sobota, 3 października 2015

pamietnik II

Pamiętnik II 

Od autora: Trochę minęło od pierwszej części i przedłużyła się akcja. Nie wiem jeszcze ile rozdziałów mi to zajmie. To moja pierwsza partówka, więc będę się strać. W dodatku samodzielna. ( The rain melody też jest partówką , ale pisaną z Pegasusem , a nasz czas wolny niekoniecznie się łączy ) 
Zapraszam :




Jonghyun pow


10 kwietnia,2014 rok

Nie miałem zielonego pojęcia, że On jeszcze tutaj jest . Ze mną. Na ziemi. żywy. Gdy go ujrzałem - wtedy, przy śniadaniu..miałem ochotę rozpłakać się i przytulić go mocno przy czym nie wypuszczać ze swych ramion. By był już na zawsze bezpieczny. By mi przebaczył młodzieńczy błąd i zapomniał o ilościach dni czy lat, które nas rozdzieliły.O tym, jak go zraniłem łamiąc to malutkie, drobne niczemu niezawinione serduszko. Kruchość tego chłopaka powoduje,że moje serce mięknie i wprawiane jest w szybszy tryb. Bije prędko, niepozornie wysyłając nieśmiałe sygnały do mózgu który nie chciał przyjąć do informacji tego,że jestem po prostu zakochany. W Taeminie. Przyjacielu z piaskownicy. Mój mózg jednak nie chciał też przyjąć do wiadomości tego,że może go zabraknąć. 

~Widzisz kochanie? Mój rozumek bardzo dużo ze mną dyskutuje, przez co wynika w rezultacie tak wiele błędów w moim postępowaniu. Wiem,że cię ranię, czego sobie nigdy nie wybaczę, gdyż nie znam bardziej nieskazitelnie czystej osoby od Ciebie. Prawdopodobnie nigdy nie odważę zdradzić Ci powodu swojego wyjazdu. Naprawdę nie  chce o tym pamiętać. Oh, jak bardzo pragnę wymazać ten okres ze wspomnień! Dlaczego nie mogę zetrzeć tego gumką, czy umyślnie zrobić kleksa,czarnym, pisarskim piórem?Wiesz co by mnie jeszcze bardziej ucieszyło? Podróż w czasie. Moc jego cofnięcia, ze wspomnieniami, które mam teraz. Dlaczego? Mógłbym teraz wyliczyć, ile rzeczy bym uniknął; złamania nogi w 2 klasie kiedy Kibum zepchnął mnie ze schodów za to,że powiedziałem mu ,że ma dziwny kolor włosów, czy porwanych spodni w gimnazjum. Jedyne, czego teraz najbardziej pragnę to odmiany tamtego wieczora. Kiedy nic nie mówiąc odszedłem. Do tej pory uważam,że był to mój największy błąd życia. ~ 

Kwiat wiśni, który wtedy opadł na jego włosy był tańczącym promykiem słońca który wykonując wdzięczny piruet zatoczył się na pojedynczym karmelowym włosku. Wyglądał jak anioł. Mój anioł. Żywy i prawdziwy! Siedzący przede mną w tamtej chwili widocznie powstrzymując łzy. Na samą myśl,że to ja jestem powodem, dla którego ten cnotliwy chłopiec udowadnia tylko jak bardzo go krzywdzę serce mi się kraje i odechciewa  patrzeć w lustro. Zraniłem go. Widzę jego ból na twarzy i niedowierzanie. Czujemy dokładnie to samo. Nasze połączone serca bija dla siebie. Jestem tego pewien. Muszę naprawić błędy przeszłości i zdobędę jego zaufanie. Na tyle , by miał we mnie wsparcie i wiedział,że gdy upadnie, ja go podniosę i pociesze. Byłem głupcem, i możliwe jest,że nazwą mnie tak teraz, gdyż mam nadzieję na to,że będzie tak jak dawniej. Nie. Nie jak dawniej. Lepiej. Ja  i On razem. My. Otoczeni wspólną miłością zaufaniem i otoczką romantyzmu.Teraz wiem, iż jestem w stanie wskoczyć za nim w ogień. Kocham go.
Odsunął się do Key. Widziałem w jego ekspresji,że nie chce bym zauważył. Nie ufa mi. Nie chce pamiętać. Nie zranię go ponownie. Udowodnię.Zaraz wybił dzwonek na lekcję. Otwierałem już  usta by pomóc mu i odprowadzić go do klasy, by ujrzeć go tylko przez chwilę. Ująć jego twarz w dłonie i zapamiętać na następne ciężkie godziny. Zaczynam, mówić, jednak dźwięk przystaje na bezgłośnej literze „T” kończąc swój wyraz. Key ciągnął mnie jak najdalej od Taemina. Wbiegamy na korytarz, a ten pchnie mnie na ścianę. Widzę w jego oczach furię.
- Słuchaj mnie uważnie bo nie będę więcej powtarzał .NIE MIESZAJ MU W GŁOWIE PALANCIE. – zaakcentował ostatnie słowo- Nie wiesz przez co przeszedł i nie widziałeś co przezywał gdy odszedłeś. Nie pozwolę..powtarzam  NIE POZWOLĘ by ktoś go skrzywdził raz jeszcze, a szczególnie TY ! – powiedział i fuknął. Złapałem go za nadgarstek ściskając mocno równie zdenerwowany.
-Nikt nie powiedział,że to ja będę go ranić – wydałem tylko wściekle patrząc jak ten wyrywa się i odchodzi rzucając jeszcze ciche
- Nie pozwolę by cierpiał. - po czym zniknął za drzwiami. 
   Nie wiem, jak zdobyć zaufanie Taemina. Nie wiem, co kocha i co ubi. Czy nadal tańczy i uczy się grać na pianinie. Czy naprawdę czyta mangi. Jednak bez ryzyka nic nie zyskam. Nawet jeśli mnie nie kocha - pragnę trwać przy nim i dawać mu powody do radości. Małe, czy większe- nie ma znaczenia. Byleby tylko ujrzeć szczery uśmiech na jego twarzy. Móc obserwować jego dziecięcą radość. Z całego serca pragnę, by pozwolił mi być i trwać przy sobie nawet jeśli miałbym być tylko i wyłącznie marnym obserwatorem. To mi wystarczy. Nawet wtedy stanie się moim aniołem. Chociaż..czy już nim nie jest ? A może od zawsze nim był?  
   Leżąc obecnie w łóżku, obserwując przez niezasłonięte okno szafirową noc, przywołuję do siebie wygląd jego oczu. Bardziej czarne i głębokie niż pozostałych. Topię się w ich czeluści, za każdym razem, gdy jest obok.Ciągle roześmiane, przez co przywoływały i przyciągały wręcz innych do siebie. Przyjazny, ciepły uśmiech i pełne malinowe , mięciutkie usteczka, nieprzerwanie układające się w słoneczny uśmiech. Euforia, wciąż płynąca z wyrazu twarzy przeradza się także w sposób chodzenia,czy przejawia w samej posturze ciała. Delikatna mała i wychudzona okryta mlecznobiałą skórą dodaje wrażenia kruchości postaci. Mam wrażenie opisywania Małego Księcia". On też szukał miłości. Na swój własny, nieporadny nieco sposób czerpiąc wiele od otaczających przyjaciół i sprytnie ucząc się na błędach innych. 
Taeminie, nie mam pojęcia kiedy, ale stałeś się moim Małym Księciem.
    

11 kwietnia 2014 rok







Powolnym krokiem, sięgając w najczarniejsze i najbardziej skryte zakamarki umysłu, wędrowałem myślami w kierunku Tej osoby. Szedłem szybciej do szkoły zastanawiając się czy jeszcze go zobaczę. Muszę położyć kres tym niepowodzeniom i ciszy, która nas otacza. Nie chce by mój skarb kiedykolwiek się przeze mnie smucił. Nie chce by to robił z jakiegokolwiek wyboru. Muszę z nim porozmawiać i nie robię tego dlatego,że mam wyrzuty sumienia widząc go bo to nie całkiem tak. Owszem, niezaprzeczalnym faktem jest, że czuje wewnątrz uścisk, gdy rozmyślam nad tym co zrobiłem, i choć trudno to ubrać w słowa to przeczuwam, że chce zostać przy nim dłużej. Odpowiednio, by wyznać mu swoje uczucia i nawet w wypadku odtrącenia ofiarować mu szczęście. 
Wszedłszy do szkoły wpatrzony w jasny ekran telefonu odpisując zirytowany siostrze,że nie wziąłem jej kluczy, nie dostrzegłem biegnącej na przeciw postaci. Małe, rozpędzone a jednocześnie wątłe ciało wpadło na moja pierś wytrącając telefon i popychając w tył. Zdziwiony i  zdezorientowany już miałem fuknąć jednak spoglądając w dół i widząc szklane, przestraszone oczka momentalnie zmiękłem,a  cała złość uleciała nie pozostawiając po sobie ani śladu. Wszystko znikło. Ujrzawszy tego małego cukierka moje serce zerwało się jak poparzone. Zaczęło szybciej bicia ja sam poczułem przypływ gorąca na ciele kiedy zorientowałem się,że oto naprawdę przede mną stoi w dodatku trzymany przeze mnie w objęciach. 
- Taemin.. ? - spytałem niedowierzając a słysząc mój głos młodszy podskoczył i momentalnie podbiegł do leżącego nieopodal telefonu obserwując czy nie pobił się aby uprzednio.
- Przepraszam, bardzo hyung , naprawdę, nie chciałem na Ciebie wpaść - odparł trzymając w dłoni urządzenie w celu oddania go, jednak tajemniczo odwracając się co chwila jakby w obawie.
- Proszę, weź to .. szybko!- pisnął widząc nadchodzącego nauczyciela. Podskoczył i schował się za moimi plecami wydając ze swoich małych usteczek cichutki pisk. Zmieszany odwróciłem głowę w jego stronę zaczynając pytać, o co w tym wszystkim chodzi jednak uprzedził mnie dołączający do nas nauczyciel. Grubiutki, nieco przypominający grubiutkiego miska dla noworodka. Łysawy mężczyzna odchrząknął na mnie znacząco wyglądając Temina. Ostre rysy twarzy staruszka nabrały pełni. Odchrząknąłem spokojnie starając się nie skupiać na drżących palcach i malutkich dłoniach ułożonych na moich plecach. 
- Czy coś się stało, profesorze?  - zapytałem niepewnie. Ten tylko spojrzał na mnie nieco zdziwiony wychylając się znacząco  w bok. Uniosłem brew a ten jakby dopiero mnie dostrzegł podejrzliwym, jednakże stanowczym głosem zaczął:
- Nic, co ciebie by dotyczyło młodzieńcze. Mam sprawę do załatwienia z panem Lee, wiec apelowałbym o udostępnienie mi tego. 
Niepewnie zacząłem odwracać twarz w kierunku młodszego, a słysząc te cichutkie słowa moje serce zabiło szybciej. Przyspieszonym biciem sprawiło,że krew zaczęła przepływać szybciej po ciele a moje ciało zrobiło się niebezpiecznie rozgrzane. Wziąłem głębszy oddech. 
' Nie zostawiaj mnie, proszę hyung  ' 
- Najserdeczniej przepraszam za moją śmiałość, ale Taemin nie wydaje się być skory do rozmów z panem w samotności.Gdyby powiedział mi Pan o co chodzi, może mógłbym pomóc. - Ukłoniłem się grzecznie przed mężczyzną. Martwiła mnie ta cała sytuacja. Od kiedy to uczeń ucieka od nauczyciela z takim przerażeniem w oczach ? Do tego ten szept, i drżące ciało. Nie mogę pozwolić by cokolwiek mu się stało. Co jeśli go wykorzystuje?! Albo gorzej?! To by wyjaśniało dlaczego minnie jest taki przerażony. Zacisnąłem pieść i już miałem się odezwać kąśliwa uwagą, aczkolwiek przerwał mi surowy głos nauczyciela. 
- Zapraszam do mojego gabinetu - zaczął po chwili odwrócił się niezgrabnie zaczynając szurać po kafelkach idąc w kierunku zachodniej części szkoły. Taemin Odetchnął z ulgą i oderwał się od moich pleców z niemym wyciszeniem. Przymknął oczy i opadł delikatnie na moje ramie wydychając powietrze. ' Dziękuję ci hyung ' powiedział z delikatnym uśmiechem mrużąc oczka  spoglądając w moim kierunku. Zdając sobie po chwili jednak z tego jak opiera się o mnie zarumienił lekko i odskoczył kłaniając się i przepraszając. Zaśmiałem się spokojnie mierzwiąc mu włosy po chwili słysząc głośne chrząkniecie nauczyciela który stał już w otwartych drzwiach jakiegoś pomieszczenia . Złapałem tego małego cukierka za dłoń i podbiegłem niepewnie w wejściu jeszcze go lustrując. Szepnąłem kojące słowa do ucha Taemina prędko po chwili siadając naprzeciw krzesła profesora. Ten zaś podszedł do okien znajdujących się za jego fotelem i uchylił jedno z wyraźnie rozdrażnionym westchnięciem. Usiadł za biurkiem na obrotowym, obdartym krześle, które zaskrzypiało cicho. 
- Taemin, nie masz wyboru jedziesz i koniec. - powiedział stykając długopisem o dębowy blat biurka. Uniosłem brew spoglądając na skulonego dongsaeng. Spojrzałem wyczekująco na nauczyciela w oczekiwaniu wyjaśnień. Jakichkolwiek. Głaskałem kciukiem aksamitną dłoń malucha mając nadzieję,że koje go przynajmniej minimalnie. 
- Szkoła brała udział w programie międzyszkolnym dotyczącym rozwoju tanecznego i muzycznego u młodzieży. Szkolny konkurs wygrał KIm Kibum z klasy II. Niestety pan Kim zachorował i dziś rano zadzwoniła jego siostra,że nie przyjedzie i nie da rady wystąpić. Widziałem na jakim poziomie tańczy Taemin wiec wiem ile umie i jako jedyny może wystąpić bo był z Kibumem na każdej próbie i jestem pewien, że umiałby go godnie zastąpić pamiętając cały układ. Jeśli tego nie zrobi szkoła będzie musiała zapłacić karę porządkową, ponieważ uczestnicy składali się na główną nagrodę. Niestety pan Lee nie kwapi się zbytnio na ten wyjazd. 
Analizowałem dłuższą chwilkę wszystkie informacje jakie podał mi profesor. To nikt nikogo nie krzywdzi ? Taemin jest bezpieczny ? Odetchnąłem z ulgą łapiąc delikatnie za głowę. Pociągnął nosem po chwili spoglądając na profesora, który zlustrował Taemina wzrokiem. 
- P-przepraszam, ale czy mógłbym chwilowo porozmawiać z nim sam ? W cztery oczy ? - zapytałem niepewnie nauczyciela czując szybsze bicie serca.Mężczyzna westchnął i przytaknął wstając - będę obok w gabinecie dyrektora - dodał wychodząc.Przytaknąłem i skłonił głowę w kierunku nauczyciela rozmyślając. "Więc nadal tańczy " przeszło mi przez myśl po chwili uśmiechając delikatnie do siebie. Nie rozumiałem dlaczego Taemin nie chciał jechać . Przecież Key na pewno nie obrazi się jeśli go zastąpi. Oblizałem delikatnie wargi schodząc z krzesła i kucając pod fotelem tancerza. Położyłem dłonie na jego stopach patrząc na skuloną postać młodszego. Nawet na mnie nie  patrzył. Ucisnąłem duży palec w butach młodszego ruszając delikatnie nim i śmiejąc się cichutko ' Ta mała świnka poszła na obiadek , ' zacząłem z radosnym, szczerym aktem uciechy wymalowanym na twarzy. ' Ta mała świnka poszła na spacer, ta się za to dłuuuugo zdrzemnęła , ' dostosowałem do wypowiedzi odpowiedni ton głosu, dzięki czemu usłyszałem radosny śmiech ze strony ukochanego. Spojrzałem w tamtą stronę widząc rozbawione spojrzenie. 
- Hyung, co robisz? - zapytał poruszając palcami pod moją dłonią. Podskoczyłem w miejscu z zamiarem krzyku ' Eureka! ' jednak zamiast tego wydałem z siebie głośne '  A Widzisz ?! Patrzysz na mnie! ' po czym wybuchłem śmiechem stawiając nogi na podłodze i kładąc brodę na jego szczupłych udach. Widziałem jego Delikaty uśmiech i zakwitające na policzkach rumieńce, gdy patrzył mi w oczy. 
- Czemu nie chcesz jechać Taemin? Key się nie obrazi na ciebie, naprawdę mogę ci ręczyć słowem. - powiedziałem cicho głaszcząc kciukiem jego nogę. Widocznie speszył się odwracając wzrok i czerwieniąc na twarzy spoglądając wymijająco w okno szukając ratunku. Westchnąłem cichutko patrząc na niego zaniepokojony. Co jeśli mi nie powie? Nie zdołam go namówić. Taemin ma talent, i to nie podlega dyskusjom. Jestem pewien,że wygraną ma praktycznie zapewnioną i już jest w jego kieszeni, jednak  bez jego świadomości. Już przed wyjazdem doskonale tańczył, to jak musi wyglądać teraz?! Z rozmyśleń wyrwał mnie cichy , skruszony głos..

-Ja się boję hyung.. Boję się ,że przegram, że nie będę tak dobry jak Key umma..że ośmieszę się tylko, że Key nie będzie zadowolony., albo ,że tylko mi powie,że było dobrze, mimo tego,że tak naprawdę będzie źle – mówił szybko, aż do czasu gdy przerwałem mu zasłaniając usta delikatnie dłonią z czułym , kojącym uśmiechem na ustach. Zdziwione i spłoszone głębokie oczęta spojrzały na mnie czujnie już wrażliwie szklanym wzrokiem. W kącikach oczu chłopaka lśniły malutkie perełki które po chwili znikły szkląc się na bladych, alabastrowych policzkach. Całą jego twarz mógłbym opisać tylko jednym słowem – idealna. Kształt, włącznie z pulchnymi policzkami na których nie rzadko kwitły malutkie dołeczki , pełne usta, kształtny nosek duże , czarne oraz bystre oczy, po których zawsze widać kłamstwo, które tak dobrze chciałbyś ukryć. Blond grzywka idealnie ufarbowana przez Key. Dobrze się tobą zajął przez ten czas, za co będę mu musiał podziękować. Może smsem? Nie zbyt kolorowo widzę nasze spotkanie w cztery oczy w obecnym świetle spraw. Kartka w skrzynce też powinna wystarczyć. 
' Szanowny, agresywny, ze złymi skłonnościami Key, 
dziękuję za opiekę nad moim Taeminem, ale teraz przejmę twoją rolę. Z poważaniem Kim Jonghyun " 
 Taką treścią na pewno zbyt dług nie pożyję. Zważywszy na to, jak bardzo Kibum dostrzega szczegóły a ' moim Taeminem' zapewniam, że dostrzeże na pewno , to ja dostanę darmowy bilet w kosmos. ..w jedną stronę. Dziękuję Key.
- Taeminnie..mały głupiutki Taeminnie..- zacząłem z cichym śmiechem na co ten zareagował błyskawicznym krzykiem oburzenia : 
- Ja wcale nie jestem mały!
- Dobrze. Wielki Taeminie, osłuchaj mnie przez chwilkę, okej? Nie widzieliśmy się przez długi czas, i owszem możesz i masz pełne prawo krzyknąć mi za chwilkę ,że nic nie wiem o tym, co się działo podczas mojej nieobecności. Wiem,zawaliłem. Naprawdę chciałbym móc ci powiedzieć, dlaczego tak nagle zniknąłem, aczkolwiek zdradzę ci tylko tyle,że to z własnej głupoty i ogarniającego egocentryzmu. Nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Mogę zacząć ci teraz opowiadać jak dużo o tobie myślałem, ile listów napisałem, ale jak paraliżowała mnie myśl o ty, co zrobisz gdy go dostaniesz.Myślałem o tobie cały ten czas. dwa długie lata. O tym co robisz ( czy żyjesz), i o typowych głupich banalnych sprawach jak, o jesz dziś na śniadanie. Gdybym mógł cofnąć czas wróciłbym i powiedział swojemu młodszemu ' ja' uderzając w głowę ,żeby nie wyjeżdżał i został. Ale nie mogę. Oboje to wiemy. Jestem mimo wszystko pewnie,że jesteś tak samo świetny w tańcu jak kiedyś, a nawet jeszcze lepszy. Bo wiem, jak to kochasz. Zawsze cię podziwiałem. To z jakim zawzięciem oddajesz się swojej pasji. Pasji którą jest taniec. Jak byłem cholernie zazdrosny, gdy przekładałeś nasze spotkania bo umawiałeś się z Kibumem na nauki. Jak żałowałem ,że to ja nie umiem tańczyć i nie mogę być tam z wami. I wesz? Nawet próbowałem? Skończyło się na zbitej kostce. Nie pytaj jak , bo sam do tej pory nie jestem w stanie wyjaśnić do końca jak ja to zrobiłem. Obserwowałem każdego dnia jak walczysz o spełnienie swoich marzeń. Któregoś dnia zapragnąłem znaleźć marzenie, do którego będę dążył jak ty zmierzałeś do perfekcji tanecznej. Znalazłem. I wiesz co nim się stało? Muzyka. Śpiew i gra na gitarze. Którą rozwijałem przez całe dwa lata z myślą o Tobie i o tym,że kiedyś będę mógł stanąć przed tobą i powiedzieć bez żadnego wstydu,że udało mi się. Udało mi się jak tobie.Możesz mnie teraz uderzyć, patrząc na przeszłość, ale proszę pokaż mi to, o czym tak długo marzyłem. - wyszeptałem ostatnie sława patrząc szklanym spojrzeniem w te cudowne oczęta. Chłopak wpatrywał się z niedowierzaniem we mnie. Tak. Nigdy nie płakałem na jego oczach. Musiał to być dla niego szok. To,że teraz wyznaję mu właściwie większość swojego serca tak po prostu po tak długim czasie ze łzami w oczach. Może wziąć mnie za łgarza, który oczekuje litości, ale j ni kłamałem i  szybki rytm serca tylko to potwierdzał. W obawie przed tym co moja miłość pomyśli. Spuściłem delikatnie głowę przed nim wciąż klęcząc i pozwalając na dwie pojedyńcze łzy zmoczyły moje policzki. To co stał się w następnej chwili sprawiło,że mógłbym śmiało stwierdzić,że dotknąłem nieba, czy wypiłem całe hektolitry ambrozji. Przytulił mnie. Serce zabiło mi szybciej a w oczach zalśniły kolejne łzy. Czułem jednocześnie jak małe, wątłe ciało Taemina przytula mnie do swojej lekko drżącej klatki piersiowej do siebie. Płakał. Obaj płakaliśmy. Nie wiedziałem co się dzieje. Zbyt szybko się wszystko działo. Przytuliłem się do niego muskając delikatnie miejsce serca zanim zdarzyłem pomyśleć. Nie wiem czy to poczuł, ale przestał dygotać.Pogłaskał mnie po plecach. To było takie dziwne. Czuć jego ciepło i spokój który ukoił moje rozszalałe z radości i euforii serce hasające po wątrobie i innych wnętrznościach. Do pomieszczenia wszedł w tym samym momencie nauczyciel wraz z dyrektorem ze srogimi wyrazami twarzy, jednak widząc ta scenę zamilkli całkowicie urywając połowę wypowiedzianego zdania skołowani. Taemin uśmiechnął się delikatnie do mnie ocierając swoje łzy z policzków miękkimi dłońmi po chwili odwracając twarz w kierunku władz szkolnych i mówiąc spokojnie
- Pojadę na konkurs, ale pod jednym warunkiem. Jonghyun hyung musi pojechać ze mną.- rzekł opanowaniem bez ani jednej krzty władczości ,a jedynie z nutką nadziei czy opanowania. Jednym słowem nie powiedział to w taki sposób,  który mógłby sie nie spodobać nauczycielom. Sens owszem, ale ni ton głosu. Zmieszani profesorowie spojrzeli po sobie po krótkiej chwili wzdychając 
- No dobrze - powiedział po chwili spoglądając na zegarek. Dyrektor spojrzał na nich obu po chwili zasiadając za biurkiem odchrząkając znacząco. Wstałem natychmiast lądując za Taeminem ustępując miejsca drugiemu nauczycielowi. 
- Taemin znasz zasady. Konkurs trwa dwa dni. Nocleg jest w czterogwiazdkowym hotelu, a dis wieczorem macie grupową rozgrzewkę i zapoznanie z zasadami konkursu. Jutro odbędzie się sam konkurs, który nie ukrywam,że mam nadzieje wygrasz. Wierzymy,że dasz radę i godnie zaprezentujesz naszą szkołę jak również i miasto.Musisz jednak dziś się zgłosić, wiec prosiłbym , abyś o 10 był pod szkołą..byście oboje byli wtedy pod szkołą - poprawił się szybko spoglądając na mnie z ukosa - a z stamtąd wyruszycie samochodem z panem profesorem do miasta. Droga powinna zając okolo 4 godz-
- TAEMIN SKARBIE! CO ONI CI ZROBILI!- wpadł do sali blady jak ściana Kibum ubrany w różowe kapcie i czerwono-zielony gruby dres. Zakrztusiłem się własną ślina kiedy zobaczyłem Divę a takim stanie. Nie często było bowiem widać żeby chodzący modowy poradnik i krytyk był w ta koszmarnym ubiorowym stanie. Na pierwszy rzut oka był widać ze Key jest poważnie chory. Słychać to było w jego porażająco piskliwym skrzeku, gdyż inaczej nie można było tego nazwać. Zatoczył się on wpadając na nauczyciela i majacząc , czemu jego synek jest w dwóch miejscach jednocześnie. Taemin pisnął jak oparzony podrywając się i łapiąc swoją ukochaną matkę z lekiem i przytulając go. Profesorowie patrzyli zdziwieni w tą scenę. Taemin objął ramionami Key i podprowadził go do krzesła zmartwiony. Poczułem ukłucie w sercu . To chore. Wiedziałem doskonale,że relacje Key - Tae zawsze były tak silne ponieważ nie często się kogoś nazywa mamą, prawda? Potrząsnąłem głową podchodząc bliżej chłopaków i dotykając jego czoła. 
- Gorące.. trzeba go zabrać do do-
-KIBUM! -zawołała wysoka, aczkolwiek szczupła kobieta wpadając jak burza do sali. Ubrana w zwiewną sukienkę na wysokich obcasach podbiegła natychmiast do chłopaka odpychając mnie. Lustrowałem ją wzrokiem. Zielona kwiecista sukienka , czarny sweterek i żółte szpilki. Farbowane blond włosy idealnie wymodelowane ścięte do ramion. Perfekcyjny makijaż różowe policzki..ni zdarzyłem nawet zadać sobie pytania w głowie kim jest, gdy nagle usłyszałem delikatny głos którym przemówiła kobieta. 
- Witaj Taemin. Bardzo cię przepraszam, za Kibuma, ale wiesz jaki jest. Kiedy usłyszał jak rozmawiam z dyrektorem natychmiast zaczął się rzucać i krzyczeć ,że nie pozwoli,by jego kochany synek był tam sam. - przytuliła Kibuma do siebie który na wpół przytomny wyrywał się jeszcze. Taemin pogłaskał Key po włosach chichocząc cichutko i uśmiechając się rozbawiony.
-Nic się nie stało noona, naprawdę. Martwię się tylko, czy nie przeziębi się bardziej. Noona, czy mogłabyś zabrać go do lekarza? Sądzę ,że naprawdę by mu to pomogło. Wygląda strasznie blado, nie chciałbym by stało się z nim coś gorszego. - powiedział Lee. Mi jednak w głowie wciąż brzęczało jedno ' noona' ..' noona'? ..i już po chwili wiedziałem. Olśnienie przyszło jak grom z jasnego nieba. Siostra Key! Eunhee! To możliwe żeby tak wyrosła? Wyładniała i nie powiem,że się nie zmieniła. Nabrała kobiecych kształtów. Od razu widać ,że jest siostrą Key. Która kobieta odważyłaby się farbować na blond? I wszędzie w szpilkach jak mogę dostrzec po zgrabnym eleganckim chodzie. Uśmiechnąłem się na cześć przywołanych wspomnień kiedy mała Eunhee wchodziła do pokoju Key, podczas gdy całą trójką siedzieliśmy i obgadywaliśmy jakiego pokemona chcielibyśmy mieć. Ubrana w matczyne , duże korale i niemałe obcasy oraz długą sukienkę malowana na pół twarzy krwistoczerwoną szminką zalecając się do nieśmiałego Taemina. Uśmiechnąłem się na to wspomnienie wracając do rzeczywistości.
- Oczywiście Taemin. Zawiozę go do domu, zrobię mu ciepły obiad i dobrze się zajmę by na twój powrót był zdrów jak ryba. - zachichotała mierzwiąc mu włosy. 
- Poproszę Taesuna by po pracy wpadł do was i pomógł przewieźć hyunga do doktora. - uśmiechnął się do niej . Na policzkach kobiety wykwitł dorodny rumieniec. Jasno było widać,że siostra Key zakochała się w Taesunie. No nie wierzę. Taesun i Eunhee? Kto by pomyślał.Speszona spuściła głowę i szepnęła tylko ciche;
- Nie musisz mu zawracać głowy, na pewno ma dużo pracy i tak dalej..- na co tancerz podskoczył i uśmiechnął się promiennie.
- Zapewniam cię noona,że dla Ciebie znajdzie czas- po chwili spoglądając na Key .
- Key hyung? Posłuchaj mnie proszę. Pojadę dziś za ciebie na konkurs dobrze? Nie martw się proszę. Zadzwonię wieczorem do Ciebie i wszystko mi opowiesz,ale do wieczora masz się wyspać  dobrze? Wtedy będę mógł z tobą porozmawiać normalnie. Wygram to dla ciebie, obiecuję ci umma. - przytulił się do jego piersi po chwili dodając wesoło - a i nie martw się. Nie będę sam. Jonghyun hyung, jedzie ze mną.
A po tych słowach w sali zapanowała ciemność i mrok oraz zabójcza aura unosząca się wokół Key kiedy spojrzał w moją stronę. 
A miało być tak pięknie..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz