam, i gorąco namawiam na moje jongkey (tak, wiem, jongkey) czeri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z myślą o tobie postaram się napisać coś jeszcze na całość moich możliwości byś mogła ocenić ; )

      Usuń