Autor : Haruka
Pairing: głównie Ontae
Ostrzeżenia: BRAK
Od autora:
opowiadanie pisane dość dawno, na starym blogu. skopiowałam go i przeprawiłam śladowo.
Dodaję tylko na znak,że żyje i nie umarłam :* Długi czas miałam problemy z komputerem, dlatego tak wszystko opóźnione.
one shot, dość krótki
Dodaję tylko na znak,że żyje i nie umarłam :* Długi czas miałam problemy z komputerem, dlatego tak wszystko opóźnione.
one shot, dość krótki
-Panie Lee, ja rozumiem, że sytuacja finansowa aktualnie nie jest przyzwoita, na rynku pracy, jak również w domach, ale to już kolejny miesiąc w którym pan zalega! Dostał się Pan z dobrymi wynikami, tylko dzięki sukcesom jeszcze nie wywaliliśmy Pana! - krzyknął dyrektor uczelni. Taemin Lee, dwudziestoletni uczeń najbardziej dochodowej uczelni w całej Korei Południowej, cieszącej się sławą w większości krajów wschodniej Azji. Taemin studiował dwa kierunki: dziennikarstwo i taniec. Nie mógł zdecydować się na jeden kierunek, wiec wybrał dwa, a jako ambitny chłopiec w przyszłości planował do listy swoich specjalizacji dodać choreografię. W rodzinnym mieście otrzymał mały rozgłos i siłą przebicia dostał się na uczelnię, zawierającej w sobie najbardziej zdolnych uczniów. Mimo dużego talentu, Taemin nie spał na pieniądzach. Jego rodzina była biedna i z trudem wiązała koniec z końcem. Dodatkowo ostatnia choroba ojca nie pozostawiała źródła nadziei, że kiedykolwiek będzie lepiej. Taemin pracował nocami i wieczorami w małej kawiarni, a nad ranem uczył się. To jednak wystarczało mu na ledwie połowę utrzymania się w tym miejscu. Czasem otrzymywał jakąś propozycje nauczenia dzieci gry na pianinie, ale to rzadkość. Częściej otrzymywał już ofertę spotkań z jakimś znanym pianistą, aniżeli zarobku na tym. Próbował także zbierać na ulicach tańcem i grą na gitarze, jednak i to nie przynosiło porządnej sumy pieniędzy. Większość zarobionej kwoty razem ze starszym bratem wysyłał do domu, by pomóc harującej matce w utrzymaniu siebie,jak również dac ojcu kolejne miesiące życia. Wspomniana choroba ojca wynikła z wypadku. Głowa rodziny, jak i pozostali członkowie pracowała niemal cała dobę by wesprzeć siebie nawzajem. Nie jest też tak, że są sami - jako przyjazny, pełen chęci pomocy i wsparcia klan, otrzymują pomoc od sąsiadów, jednak z powodu kryzysu na rynku, rzadko rodzina Lee cokolwiek przyjmuje.
Dyrektor wiedział o sytuacji finansowej
rodziny Taemina, ponieważ wcześniej startował tutaj jego brat Taesun, jednak
nie przyjęto go. Taemin był bardzo zdziwiony tym zdarzeniem, albowiem był
pewien, że brat dostanie się bez mrugnięcia okiem. Widział załamaną twarz
brata, kiedy trzymając się ostatniej deski ratunku wybrał ekonomię jako
kierunek studiów zagrzebując tym samym swoje marzenia. Obserwował jak brat
przestaje tańczyć całkowicie rezygnując z marzeń i
poddając się studiom. Siedem lat młodszy chłopiec nie rozumiał
dlaczego jego ukochany braciszek, mentor taneczny i wzór
do naśladowania, tak po
prostu oddaje się pracy, aczkolwiek zaprzysięgł sobie, i
będzie dążył do spełnienia marzeń i swoich i brata. Podczas gdy
Taesun zarywał noce nad nowymi ustawami i prawami, młodszy
Lee spędzał każdą wolną godzinę w małej piwniczce
pod potężnym budynkiem mieszkalnym. Nie przeszkadzały mu
pajęczyny, czy otaczające matczyne konfitury poustawiane ciasno na pólkach
i szafkach. Miał tutaj swój kąt, gdzie nikomu nie zawadzał. Przynajmniej do
pewnego czasu. Po trzech miesiącach ciągłej harówki
zaczął odczuwać tak silne zmęczenie, że zaczął usypiać stojąc, czy
nawet mdleć podczas zwykłych zajęć. Zaniepokojeni profesorowie i
pedagodzy wezwali do szkoły starszego brata chłopca. Opowiedzieli o wszystkich
dziwnych i podejrzanych zachowaniach ze strony trzynastolatka,
próbując wyciągnąć informacje od opiekuna grożąc wtedy nasłaniem
opieki kuratorskiej. Młody student zbulwersował się ówcześnie poczynając
krzyczeć, że nikt mu braciszka nie zabierze, ponieważ tylko
on i jego rodzice umieją się nim
odpowiednio zaopiekować dając nieograniczoną miłość. Trzasnął
drzwiami gabinetu dyrektora i co sił w nogach pognał do
gabinetu higienistki, gdzie ujrzał płaczącego i skulonego
Taemina. Twarz studenta natychmiast złagodniała a sam oddech
zelżał. Powolnym, spokojnym krokiem podszedł do
łóżka przysiadając niepewnie przy nim. Objął swojego ukochanego
braciszka dużymi, opiekuńczymi ramionami ucałowując w czoło.
Młodszy drżał z nadmiaru leków , jakie doskwierały malutkiemu
sercu.
-R.rodzice będą źli , prawda? Ja nie chciałem.. N-naprawdę - dukał
zapłakany mocząc bratu zadbaną koszulę. Ten delikatnym ruchem
dłoni zaczął gładzić malca po plecach sadzając na kolanach o czym szepcząc do
ucha kiwając na boki
- Nic im nie powiemy, dobrze? Ale
Taemin, będziemy musieli poważnie porozmawiać, wiesz? Nie jestem
na Ciebie zły, ale musisz dbać o swoje zdrowie. Proszę powiedz
mi, co sie stało? Masz problemy ze snem ? Martwisz się czymś? -
pytał spokojnie ukrywając prawdziwy , wewnętrzny i niemal porażający lęk,
emanujący szybkim biciem serca mężczyzny.
Mężczyzna pochylił się przed biurkiem głowy tegoż budynku
- Przepraszam, ja naprawdę do końca tygodnia ureguluję ostatnie niedopłaty.
-powiedział poważnie. ‘ Mam nadzieję..‘ dodał w myśli po chwili słysząc groźne
odchrząknięcie dyrektora.
- Mam nadzieję, że rozumiesz mnie. Szkoła taka jak ta nie może
pozwolić sobie na długi, a aktualnie spłacamy za remont czterech sal. Pianina,
mikrofony i cała reszta nie są tanim sprzętem. -powiedział po chwili obracając
się na krześle za biurkiem. Kim DongSoo spojrzał na swojego ulubieńca i
uśmiechnął się.
- No już mnie tak nie błagaj, bo pomyślę, że się podlizujesz. -zaśmiał
się siwy mężczyzna. Ubrany był w drogi, czarny garnitur oraz śnieżnobiałą
koszulę. Wbrew początkowym pozorom dyrektor był miły dla uczniów,
aczkolwiek..surowy, co wyrównywało pozory ostrości i typowego ‘kolejnego
wrednego dyrektora i ukrytego luzaka‘ w tejże postaci. Taemin uśmiechnął się
lekko do mężczyzny i wyszedł z gabinetu. Opadł na ścianę za sobą i wziął
głęboki oddech. 600 tysięcy won? Nie miał tylu pieniędzy ! Uderzył
delikatnie ręką o czoło i mruknął. ‘Lee Taemin, sam pod sobą dołki kopiesz’ i
miał już ruszyć do pokoju gdy nagle..’Cholera’. Spojrzał na zegarek. 15 minut
do rozpoczęcia zmiany z Kibumem. Widząc naprzeciw Jongina wręczył mu swoja
torbę nie zatrzymując się.
- ZANIEŚ DO POKOJU, PROSZĘ ! -ryknął i tyle było go widać. Minął
swoją nauczycielkę, prędko witając się i popędził dalej. Niemal wpadł po drodze
na jakąś zakochaną parę z pedagogiki, jednak prędko ich wyminął i wybiegł z
terenu uczelni. Taemin wleciał ile sił w nogach na ulicę, słysząc od razu
klakson samochodu. Rzucił ręką 'Przepraszam!' krzycząc też i biegiem ruszył
przez park w stronę centrum. Serce Taemina biło szybko. Nie to, że miał słabą
kondycję czy coś, jednak..no tak nagły zryw był troszkę męczący. Wyminął matkę
z dwojgiem dzieci i już był u końca. Rwał jak nigdy do pracy. Nie chciał ominąć
spotkania..pewnej osoby. Podania jej tradycyjnej kawy latte z podwójna
pianką i prezentu do niego w postaci tego pięknego uśmiechu. Taemin na
samą wizję tych okrąglutkich policzków i dziecięcych rys twarzy zarumienił się
dostając jeszcze większego napędu. Nim się obejrzał stał przed szklanymi
drzwiami kawiarni 'Sercem rzeki' . Dlaczego tak się nazywała? Taras kawiarni
wysuwał się tuż nad rzekę Han i jej brzeg. Z powodu romantycznych zachodów
słońca i częstych wizyt par w tym lokalu, zmieniono poprzednią, nieco kiczowatą
i tandetną nazwę na własnie tą. Taemin uchylił się i zaczął dyszeć rozglądając
się za pewną osobą. 'Jeszcze nie ma.' powiedział cichutko i skierował się za
kasę gdzie stał jego przyjaciel Kim Kibum we własnej osobie.
- Spóźniłem się? -zapytał cichutko dysząc. Key zlustrował wzrokiem
młodszego i powiedział
- Spociłeś się. Wyglądasz jak straszydło. Ułóż trochę te włosy i
poperfumuj się jeśli chcesz by ten twój kochaś od ciebie nie odbiegł z krzykiem
i nie pozwał nas do sądu o niehigieniczny personel. - warknął zdejmując z
siebie fartuch. Taemin zdębiał.
- TO ON JUŻ JEST ?! -krzyknął
po chwili łapiąc się za usta. W całym lokalu przestała grać muzyka i wszyscy
spojrzeli na jego osóbkę. Kelner oblał się rumieńcem. Key pokręcił głową z
dezaprobatą i lekkim zażenowaniem. Zbliżył się do ucha młodszego, gdy ten brał
czarny fartuszek.
- Ten twój kochaś jest jakiś nienormalny! -krzyknął szeptem Key.
Taemin spojrzał na niego z drwiną po chwili tupiąc nogą.
- Dla ciebie każdy jest nienormalny, gdy nosi spodnie dzwony lub
ma jakiś hipisowski styl, czy coś. A hyung jest piękny! i..i i ładnie się
ubiera! i.. *dukał Taemin czerwieniąc się co raz bardziej.
- Ma najpiękniejszy uśmiech na świecie i jego przydługa grzywka
tak pięknie zasłania mu ciemne oczka i ..
- on tu idzie
- CO ?! - podskoczył Taemin momentalnie odwracając się przodem do
kasy i z bananem na twarzy spojrzał na mężczyznę, który faktycznie podchodził
do niego.
- Dzień dobry. -przywitał się- W czym mogę służyć? -zapytał po
chwili widząc uśmiech mężczyzny przed sobą. Jak już napomknął czarnowłosy, mężczyzna
przed nim miał przydługie brązowe włosy i dziecięcą, rozradowaną zawsze twarz.
Biegające prędko, czujnie piwne oczy i idealny nos. Pełne wargi koloru
dojrzałej maliny, zawsze zwracające uwagę młodszego. Idealna twarz niemal bez
żadnej skazy ani niedoskonałości. Taemin wiedział, że może idealizuje,
jednak..w jego oczach.. taki właśnie był jego klient. Lustrując go wzorkiem
miał przed oczami tamten nic nie znaczący wieczór. Noc, która mimo różnych
aspektów nie powinna pozostawić po sobie śladu..
Lee Taemin czując nadchodzącą falę wymiocin kolegi odskoczył od niego
jak poparzony wpadając przyjacielowi na kolana. Czuł od niego odór dymu
papierosowego, który owiewał jego szyje a wkrótce odtarł mu do nozdrzy. Patrząc
na zarzyganą podłogę i obdartą kanapę przeklinał w myślach Kaia, że dał się na
to namówić. Narzekał mu co prawda, iż nie spędzają za wiele czasu, ze sobą ,
aczkolwiek..nie takie nadrabianie wspólnych
relacji miał na myśli! Poczuł dużą dłoń przyjaciela na policzku gdy odwracał
jego twarz ku swojej następnie wpatrując mu się głęboko w oczy po czym
dmuchając dymem z papierosa w twarz. Zaczął zbliżać się do jego twarzy już stykając
nosem i słysząc pociągające wzdychania napalonych do granic możliwości
wstawionych kolegów. Taemin poklepał go po policzku uśmiechając się wrednie.
- Nie po pijaku kotku – dało się
słyszeć przy stole po chwili widząc odwracającego się plecami do Jongina Taemina
opadającego na klatkę piersiową wyższego. Członkowie tajemniczej gej-bandy wyjęczeli
z dezaprobatą jeden po drugim majacząc jak to by popatrzyli na to, jak ich mały
Kai zalicza zgrabny seksowny tyłek Taemina. Westchnął głęboko chichocząc. Nie
był z Kaiem. Byli dobrymi przyjaciółmi, a żeby dostać się do Exo Jongin chciał zaimponować
starszym kolegom pokazując się chłopakiem. Taemin nie umiał się nie zgodzić.
Tym bardziej ze względu na starą przysługę, kiedy to Jongin wyratował Taemina z
opresji. Reasumując ostatnie lata to z niejednych kłopotów go wyciągał ,
dlatego nie mógł mu odmówić. Po za tym sam stwierdził, że będzie to dobra
zabawa i nowe doświadczenie, bo nigdy nie całował się z chłopakiem. Nie robiło
mu to różnicy pokito był Kai, głównie ze względu na ich bliskie relacje.
Dlatego gdy jedna z łap napalonego chłopaka dotknęła jego uda, dość blisko
krocza podskoczył wyrywając się z zamyślenia rumieniąc się i wiercąc. Spojrzał
na przyjaciela błagalnie . Jongin strzepnął dłoń napalonego do granic
możliwości Sehuna ,którego spodnie od paru dobrych godzin były wciąż nieprzyjemnie
ciasne zauważając
- Taemin jest ze mną i jest
mój – powiedział dobierając się do szyi starszego. Taemin westchnął z
podejrzanej rozkoszy drżąc niepewnie przy pieszym kontakcie.
- czuję się molestowany –
wyszeptał tak by tylko ten usłyszał co spotkało się ze spokojnym śmiechem
tancerza. Upił do końca szklankę zamówionego whisky po czym zeskoczył z kolan swojego domniemanego chłopaka kręcąc delikatnie
tyłkiem. Przeciągnął się odsłaniając płaski, lekko umięśniony brzuch poprzez uniesienie
koszulki. Jongin poklepał go lekko po bladej skórze z uśmiechem na co starszy
podszedł do niego mierzwiąc włosy i głaszcząc po uchu delikatnie. Spojrzał po wszystkich.
Część z nich , jeszcze siedzących dobierała się do sąsiadów zaś druga część przyglądała im się bacznie dłonią bezwstydnie
mącąc po kroczu. Westchnął głęboko kręcąc głową z niedowierzaniem.
-największa gejoza jaką do
tej pory widziałem – mruknął do siebie po czym ruszył w kierunku łazienki. Miał
głęboką nadzieję, żę tym razem nie trafi na bzykającą się parkę. Pół biedy
jeśli ’ spokojnie’ zamknęliby się w kabinie, a nie robili to po za nią.
Potrząsnął głową uderzając lekko policzki by myśleć racjonalnie. Podszedł pod
drzwi po chwili z ulgą stwierdzając, że nie słyszy żadnych krzyków rozkoszy ani
innych perwersyjnych kobiecych odgłosów. Wolał nie patrzeć na to. Oj zdecydowanie
nie. Odkręcił zimną wodę sapiąc cichutko i ochlapując nią sobie twarz oraz
rozgrzane ramiona oraz brzuch. Zmierzwił włosy spoglądając do tylnej kieszeni
na zegarek w komórce. 1.49. Nie miał pojęcia kiedy Jongin chciał iść i na szczęście
nie nawalił się an tyle by nie kontaktować. Wsuwał już telefon w tylną kieszeń obcisłych
dość spodni gdy nagle poczuł jak ktoś łapie go a biodra pchając w tył stanowczo
na kafelki. Uderzył lekko o chłodną ścianę zdezorientowany rozglądając się. W
jednej chwili poczuł jak jego serce rwie z siłą równą wiatru. Miał już zacząć
krzyczeć i otworzył ku temu usta jednak z jego ust wydobył się perwersyjny jęk.
Oczy rozszerzyły mu się w zdziwieniu i niedowierzania czując czyjąś dłoń na
swoim kroczu masującą je delikatnie, aczkolwiek stanowczo. Spojrzał w dół a
widząc tylko brązową długą czuprynę i czarne jak smoła oczy zaniemówił. Było
tak również dlatego , iż tajemniczy nieznajomy przywarł do jego warg jak
opętany ponaglając go z pocałunkami brutalnie niemal gwałcąc miękkie usta
chłopaka. Przymknął bezbronnie oczy gdy usilne próby wyrywki poszły na marne.
Był zbyt silny. Mięśnie rysowały się pod białą koszulką nie tylko na ramionach
aczkolwiek i na brzuchu co doskonale czuł. Przyglądnął mu się szybko. Długa
grzywka zasłaniająca głęboką kruczą czerń oczu. Mały nos i pełne usta które doskonale
czuł..wszędzie. Napinające się ramiona formujące w niemałe mięśnie. Nagle wszystko
ustało. I skończyło się tak prędko, jak tylko zaczęło. Usłyszał trzask drzwi a
w pobliżu nie było nikogo.
Podwójne latte, - uśmiechnął
się wesoło mężczyzna. Taemin zlustrował go szybko wzrokiem. Czarna luźna
koszulka i niebieskie wąskie spodnie. Jak zwykle na prawym nadgarstku nosił
bransoletkę. Na swoje wspomnienia spuścił głowę czerwieniąc się. To Było jasne,
że nic nie pamiętał. Wyczuł od niego odór alkoholu, ale procenty same zawróciły
mu w głowie. Była też opcja , że miał brata bliźniaka. Jedna z dwóch opcji,
jednak nie oszukujmy się – wszyscy wiemy, która opcja jest bardziej prawdopodobna.
Chłopak przytaknął i prędko wystukał w kasę.
- Minnie, a jak w szkole? - zapytał Key mimo kończącej zmiany
siadając obok kasy na stołku. Taemin wbił rachunek i spojrzał na niego.
- Do końca tygodnia muszę zapłacić pieniądze, bo inaczej..wywalą
mnie - powiedział cichutko mimo to uśmiechając się do klienta i oddając
resztę.* Dziękuję za chwilkę przyniosę zamówienie, proszę usiąść *powiedział
spoglądając na Key.
- Hyung, ja naprawdę nie wiem skąd ja mam wziąć aż taką sumę. -powiedział
i podszedł do szklanek, biorąc jedną z nich. Oblizał wargi i czując jak Key go
obejmuje od tylu zarumienił się.
- Hyung mówiłem byś tak nie robił, bo Jinki pomyśli, że jestem
zajęty. *rzekł ściszonym głosem, a Kibum pocałował Taemina w policzek i roztrzepał
mu włosy.
-Jeśli ma choć trochę rozumu w głowie to zobaczy, że nie jesteś we
mnie zakochany, a w nim. -rzucił Key, po chwili odsuwając się od młodszego
wciskając uprzednio przyciski w ekspresie. Kibum wsunął na siebie kurtkę nie
zapinając jej nawet i skierował się do wyjścia.
- Taeminnie, jak coś to dzwoń.. ah.. wiesz..-odwrócił się na
pięcie.- Gdybym sam miał..bym ci pożyczył te pieniądze, jednak ..nie mam,
*powiedział, posłał mu buziaka i wyszedł.*
Taemin uśmiechnął się. Wiedział jaka jest sytuacja
Key z rodzicami. Od kiedy zbuntował się przeciw nim rok temu, wspominając
dodatkowo o swojej orientacji seksualnej, odcięli się od niego. Key musiał sam
pracować na siebie, mimo zamożnych rodziców. Mieli swoją firmę prawniczą, a sam
Key.. pracował czasem w kawiarni z Tae albo dorabiał robiąc jakieś pojedyncze
projekty do magazynów dla nastolatek, albo.. tańcząc. Taemin westchnął
cichutko. Ujął kawę w dłoń i na delikatnie drżących nogach poszedł do
pojedynczego stolika stojącego w rogu sali. Taemin uśmiechnął się do mężczyzny
uroczo.
- Proszę bardzo. - postawił przed nim kubek po chwili dajac
talerzyk z serwetką złożoną w kwiatuszek i łyżeczką na niej. Jinki spojrzał na
niego unosząc się leciutko i mówiąc.
-Dziękuję~ -Taemin zarumienił się leciutko i odwrócił na pięcie.
- Em..Taemin tak ? -usłyszał zza siebie. Momentalnie zamarł.
Spojrzał na mężczyznę z nadzieją w oczach. Miał wrażenie, że cały lokal
umilkł. Muzyka ucichła, pozostawiając miejsce głuchemu milczeniu. Zniknęli
niezadowolenie klienci spod lokalu, dyskutujące o czymś zawzięcie dziewczęta
spod okna, stukający na laptopie mężczyzna i całe otoczenie. Nagła bladość na
twarzy chłopaka sprawiła wrażenie jeszcze bardziej alabastrowej niż zazwyczaj.
Dłonie kelnera zadrżały nerwowo, toteż nieświadomie skrył je za sobą mącąc nerwowo palcami. Akt
pełnego zestresowania dopełniał fakt szybszego rytmu serca, jaki teraz odczuwał.
Zawahał się na chwilę czując gulę w gardle uniemożliwiającą mu jakąkolwiek
wypowiedź. To chyba sen. Zaraz powinien obudzić się w łóżku zlatując z niego
albo wpadając na Jongina . Wszystko byłoby pięknie i arkadyjskie, mimo jednego wyjątku. To nie sen. Sapnął cichutko
zamykając oczy i biorąc uspokajający oddech. Całe ciało przeszedł zimny dreszcz
emocji, które skumulowały się w nim dając taki efekt.
- Tak, słucham? - zagadnął niepewnie, wtórnie odwracając się do
niego. Twarz starszego pokryły leciutkie rumieńce na co młodszy zdziwił się
jeszcze bardziej.
- Em..przypadkiem.. słyszałem, że potrzebujesz pieniędzy. - powiedział
mieszając swoją kawę. Taemin spuścił głowę.- Chciałbym ci pomóc. Naprawdę.
Wydajesz sie miłą osobą. Przyjaźnie nastawioną.. -uśmiechnął się do niego.-
Mógłbym ci opłacać szkołę, ale.. -urwał, a policzki chłopaka pokryły się
kolorem wiśni.
- Zaprzyjaźnisz się ze mną?

Ontae~ Nareszcie coś, co mogę od Ciebie przeczytać. Słodki pomysł na opowiadanie, bardzo mi się spodobał. Całkiem przystępnie napisane, choć pojawiło się kilka, niewiele znaczących błędów, pewnie dlatego, że fika pisałaś już dawno temu. Pozdrawiam, i gorąco namawiam na moje jongkey (tak, wiem, jongkey) czeri
OdpowiedzUsuńz myślą o tobie postaram się napisać coś jeszcze na całość moich możliwości byś mogła ocenić ; )
Usuń