Pamiętnik II
Od autora: Trochę minęło od pierwszej części i przedłużyła się akcja. Nie wiem jeszcze ile rozdziałów mi to zajmie. To moja pierwsza partówka, więc będę się strać. W dodatku samodzielna. ( The rain melody też jest partówką , ale pisaną z Pegasusem , a nasz czas wolny niekoniecznie się łączy )
Zapraszam :
Jonghyun pow
10 kwietnia,2014 rok
Nie miałem zielonego pojęcia, że On jeszcze tutaj jest . Ze mną.
Na ziemi. żywy. Gdy go ujrzałem - wtedy, przy śniadaniu..miałem ochotę rozpłakać
się i przytulić go mocno przy czym nie wypuszczać ze swych ramion. By był
już na zawsze bezpieczny. By mi przebaczył młodzieńczy błąd i zapomniał o
ilościach dni czy lat, które nas rozdzieliły.O tym, jak go zraniłem łamiąc
to malutkie, drobne niczemu niezawinione serduszko. Kruchość tego chłopaka powoduje,że
moje serce mięknie i wprawiane jest w szybszy tryb. Bije
prędko, niepozornie wysyłając nieśmiałe sygnały do mózgu który nie
chciał przyjąć do informacji tego,że jestem po prostu zakochany. W
Taeminie. Przyjacielu z piaskownicy. Mój mózg jednak nie chciał też przyjąć do wiadomości tego,że może go zabraknąć.
~Widzisz kochanie? Mój rozumek bardzo dużo ze mną dyskutuje, przez co wynika w rezultacie tak wiele błędów w moim postępowaniu. Wiem,że cię ranię, czego sobie nigdy nie wybaczę, gdyż nie znam bardziej nieskazitelnie czystej osoby od Ciebie. Prawdopodobnie nigdy nie odważę zdradzić Ci powodu swojego wyjazdu. Naprawdę nie chce o tym pamiętać. Oh, jak bardzo pragnę wymazać ten okres ze wspomnień! Dlaczego nie mogę zetrzeć tego gumką, czy umyślnie zrobić kleksa,czarnym, pisarskim piórem?Wiesz co by mnie jeszcze bardziej ucieszyło? Podróż w czasie. Moc jego cofnięcia, ze wspomnieniami, które mam teraz. Dlaczego? Mógłbym teraz wyliczyć, ile rzeczy bym uniknął; złamania nogi w 2 klasie kiedy Kibum zepchnął mnie ze schodów za to,że powiedziałem mu ,że ma dziwny kolor włosów, czy porwanych spodni w gimnazjum. Jedyne, czego teraz najbardziej pragnę to odmiany tamtego wieczora. Kiedy nic nie mówiąc odszedłem. Do tej pory uważam,że był to mój największy błąd życia. ~
Kwiat wiśni, który wtedy opadł na jego włosy był
tańczącym promykiem słońca który wykonując wdzięczny
piruet zatoczył się na pojedynczym karmelowym włosku. Wyglądał jak
anioł. Mój anioł. Żywy i prawdziwy! Siedzący przede mną w tamtej
chwili widocznie powstrzymując łzy. Na samą myśl,że to ja jestem powodem,
dla którego ten cnotliwy chłopiec udowadnia tylko jak bardzo go krzywdzę serce
mi się kraje i odechciewa patrzeć w lustro. Zraniłem go. Widzę jego ból
na twarzy i niedowierzanie. Czujemy dokładnie to samo. Nasze
połączone serca bija dla siebie. Jestem tego
pewien. Muszę naprawić błędy przeszłości i zdobędę jego
zaufanie. Na tyle , by miał we mnie wsparcie i wiedział,że gdy
upadnie, ja go podniosę i pociesze. Byłem głupcem, i możliwe jest,że
nazwą mnie tak teraz, gdyż mam nadzieję na to,że będzie tak jak dawniej. Nie.
Nie jak dawniej. Lepiej. Ja i On razem. My. Otoczeni wspólną miłością
zaufaniem i otoczką romantyzmu.Teraz wiem, iż jestem w stanie wskoczyć za nim w
ogień. Kocham go.
Odsunął się do Key. Widziałem w jego ekspresji,że nie chce
bym zauważył. Nie ufa mi. Nie chce pamiętać. Nie zranię go
ponownie. Udowodnię.Zaraz wybił dzwonek na lekcję. Otwierałem już
usta by pomóc mu i odprowadzić go do klasy, by ujrzeć go
tylko przez chwilę. Ująć jego twarz w dłonie i zapamiętać
na następne ciężkie godziny. Zaczynam, mówić, jednak dźwięk
przystaje na bezgłośnej literze „T” kończąc swój wyraz. Key
ciągnął mnie jak najdalej od Taemina. Wbiegamy na korytarz, a ten pchnie mnie
na ścianę. Widzę w jego oczach furię.
- Słuchaj mnie uważnie bo nie będę więcej powtarzał .NIE
MIESZAJ MU W GŁOWIE PALANCIE. – zaakcentował ostatnie słowo- Nie
wiesz przez co przeszedł i nie widziałeś co przezywał gdy odszedłeś.
Nie pozwolę..powtarzam NIE POZWOLĘ by ktoś go skrzywdził
raz jeszcze, a szczególnie TY ! – powiedział i fuknął. Złapałem
go za nadgarstek ściskając mocno równie zdenerwowany.
-Nikt nie powiedział,że to ja będę go ranić – wydałem
tylko wściekle patrząc jak ten wyrywa się i odchodzi
rzucając jeszcze ciche
- Nie pozwolę by cierpiał. - po czym zniknął za
drzwiami.
Nie wiem, jak zdobyć zaufanie Taemina. Nie wiem, co
kocha i co ubi. Czy nadal tańczy i uczy się grać na pianinie.
Czy naprawdę czyta mangi. Jednak bez ryzyka nic nie zyskam. Nawet
jeśli mnie nie kocha - pragnę trwać przy nim i dawać mu powody do
radości. Małe, czy większe- nie ma znaczenia. Byleby tylko ujrzeć szczery uśmiech na jego twarzy. Móc obserwować jego dziecięcą radość. Z całego serca pragnę, by pozwolił mi być i trwać przy sobie nawet jeśli miałbym być tylko i wyłącznie marnym obserwatorem. To mi wystarczy. Nawet wtedy stanie się moim aniołem. Chociaż..czy już nim nie jest ? A może od zawsze nim był?
Leżąc obecnie w łóżku, obserwując przez
niezasłonięte okno szafirową noc, przywołuję do siebie wygląd jego oczu.
Bardziej czarne i głębokie niż pozostałych. Topię się w ich czeluści, za każdym
razem, gdy jest obok.Ciągle roześmiane, przez co przywoływały i przyciągały
wręcz innych do siebie. Przyjazny, ciepły uśmiech i pełne malinowe
, mięciutkie usteczka, nieprzerwanie układające się w słoneczny uśmiech.
Euforia, wciąż płynąca z wyrazu twarzy przeradza się także w sposób
chodzenia,czy przejawia w samej posturze ciała. Delikatna mała i wychudzona
okryta mlecznobiałą skórą dodaje wrażenia kruchości postaci. Mam wrażenie opisywania
Małego Księcia". On też szukał miłości. Na swój własny, nieporadny
nieco sposób czerpiąc wiele od otaczających przyjaciół i sprytnie ucząc się na
błędach innych.
Taeminie, nie mam pojęcia kiedy, ale stałeś się moim Małym
Księciem.
11 kwietnia 2014 rok
Powolnym krokiem, sięgając w najczarniejsze i najbardziej skryte
zakamarki umysłu, wędrowałem myślami w kierunku Tej osoby. Szedłem szybciej do szkoły zastanawiając się czy jeszcze go zobaczę. Muszę położyć kres
tym niepowodzeniom i ciszy, która nas otacza. Nie chce by mój skarb kiedykolwiek się przeze mnie smucił. Nie chce by to robił z jakiegokolwiek wyboru. Muszę z
nim porozmawiać i nie robię tego dlatego,że mam wyrzuty sumienia widząc go bo
to nie całkiem tak. Owszem, niezaprzeczalnym faktem jest, że czuje wewnątrz uścisk, gdy rozmyślam nad tym co zrobiłem, i choć trudno to ubrać w słowa to przeczuwam, że chce zostać przy nim dłużej. Odpowiednio, by wyznać mu swoje
uczucia i nawet w wypadku odtrącenia ofiarować mu szczęście.
Wszedłszy do szkoły wpatrzony w jasny ekran telefonu odpisując zirytowany siostrze,że nie wziąłem jej kluczy, nie dostrzegłem biegnącej na
przeciw postaci. Małe, rozpędzone a jednocześnie wątłe ciało wpadło na moja pierś wytrącając telefon i popychając w tył. Zdziwiony i zdezorientowany już miałem
fuknąć jednak spoglądając w dół i widząc szklane, przestraszone oczka
momentalnie zmiękłem,a cała złość uleciała nie pozostawiając po sobie ani
śladu. Wszystko znikło. Ujrzawszy tego małego cukierka moje serce zerwało się jak poparzone. Zaczęło szybciej bicia ja sam poczułem przypływ gorąca na ciele kiedy zorientowałem się,że oto naprawdę przede mną stoi w dodatku trzymany przeze mnie w objęciach.
- Taemin.. ? - spytałem niedowierzając a słysząc mój głos młodszy
podskoczył i momentalnie podbiegł do leżącego nieopodal telefonu obserwując czy
nie pobił się aby uprzednio.
- Przepraszam, bardzo hyung , naprawdę, nie chciałem na Ciebie
wpaść - odparł trzymając w dłoni urządzenie w celu oddania go, jednak tajemniczo odwracając się co chwila jakby w obawie.
- Proszę, weź to .. szybko!- pisnął widząc nadchodzącego nauczyciela. Podskoczył i schował się za moimi plecami wydając ze swoich małych usteczek cichutki pisk. Zmieszany odwróciłem głowę w jego stronę zaczynając pytać, o co w tym wszystkim chodzi jednak uprzedził mnie dołączający do nas nauczyciel. Grubiutki, nieco przypominający grubiutkiego miska dla noworodka. Łysawy mężczyzna odchrząknął na mnie znacząco wyglądając Temina. Ostre rysy twarzy staruszka nabrały pełni. Odchrząknąłem spokojnie starając się nie skupiać na drżących palcach i malutkich dłoniach ułożonych na moich plecach.
- Proszę, weź to .. szybko!- pisnął widząc nadchodzącego nauczyciela. Podskoczył i schował się za moimi plecami wydając ze swoich małych usteczek cichutki pisk. Zmieszany odwróciłem głowę w jego stronę zaczynając pytać, o co w tym wszystkim chodzi jednak uprzedził mnie dołączający do nas nauczyciel. Grubiutki, nieco przypominający grubiutkiego miska dla noworodka. Łysawy mężczyzna odchrząknął na mnie znacząco wyglądając Temina. Ostre rysy twarzy staruszka nabrały pełni. Odchrząknąłem spokojnie starając się nie skupiać na drżących palcach i malutkich dłoniach ułożonych na moich plecach.
- Czy coś się stało, profesorze? - zapytałem niepewnie. Ten
tylko spojrzał na mnie nieco zdziwiony wychylając się znacząco w bok.
Uniosłem brew a ten jakby dopiero mnie dostrzegł podejrzliwym, jednakże
stanowczym głosem zaczął:
- Nic, co ciebie by dotyczyło młodzieńcze. Mam sprawę do
załatwienia z panem Lee, wiec apelowałbym o udostępnienie mi tego.
Niepewnie zacząłem odwracać twarz w kierunku młodszego, a słysząc
te cichutkie słowa moje serce zabiło szybciej. Przyspieszonym biciem
sprawiło,że krew zaczęła przepływać szybciej po ciele a moje ciało zrobiło się
niebezpiecznie rozgrzane. Wziąłem głębszy oddech.
' Nie zostawiaj
mnie, proszę hyung '
- Najserdeczniej przepraszam za moją śmiałość, ale Taemin nie
wydaje się być skory do rozmów z panem w samotności.Gdyby powiedział mi Pan o co
chodzi, może mógłbym pomóc. - Ukłoniłem się grzecznie przed mężczyzną. Martwiła
mnie ta cała sytuacja. Od kiedy to uczeń ucieka od nauczyciela z takim
przerażeniem w oczach ? Do tego ten szept, i drżące ciało. Nie mogę pozwolić by
cokolwiek mu się stało. Co jeśli go wykorzystuje?! Albo gorzej?! To by
wyjaśniało dlaczego minnie jest taki przerażony. Zacisnąłem pieść i już miałem
się odezwać kąśliwa uwagą, aczkolwiek przerwał mi surowy głos
nauczyciela.
- Zapraszam do mojego gabinetu - zaczął po chwili odwrócił się
niezgrabnie zaczynając szurać po kafelkach idąc w kierunku zachodniej części szkoły. Taemin Odetchnął z ulgą i oderwał się od moich pleców z niemym
wyciszeniem. Przymknął oczy i opadł delikatnie na moje ramie wydychając
powietrze. ' Dziękuję ci hyung ' powiedział z delikatnym uśmiechem mrużąc
oczka spoglądając w moim kierunku. Zdając sobie po chwili jednak z tego jak opiera się o mnie zarumienił lekko i odskoczył kłaniając się i przepraszając. Zaśmiałem się spokojnie mierzwiąc mu włosy po chwili słysząc głośne chrząkniecie nauczyciela który stał już w otwartych drzwiach jakiegoś pomieszczenia . Złapałem tego małego cukierka za dłoń i podbiegłem niepewnie w wejściu jeszcze go lustrując. Szepnąłem kojące słowa do ucha Taemina prędko po
chwili siadając naprzeciw krzesła profesora. Ten zaś podszedł do okien znajdujących się za jego fotelem i uchylił jedno z wyraźnie rozdrażnionym westchnięciem. Usiadł za biurkiem na obrotowym, obdartym krześle, które
zaskrzypiało cicho.
- Taemin, nie masz wyboru jedziesz i koniec. - powiedział stykając
długopisem o dębowy blat biurka. Uniosłem brew spoglądając na skulonego
dongsaeng. Spojrzałem wyczekująco na nauczyciela w oczekiwaniu wyjaśnień.
Jakichkolwiek. Głaskałem kciukiem aksamitną dłoń malucha mając nadzieję,że
koje go przynajmniej minimalnie.
- Szkoła brała udział w programie międzyszkolnym dotyczącym rozwoju
tanecznego i muzycznego u młodzieży. Szkolny konkurs wygrał KIm Kibum z klasy
II. Niestety pan Kim zachorował i dziś rano zadzwoniła jego siostra,że nie
przyjedzie i nie da rady wystąpić. Widziałem na jakim poziomie tańczy Taemin
wiec wiem ile umie i jako jedyny może wystąpić bo był z Kibumem na każdej
próbie i jestem pewien, że umiałby go godnie zastąpić pamiętając cały układ.
Jeśli tego nie zrobi szkoła będzie musiała zapłacić karę porządkową, ponieważ
uczestnicy składali się na główną nagrodę. Niestety pan Lee nie kwapi się
zbytnio na ten wyjazd.
Analizowałem dłuższą chwilkę wszystkie informacje jakie podał mi
profesor. To nikt nikogo nie krzywdzi ? Taemin jest bezpieczny ? Odetchnąłem z
ulgą łapiąc delikatnie za głowę. Pociągnął nosem po chwili spoglądając na
profesora, który zlustrował Taemina wzrokiem.
- P-przepraszam, ale czy mógłbym chwilowo porozmawiać z nim sam ? W cztery oczy ? - zapytałem niepewnie nauczyciela czując szybsze bicie
serca.Mężczyzna westchnął i przytaknął wstając - będę obok w gabinecie
dyrektora - dodał wychodząc.Przytaknąłem i skłonił głowę w kierunku nauczyciela
rozmyślając. "Więc nadal tańczy " przeszło mi przez myśl po chwili uśmiechając delikatnie do siebie. Nie rozumiałem dlaczego Taemin nie chciał
jechać . Przecież Key na pewno nie obrazi się jeśli go zastąpi. Oblizałem delikatnie wargi schodząc z krzesła i kucając pod fotelem tancerza. Położyłem dłonie na jego stopach patrząc na skuloną postać młodszego. Nawet na mnie nie patrzył. Ucisnąłem duży palec w butach młodszego ruszając delikatnie nim i
śmiejąc się cichutko ' Ta mała świnka poszła na obiadek , ' zacząłem z
radosnym, szczerym aktem uciechy wymalowanym na twarzy. ' Ta mała świnka poszła
na spacer, ta się za to dłuuuugo zdrzemnęła , ' dostosowałem do wypowiedzi
odpowiedni ton głosu, dzięki czemu usłyszałem radosny śmiech ze strony ukochanego. Spojrzałem w tamtą stronę widząc rozbawione spojrzenie.
- Hyung, co robisz? - zapytał poruszając palcami pod moją dłonią.
Podskoczyłem w miejscu z zamiarem krzyku ' Eureka! ' jednak zamiast tego wydałem z siebie głośne ' A Widzisz ?! Patrzysz na mnie! ' po czym wybuchłem śmiechem
stawiając nogi na podłodze i kładąc brodę na jego szczupłych udach. Widziałem
jego Delikaty uśmiech i zakwitające na policzkach rumieńce, gdy patrzył mi w
oczy.
- Czemu nie chcesz jechać Taemin? Key się nie obrazi na ciebie, naprawdę mogę ci ręczyć słowem. - powiedziałem cicho głaszcząc kciukiem jego nogę.
Widocznie speszył się odwracając wzrok i czerwieniąc na twarzy spoglądając wymijająco w
okno szukając ratunku. Westchnąłem cichutko patrząc na niego
zaniepokojony. Co jeśli mi nie powie? Nie zdołam go namówić. Taemin ma talent,
i to nie podlega dyskusjom. Jestem pewien,że wygraną ma praktycznie zapewnioną
i już jest w jego kieszeni, jednak bez
jego świadomości. Już przed wyjazdem doskonale tańczył, to jak musi wyglądać teraz?! Z rozmyśleń wyrwał mnie cichy , skruszony głos..
-Ja się boję hyung.. Boję się ,że przegram, że nie będę tak dobry jak
Key umma..że ośmieszę się tylko, że Key nie będzie zadowolony., albo ,że tylko
mi powie,że było dobrze, mimo tego,że tak naprawdę będzie źle – mówił szybko,
aż do czasu gdy przerwałem mu zasłaniając usta delikatnie dłonią z czułym ,
kojącym uśmiechem na ustach. Zdziwione i spłoszone głębokie oczęta spojrzały na
mnie czujnie już wrażliwie szklanym wzrokiem. W kącikach oczu chłopaka lśniły
malutkie perełki które po chwili znikły szkląc się na bladych, alabastrowych
policzkach. Całą jego twarz mógłbym opisać tylko jednym słowem – idealna.
Kształt, włącznie z pulchnymi policzkami na których nie rzadko kwitły malutkie dołeczki , pełne usta, kształtny nosek duże , czarne oraz bystre oczy, po których zawsze widać kłamstwo, które tak dobrze chciałbyś ukryć. Blond grzywka idealnie ufarbowana przez Key. Dobrze się tobą zajął przez ten czas, za co będę mu musiał podziękować. Może smsem? Nie zbyt kolorowo widzę nasze spotkanie w cztery oczy w obecnym świetle spraw. Kartka w skrzynce też powinna wystarczyć.
' Szanowny, agresywny, ze złymi skłonnościami Key,
dziękuję za opiekę nad moim Taeminem, ale teraz przejmę twoją rolę. Z poważaniem Kim Jonghyun "
' Szanowny, agresywny, ze złymi skłonnościami Key,
dziękuję za opiekę nad moim Taeminem, ale teraz przejmę twoją rolę. Z poważaniem Kim Jonghyun "
Taką treścią na pewno zbyt dług nie pożyję. Zważywszy na to, jak bardzo Kibum dostrzega szczegóły a ' moim Taeminem' zapewniam, że dostrzeże na pewno , to ja dostanę darmowy bilet w kosmos. ..w jedną stronę. Dziękuję Key.
- Taeminnie..mały głupiutki Taeminnie..- zacząłem z cichym śmiechem na co ten zareagował błyskawicznym krzykiem oburzenia :
- Ja wcale nie jestem mały!
- Dobrze. Wielki Taeminie, osłuchaj mnie przez chwilkę, okej? Nie widzieliśmy się przez długi czas, i owszem możesz i masz pełne prawo krzyknąć mi za chwilkę ,że nic nie wiem o tym, co się działo podczas mojej nieobecności. Wiem,zawaliłem. Naprawdę chciałbym móc ci powiedzieć, dlaczego tak nagle zniknąłem, aczkolwiek zdradzę ci tylko tyle,że to z własnej głupoty i ogarniającego egocentryzmu. Nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Mogę zacząć ci teraz opowiadać jak dużo o tobie myślałem, ile listów napisałem, ale jak paraliżowała mnie myśl o ty, co zrobisz gdy go dostaniesz.Myślałem o tobie cały ten czas. dwa długie lata. O tym co robisz ( czy żyjesz), i o typowych głupich banalnych sprawach jak, o jesz dziś na śniadanie. Gdybym mógł cofnąć czas wróciłbym i powiedział swojemu młodszemu ' ja' uderzając w głowę ,żeby nie wyjeżdżał i został. Ale nie mogę. Oboje to wiemy. Jestem mimo wszystko pewnie,że jesteś tak samo świetny w tańcu jak kiedyś, a nawet jeszcze lepszy. Bo wiem, jak to kochasz. Zawsze cię podziwiałem. To z jakim zawzięciem oddajesz się swojej pasji. Pasji którą jest taniec. Jak byłem cholernie zazdrosny, gdy przekładałeś nasze spotkania bo umawiałeś się z Kibumem na nauki. Jak żałowałem ,że to ja nie umiem tańczyć i nie mogę być tam z wami. I wesz? Nawet próbowałem? Skończyło się na zbitej kostce. Nie pytaj jak , bo sam do tej pory nie jestem w stanie wyjaśnić do końca jak ja to zrobiłem. Obserwowałem każdego dnia jak walczysz o spełnienie swoich marzeń. Któregoś dnia zapragnąłem znaleźć marzenie, do którego będę dążył jak ty zmierzałeś do perfekcji tanecznej. Znalazłem. I wiesz co nim się stało? Muzyka. Śpiew i gra na gitarze. Którą rozwijałem przez całe dwa lata z myślą o Tobie i o tym,że kiedyś będę mógł stanąć przed tobą i powiedzieć bez żadnego wstydu,że udało mi się. Udało mi się jak tobie.Możesz mnie teraz uderzyć, patrząc na przeszłość, ale proszę pokaż mi to, o czym tak długo marzyłem. - wyszeptałem ostatnie sława patrząc szklanym spojrzeniem w te cudowne oczęta. Chłopak wpatrywał się z niedowierzaniem we mnie. Tak. Nigdy nie płakałem na jego oczach. Musiał to być dla niego szok. To,że teraz wyznaję mu właściwie większość swojego serca tak po prostu po tak długim czasie ze łzami w oczach. Może wziąć mnie za łgarza, który oczekuje litości, ale j ni kłamałem i szybki rytm serca tylko to potwierdzał. W obawie przed tym co moja miłość pomyśli. Spuściłem delikatnie głowę przed nim wciąż klęcząc i pozwalając na dwie pojedyńcze łzy zmoczyły moje policzki. To co stał się w następnej chwili sprawiło,że mógłbym śmiało stwierdzić,że dotknąłem nieba, czy wypiłem całe hektolitry ambrozji. Przytulił mnie. Serce zabiło mi szybciej a w oczach zalśniły kolejne łzy. Czułem jednocześnie jak małe, wątłe ciało Taemina przytula mnie do swojej lekko drżącej klatki piersiowej do siebie. Płakał. Obaj płakaliśmy. Nie wiedziałem co się dzieje. Zbyt szybko się wszystko działo. Przytuliłem się do niego muskając delikatnie miejsce serca zanim zdarzyłem pomyśleć. Nie wiem czy to poczuł, ale przestał dygotać.Pogłaskał mnie po plecach. To było takie dziwne. Czuć jego ciepło i spokój który ukoił moje rozszalałe z radości i euforii serce hasające po wątrobie i innych wnętrznościach. Do pomieszczenia wszedł w tym samym momencie nauczyciel wraz z dyrektorem ze srogimi wyrazami twarzy, jednak widząc ta scenę zamilkli całkowicie urywając połowę wypowiedzianego zdania skołowani. Taemin uśmiechnął się delikatnie do mnie ocierając swoje łzy z policzków miękkimi dłońmi po chwili odwracając twarz w kierunku władz szkolnych i mówiąc spokojnie
- Pojadę na konkurs, ale pod jednym warunkiem. Jonghyun hyung musi pojechać ze mną.- rzekł opanowaniem bez ani jednej krzty władczości ,a jedynie z nutką nadziei czy opanowania. Jednym słowem nie powiedział to w taki sposób, który mógłby sie nie spodobać nauczycielom. Sens owszem, ale ni ton głosu. Zmieszani profesorowie spojrzeli po sobie po krótkiej chwili wzdychając
- No dobrze - powiedział po chwili spoglądając na zegarek. Dyrektor spojrzał na nich obu po chwili zasiadając za biurkiem odchrząkając znacząco. Wstałem natychmiast lądując za Taeminem ustępując miejsca drugiemu nauczycielowi.
- Taemin znasz zasady. Konkurs trwa dwa dni. Nocleg jest w czterogwiazdkowym hotelu, a dis wieczorem macie grupową rozgrzewkę i zapoznanie z zasadami konkursu. Jutro odbędzie się sam konkurs, który nie ukrywam,że mam nadzieje wygrasz. Wierzymy,że dasz radę i godnie zaprezentujesz naszą szkołę jak również i miasto.Musisz jednak dziś się zgłosić, wiec prosiłbym , abyś o 10 był pod szkołą..byście oboje byli wtedy pod szkołą - poprawił się szybko spoglądając na mnie z ukosa - a z stamtąd wyruszycie samochodem z panem profesorem do miasta. Droga powinna zając okolo 4 godz-
- TAEMIN SKARBIE! CO ONI CI ZROBILI!- wpadł do sali blady jak ściana Kibum ubrany w różowe kapcie i czerwono-zielony gruby dres. Zakrztusiłem się własną ślina kiedy zobaczyłem Divę a takim stanie. Nie często było bowiem widać żeby chodzący modowy poradnik i krytyk był w ta koszmarnym ubiorowym stanie. Na pierwszy rzut oka był widać ze Key jest poważnie chory. Słychać to było w jego porażająco piskliwym skrzeku, gdyż inaczej nie można było tego nazwać. Zatoczył się on wpadając na nauczyciela i majacząc , czemu jego synek jest w dwóch miejscach jednocześnie. Taemin pisnął jak oparzony podrywając się i łapiąc swoją ukochaną matkę z lekiem i przytulając go. Profesorowie patrzyli zdziwieni w tą scenę. Taemin objął ramionami Key i podprowadził go do krzesła zmartwiony. Poczułem ukłucie w sercu . To chore. Wiedziałem doskonale,że relacje Key - Tae zawsze były tak silne ponieważ nie często się kogoś nazywa mamą, prawda? Potrząsnąłem głową podchodząc bliżej chłopaków i dotykając jego czoła.
- Gorące.. trzeba go zabrać do do-
-KIBUM! -zawołała wysoka, aczkolwiek szczupła kobieta wpadając jak burza do sali. Ubrana w zwiewną sukienkę na wysokich obcasach podbiegła natychmiast do chłopaka odpychając mnie. Lustrowałem ją wzrokiem. Zielona kwiecista sukienka , czarny sweterek i żółte szpilki. Farbowane blond włosy idealnie wymodelowane ścięte do ramion. Perfekcyjny makijaż różowe policzki..ni zdarzyłem nawet zadać sobie pytania w głowie kim jest, gdy nagle usłyszałem delikatny głos którym przemówiła kobieta.
- Witaj Taemin. Bardzo cię przepraszam, za Kibuma, ale wiesz jaki jest. Kiedy usłyszał jak rozmawiam z dyrektorem natychmiast zaczął się rzucać i krzyczeć ,że nie pozwoli,by jego kochany synek był tam sam. - przytuliła Kibuma do siebie który na wpół przytomny wyrywał się jeszcze. Taemin pogłaskał Key po włosach chichocząc cichutko i uśmiechając się rozbawiony.
-Nic się nie stało noona, naprawdę. Martwię się tylko, czy nie przeziębi się bardziej. Noona, czy mogłabyś zabrać go do lekarza? Sądzę ,że naprawdę by mu to pomogło. Wygląda strasznie blado, nie chciałbym by stało się z nim coś gorszego. - powiedział Lee. Mi jednak w głowie wciąż brzęczało jedno ' noona' ..' noona'? ..i już po chwili wiedziałem. Olśnienie przyszło jak grom z jasnego nieba. Siostra Key! Eunhee! To możliwe żeby tak wyrosła? Wyładniała i nie powiem,że się nie zmieniła. Nabrała kobiecych kształtów. Od razu widać ,że jest siostrą Key. Która kobieta odważyłaby się farbować na blond? I wszędzie w szpilkach jak mogę dostrzec po zgrabnym eleganckim chodzie. Uśmiechnąłem się na cześć przywołanych wspomnień kiedy mała Eunhee wchodziła do pokoju Key, podczas gdy całą trójką siedzieliśmy i obgadywaliśmy jakiego pokemona chcielibyśmy mieć. Ubrana w matczyne , duże korale i niemałe obcasy oraz długą sukienkę malowana na pół twarzy krwistoczerwoną szminką zalecając się do nieśmiałego Taemina. Uśmiechnąłem się na to wspomnienie wracając do rzeczywistości.
- Oczywiście Taemin. Zawiozę go do domu, zrobię mu ciepły obiad i dobrze się zajmę by na twój powrót był zdrów jak ryba. - zachichotała mierzwiąc mu włosy.
- Poproszę Taesuna by po pracy wpadł do was i pomógł przewieźć hyunga do doktora. - uśmiechnął się do niej . Na policzkach kobiety wykwitł dorodny rumieniec. Jasno było widać,że siostra Key zakochała się w Taesunie. No nie wierzę. Taesun i Eunhee? Kto by pomyślał.Speszona spuściła głowę i szepnęła tylko ciche;
- Nie musisz mu zawracać głowy, na pewno ma dużo pracy i tak dalej..- na co tancerz podskoczył i uśmiechnął się promiennie.
- Zapewniam cię noona,że dla Ciebie znajdzie czas- po chwili spoglądając na Key .
- Key hyung? Posłuchaj mnie proszę. Pojadę dziś za ciebie na konkurs dobrze? Nie martw się proszę. Zadzwonię wieczorem do Ciebie i wszystko mi opowiesz,ale do wieczora masz się wyspać dobrze? Wtedy będę mógł z tobą porozmawiać normalnie. Wygram to dla ciebie, obiecuję ci umma. - przytulił się do jego piersi po chwili dodając wesoło - a i nie martw się. Nie będę sam. Jonghyun hyung, jedzie ze mną.
A po tych słowach w sali zapanowała ciemność i mrok oraz zabójcza aura unosząca się wokół Key kiedy spojrzał w moją stronę.
A miało być tak pięknie..
- Pojadę na konkurs, ale pod jednym warunkiem. Jonghyun hyung musi pojechać ze mną.- rzekł opanowaniem bez ani jednej krzty władczości ,a jedynie z nutką nadziei czy opanowania. Jednym słowem nie powiedział to w taki sposób, który mógłby sie nie spodobać nauczycielom. Sens owszem, ale ni ton głosu. Zmieszani profesorowie spojrzeli po sobie po krótkiej chwili wzdychając
- No dobrze - powiedział po chwili spoglądając na zegarek. Dyrektor spojrzał na nich obu po chwili zasiadając za biurkiem odchrząkając znacząco. Wstałem natychmiast lądując za Taeminem ustępując miejsca drugiemu nauczycielowi.
- Taemin znasz zasady. Konkurs trwa dwa dni. Nocleg jest w czterogwiazdkowym hotelu, a dis wieczorem macie grupową rozgrzewkę i zapoznanie z zasadami konkursu. Jutro odbędzie się sam konkurs, który nie ukrywam,że mam nadzieje wygrasz. Wierzymy,że dasz radę i godnie zaprezentujesz naszą szkołę jak również i miasto.Musisz jednak dziś się zgłosić, wiec prosiłbym , abyś o 10 był pod szkołą..byście oboje byli wtedy pod szkołą - poprawił się szybko spoglądając na mnie z ukosa - a z stamtąd wyruszycie samochodem z panem profesorem do miasta. Droga powinna zając okolo 4 godz-
- TAEMIN SKARBIE! CO ONI CI ZROBILI!- wpadł do sali blady jak ściana Kibum ubrany w różowe kapcie i czerwono-zielony gruby dres. Zakrztusiłem się własną ślina kiedy zobaczyłem Divę a takim stanie. Nie często było bowiem widać żeby chodzący modowy poradnik i krytyk był w ta koszmarnym ubiorowym stanie. Na pierwszy rzut oka był widać ze Key jest poważnie chory. Słychać to było w jego porażająco piskliwym skrzeku, gdyż inaczej nie można było tego nazwać. Zatoczył się on wpadając na nauczyciela i majacząc , czemu jego synek jest w dwóch miejscach jednocześnie. Taemin pisnął jak oparzony podrywając się i łapiąc swoją ukochaną matkę z lekiem i przytulając go. Profesorowie patrzyli zdziwieni w tą scenę. Taemin objął ramionami Key i podprowadził go do krzesła zmartwiony. Poczułem ukłucie w sercu . To chore. Wiedziałem doskonale,że relacje Key - Tae zawsze były tak silne ponieważ nie często się kogoś nazywa mamą, prawda? Potrząsnąłem głową podchodząc bliżej chłopaków i dotykając jego czoła.
- Gorące.. trzeba go zabrać do do-
-KIBUM! -zawołała wysoka, aczkolwiek szczupła kobieta wpadając jak burza do sali. Ubrana w zwiewną sukienkę na wysokich obcasach podbiegła natychmiast do chłopaka odpychając mnie. Lustrowałem ją wzrokiem. Zielona kwiecista sukienka , czarny sweterek i żółte szpilki. Farbowane blond włosy idealnie wymodelowane ścięte do ramion. Perfekcyjny makijaż różowe policzki..ni zdarzyłem nawet zadać sobie pytania w głowie kim jest, gdy nagle usłyszałem delikatny głos którym przemówiła kobieta.
- Witaj Taemin. Bardzo cię przepraszam, za Kibuma, ale wiesz jaki jest. Kiedy usłyszał jak rozmawiam z dyrektorem natychmiast zaczął się rzucać i krzyczeć ,że nie pozwoli,by jego kochany synek był tam sam. - przytuliła Kibuma do siebie który na wpół przytomny wyrywał się jeszcze. Taemin pogłaskał Key po włosach chichocząc cichutko i uśmiechając się rozbawiony.
-Nic się nie stało noona, naprawdę. Martwię się tylko, czy nie przeziębi się bardziej. Noona, czy mogłabyś zabrać go do lekarza? Sądzę ,że naprawdę by mu to pomogło. Wygląda strasznie blado, nie chciałbym by stało się z nim coś gorszego. - powiedział Lee. Mi jednak w głowie wciąż brzęczało jedno ' noona' ..' noona'? ..i już po chwili wiedziałem. Olśnienie przyszło jak grom z jasnego nieba. Siostra Key! Eunhee! To możliwe żeby tak wyrosła? Wyładniała i nie powiem,że się nie zmieniła. Nabrała kobiecych kształtów. Od razu widać ,że jest siostrą Key. Która kobieta odważyłaby się farbować na blond? I wszędzie w szpilkach jak mogę dostrzec po zgrabnym eleganckim chodzie. Uśmiechnąłem się na cześć przywołanych wspomnień kiedy mała Eunhee wchodziła do pokoju Key, podczas gdy całą trójką siedzieliśmy i obgadywaliśmy jakiego pokemona chcielibyśmy mieć. Ubrana w matczyne , duże korale i niemałe obcasy oraz długą sukienkę malowana na pół twarzy krwistoczerwoną szminką zalecając się do nieśmiałego Taemina. Uśmiechnąłem się na to wspomnienie wracając do rzeczywistości.
- Oczywiście Taemin. Zawiozę go do domu, zrobię mu ciepły obiad i dobrze się zajmę by na twój powrót był zdrów jak ryba. - zachichotała mierzwiąc mu włosy.
- Poproszę Taesuna by po pracy wpadł do was i pomógł przewieźć hyunga do doktora. - uśmiechnął się do niej . Na policzkach kobiety wykwitł dorodny rumieniec. Jasno było widać,że siostra Key zakochała się w Taesunie. No nie wierzę. Taesun i Eunhee? Kto by pomyślał.Speszona spuściła głowę i szepnęła tylko ciche;
- Nie musisz mu zawracać głowy, na pewno ma dużo pracy i tak dalej..- na co tancerz podskoczył i uśmiechnął się promiennie.
- Zapewniam cię noona,że dla Ciebie znajdzie czas- po chwili spoglądając na Key .
- Key hyung? Posłuchaj mnie proszę. Pojadę dziś za ciebie na konkurs dobrze? Nie martw się proszę. Zadzwonię wieczorem do Ciebie i wszystko mi opowiesz,ale do wieczora masz się wyspać dobrze? Wtedy będę mógł z tobą porozmawiać normalnie. Wygram to dla ciebie, obiecuję ci umma. - przytulił się do jego piersi po chwili dodając wesoło - a i nie martw się. Nie będę sam. Jonghyun hyung, jedzie ze mną.
A po tych słowach w sali zapanowała ciemność i mrok oraz zabójcza aura unosząca się wokół Key kiedy spojrzał w moją stronę.
A miało być tak pięknie..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz