pairing: moim zdaniem wszystkiego po trochu; 2min , jongtae taekey, minkey, minew
Od autora: Szkoła -dom, szkoła dom, szkoła dom, ale daję radę!
Pierwszy wolny weekend od początku roku
za chwilkę zabieram się za czytanie książki " wszystko za Everest'
-Taeminnie? Taemin zbudź się - usłyszał cichy głos wyrywający go z radosnych objęć swojego własnego świata. Zmarszczył nos zaciskając odruchowo dłoń. Zielona łąka znikała, a radosna uśmiechnięta twarz ukochanego razem z nią. Wszystko znikało powoli rozmazując się. Jonghyun wyciągał w jego kierunku dłoń dotykając policzka. Nie dotknął go jednak, na akurat oddalającej się sylwetki. Serce młodszego zaczęło bić szybciej, a pod sennymi powiekami pojawiły się kryształki łez. Wyciągnął ku niemy dłoń, jednak ten, by już dawno w czarnej otchłani mroku. Otworzył oczy rozglądając się dookoła. Nic się nie zmieniło. Wciąż towarzyszyła mu dobijająca ciemność. Szybko przetarł oczy by pozbyć się jakichkolwiek oznak zewnętrznych po obecności TEJ osoby. Pociągnął nosem i przeciągnął się czując lekkie drżenie dłoni pod wpływem emocji. "Znów przyszedł" pomyślał po czym uśmiechnął się delikatnie. Po chwili jednak poczuł dużą, ciepłą a jednocześnie tak obcą i inną dłoń na swoim ramieniu. Spojrzał na Minho, a raczej tak mu się wydawało.
-Przepraszam, przysnęło mi się - uśmiechnął się by pokrzepić i odwrócić uwagę od natarczywych myśli nie tylko swoich, ale też i Minho.
- Taemin, ale mówiłem ci,żebyś przynajmniej owijał się czymś. Później chorujesz - westchnął opiekuńczo gładząc jego karmelową czuprynę. Taemin uśmiechnął się delikatnie w jego kierunku powoli wstając i łapiąc się natychmiast ramion wyższego. Natychmiast poczuł jego duże dłonie na swoich biodrach. Gorące palce, które na wskroś przeszywały jego ciało. Zamknął oczy by opanować myśli, jednak ujrzał JEGO twarz. Natychmiast otworzyło czy dotykając ręką policzka Minho. Pod delikatnym dotykiem obuszków palców poczuł wilgoć.
- Pada śnieg? - zapytał cicho, na o odpowiedziało mu wyczuwalne skinięcie głową.
- A wiesz, co ? Do grzecznych dzieci przychodzi taki gruby pan w czerwonym płaszczu dając prezenty. - powiedział z wyczuwalną radością w głosie Minho głaszcząc go po plecach delikatnie zamykając w objęciach i delikatnie nimi kołysząc. Taemin zaśmiał się mu do ucha.
-Hyung, przecież nie ma jeszcze grudnia! Mikołaja też jeszcze nie ma - powiedział z pełną powagą Taemin nieprzerwanie uśmiechając się. Minho zaśmiał się charyzmatycznie
-A kto powiedział ,że mówię o mikołaju? Mam na myśli Jinki - rzekł, co spotkało się z głośnym śmiechem obu przyjaciół. Po niejakiej chwili młodszy dodał tylko ocierając policzki " Hyung, to nie ładnie mówić tak o Jinkim. Nie jest gruby" po chwili dodając z zaciekawieniem przekrzywiając głowę " a o której przychodzi ? Zamówmy dla niego kurczaki prosze! " powiedział z entuzjazmem podskakując w miejscu z nogi na nogę.
Obawiam się Taemin,że Jinki i tak by sam to zrobił nawet bez naszej wiedzy - zaśmiał się czochrają mu włosy po chwili - to dziś chcesz zjeść na kolacje? Prócz kurczaków z Onew? Do jego przyjścia mamy jeszcze 2 godziny, chcesz się wykąpać czy coś? - zapytał troskliwie na co Taemin przytaknął delikatnie.
- Wezmę prysznic. Przyniesiesz mi ciuchy? - zapytał idąc w kierunku wyjścia z pokoju. A przynajmniej tak mu się wydawało. Nie lubił chodzi z białą laską. Przypominała mu o tym,że jest ślepy. Ciągle o tym zapominał. Dzięki nieustannym obrazom Jonghyuna pod powiekami i tak dobrą znajomością mieszkania Minho nie używał jej w domu. Na dwór rzadko wychodził sam. Czasem do ogrodu na huśtawkę , ale tylko g ktoś był w domu. Długo zajęło mu zaakceptowanie swojego kalectwa i tego,że w wieku 23 lat potrzebuje stałej opieki i nadzoru. Minęło dwa lata od tamtej tragicznej niefortunnej nocy w której stracił właściwie wszystkie najcenniejsze wartości w swoim życiu. Miłość swojego życia i wzrok, który umożliwiał mu na spełnianie marzeń.Tymczasowy paraliż stóp który także wyrwał z jego rąk pasję jaką był taniec. Czuł się jak roślina, z tą różnica ,że nie miał ani jednej krzty i chęci by żyć. Nie rozumiał dlaczego Bóg tak go skazał ni zabierając do siebie. Jednak cały ten czas był przy nim Minho. Cierpliwie czekał i dawał czas na to, by Taemin pogodził się,że śmiercią ukochanego chłopaka.jednocześnie w małym stopniu motywując do walki o chodzenie. Rehabilitacja trwała długo,a Taemin zaczął więcej chodzić dopiero jakieś 3 miesiące temu. Mieszkał u Minho, który z oka nie spuszczał młodszego w panicznej obawie o jego zdrowie, stan czy sam byt.
Lee przeszedł przez próg drzwi kierując się do drzwi naprzeciw i otwierając je.Po chwili zniknął z widoku Choi, który odetchnął z ulgą cichutko. Bądź co bądź musiał swoją nadopiekuńczość powstrzymać by Minnie mógł normalnie żyć. a przynajmniej tak mu tłumaczył Kibum. Spojrzał na pianino, przy którym jeszcze niedawno spał Taemin. Nie mogąc pogodzić się z utratą swojej silnej pasji jaką był taniec skupił się na muzyce. Było mu ciężko wyczuć pianino i gitarę jednak nie miał innego zajęcia wiec z dnia na dzień polepszał swoje umiejętności. Zaczął nawet komponować swoje melodie. Zazwyczaj melancholijne i smutne jednocześnie tak bardzo melodyjnie jak gdyby stworzone do duetu i tonacji Jonghyuna. Każdy za nim tęsknił. Wszyscy byli zszokowani nieprawdopodobną i nagłą śmiercią Kima. Kiedy dowiedzieli się o wypadku natychmiast pojechali do szpitala. Tam Minho dowiedział się,że kiedy karetka przybyła na miejsce zderzenia osobówki Jonghyuna z tirem, dla kierowcy było już za późno. Udało im się uratować pasażera. świat Minho zawalił się. Znał Jonghyuna od wczesnej szkoły średniej. Bał się,że jego ukochany Taemin też umrze. Nie wyobrażał sobie życia bez niego. Podczas rzewnego płaczu od salą operacyjną przybiegł Onew. Patrząc na salę numer 138, gdzie leżał już wtedy blady jak ściana Taemin podczas płaczu powiedział,że nie ma pojęcia jak powiedzieć młodemu,że jego ukochany nie żyje Minho poczuł wtedy uścisk w sercu i odruch wymiotny z nadmiaru emocji. Obserwował jak owa dwójka poznaje się i zakochuje. Wysłuchiwał każdego wylewu emocji Jonghyuna, który po każdym spotkaniu z Taeminem przybiegał podekscytowany do najlepszego przyjaciela opowiadając o swoich emocjach. Jako pierwszy dowiedział się o ich związku. Dlatego też w dniu wypadku nie wyobrażał sobie jak Taeminowi powiedzieć o tym,że stracił osobę , w której był zakochany na zabój. Ślepy by zauważył wielką, bezgraniczną miłość jaka łączyła tą dwójkę. Właśnie..ślepy. Po obudzeniu ówczesnego 23 latka okazało się,że to nie jedyny problem. Pewnego poranka, zalewie 3 dni po wypadku około 5 godziny zadzwonili do niego ze szpitala. Przerażony głos pielęgniarki a w tle głośne krzyki Taemina powtarzający słowa' nic nie widzę! Jonghyun? Gdzie jest Jonghyun?' błagający o to, by ktoś przyjechał. Na miejscu dowiedział się o tym,że Taemin stracił głos a ciało od pasa w dół zostało sparaliżowane. Nie wiedział co powiedzieć. Po raz pierwszy w życiu był tak przerażony. Stojąc przed salą wpatrywał się w swoje dłonie beznamiętnie obserwując ich drżenie.Zamknął oczy wchodząc do sali i widząc kruche blade ciało zależne od aparatury stojącej obok. Usta i nos ukryte pod maską ułatwiającą oddychanie i podającą jednocześnie jakiś środek uspokajający. Twarz młodszego tak bardzo przestraszona i zapłakana skierowała się natychmiast w stronę hałasu. Usłyszał cichy, chrypliwy głos wypowiadający ciche :
- Jonghyun? - na co oczy Choi po raz kolejny zaszły łzami. W tamtej chwili wiedział, że serce Taemina nie osiądzie nigdy nikt inny niż Jonghyun. Nawet on sam. Poprzysiągł jednak sobie,że będzie przy nim przez cały czas dodając sił i wspierając. By ujrzeć jeszcze ten dziecięcy uśmiech na twarzy.
Potrząsnął głową ocierając pojedynczą łzę z policzka na wspomnienie przyjaciela i tamtych dni. Potarł swoje dłonie by pozbyć się gęsiej skórki. Nie wiedział ile tak stał, ale Taemin mógł już czekać. Wskoczył więc szybko na piętro do sypialni młodszego. Otworzył szafę, z której wyjął czarne rurki i ciepłą, granatowa bluzę z nadrukiem.wraz z bielizną. Zszedł powoli ze schodów pukając ostrożnie do drzwi. Zawsze wolał się upewnić przed wejściem. Co prawda już nie r widział młodszego nago gdyż zajmował się nim i pomagał w myciu przez bardzo długi czas. Mógł się jedynie domyśleć jak straszna jest dla tak młodej osoby zależność od kogoś i niemoc wykonywania podstawowych rzeczy samodzielnie. Słysząc ciche ' wejdź proszę ' i odgłos zakręcanej wody . Posłusznie otworzył drzwi a w jego twarz natychmiast uderzyła fala gorącej pary.
- Nie rozparzaj się tak mocno. Później będziesz się źle czuł. - rzucił widza za kabiną prysznicową obecność młodszego. Położył ręcznik i ubrania na pralkę słysząc cichy chichot młodszego ' hyung musimy kupić nową gąbkę ta mnie strasznie łaskocze' na co sam Minho prychnął śmiechem.
- Wiesz co? takiej wymówki aby zaciągać mnie do sklepu to jeszcze nie słyszałem - po chwili dodając- robię sobie kawę, chcesz kakao ? ' zapytał na co w odpowiedzi otrzymał ochocze japońskie ' hai!' na co pokręcił głową z uśmiechem i wyszedł z pomieszczenia. Taemin zmienił się i dojrzał psychicznie do pewnych rzeczy. Patrząc na niego jeszcze rok temu wątpił ,że będzie się tak często śmiać czy radzić sobie na takim poziomie jak teraz. Jedak zawzięty był za co piłkarz go podziwiał nie mogąc zrozumieć. Jednak cieszył się,że chciał się usamodzielnić, mimo tego ie raz doprowadzając współlokatora o niemały zawał powoli wracał do normalnego trybu życia. Czasem na noc brali go do siebie Key, Onew czy Kai lub inni znajomi. Kiedyś słyszał, jak podczas rozmowy z Jinkim opowiadał mu ,że wyznaczył sobie nowy cel. Chciał występować i grać na pianinie by odpłacić się Minho za wszystko co dla niego zrobił i by Jonghyun był z niego dumny. Dlatego też większość czasu spędzał przy pianinie, na którym swoją drogą zaczął go niegdyś uczyć Jonghyun. Jinki, jakoby wiązał zawód z muzyką często rozmawiał z Taeminem o muzyce czy pomagał w kończeniu lub doskonaleniu jego melodii i kompozycji. Planowali niedługo koncert, na który Taemin mógłby wystąpić. To było niesamowite by tyle się nauczyć w tak krótkim czasie bez daru wzroku!
Wszedł do kuchni gdzie nalał do czajnika wodę wstawiając go na gaz obok jeszcze stawiając garnek z mlekiem. Na blacie postawił dwa kubki gzie wsypał kakao i kawę. Słyszał jak Taemin wychodzi z kabiny powoli idąc po kafelkach. Spojrzał na zegarek w telefonie kiedy rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Zdziwiony poszedł w tamtym kierunku. Na Jinki to zdecydowanie za wcześnie. odkluczył zamek w drzwiach otwierając je na oścież i już od razu słysząc
- A dłużej to Choi nie mogłeś?! zamarzłbym tam! Epoka lodowcowa by mnie już tam dawno dopadła! Czy y na dwór nie wychodzisz i nie widzisz jak wieje?! - na co westchnął i zrobił miejsce Kibumowi by wszedł
- Wystarczyłoby jedno "Cześć" , wiesz? ' - westchnął patrząc jak zdejmuje z uszy nauszniki poprawiając od razu blond grzywkę. "Znów zmienił kolor włosów " przeszło mu przez myśl.
- Choi! Zmienię dziś twój nudny wieczór rozświetlając go swoją obecnością! -krzyknął dając Minho swoją kurtkę do powieszenia, no co ten prychnął śmiechem.
- A kto powiedział,że wieczór ze mną jest nudny , hm? - zapytał charyzmatycznie unosząc brew i wieszając ubranie wierzchne przyjaciela na wieszak. Kibbum poprawił swój najnowszy sweter z reniferem gładząc go jeszcze i zdejmując buty.
- jak to kto? To oczywiste,że nie pozwolę byś mi katował dziecko kolejnym oglądaniem meczy i darciem mordy do telewizora. Nie rozumiem co ty tam widzisz. Gro osiłków biegających jak psy za piłką - prychnął dumnie , co już miał skwitować wyższy jednak przerwał mu dźwięk otwieranych drzwi i cichy, szczęśliwy głos Taemina.
- Umma?
- Taeminnie! - pisnął Kibum na co Minho złapał się za ucho widząc jeszcze jak różowa strzała przebiegła obok niego natychmiast rzucając się na małego.
- Ta przerośnięta ropucha ci chyba kupiła nowy szampon..ale czekaj..kojarzę skądś ten zapach..- nawijał Kibum co spotkało się ze śmiechem czarnowłosego.
- To twoje kosmetyki które mi dałeś na ostatnim wieczorze. Powiedziałeś,że Minho hyung nie umie kupować kosmetyków dla mojej skóry - zaśmiał się delikatnie przekrzywiając głowę. Minho westchnął zrezygnowany.
- Key ja nie znam się na kosmetykach. Biorę je na zapach..albo wygląd butelki..nie wiem..
- A czy pomyślałeś,że Minnie nie ma tak ogrzej skóry jak ty ? - prychnął ujmując dłoń Taemina i podsuwając wysokiemu pod nos. - czujesz?! pachnie. dotknij. Czujesz jaka miękka?! - tłumaczył.- dlatego higienę i kosmetyki mojego dziecka zostaw mi bo jak ty się tym zajmiesz to zrzuci skórę. A jakbyś się nie znał to Minnie nie wąż. - prychnął i złapał silniej splatając dłoń z tą Lee i pomaszerował dumnie kręcąc tyłkiem do salonu.
- Taemin, byłem ostatnio na zakupach wiesz? kupiłem ci sweter! jest taki sam jak mój. Dotknij, tutaj ma renifera i jest taki mięciutki i puszysty. Następnym razem przyniosę ci płyn do płukania, tylko musisz przypominać Choi ,że ma to prać ręcznie. - mówił nieprzerwanie Kibum podczas gdy Minho zalewał w kuchni napoje. Wziął dwa kubki w dłoń i postawił na stoliku. Kim wziął kubek z kawą w dłoń patrząc na zawartość
- Choi wiesz,ze ja piję tylko karmelowe latte. Czy ty się w końcu czegoś nauczysz ? - rzekł zrezygnowany a Minho złapał się za głowę.
- Kibum tylko że to byłą moja kawa.
- Wiesz, lekcja etyki i dobrego zachowania by ci się przydała. Dla gości proponuje się coś do picia. Tak jakbyś nie wiedział. No już zmykaj do kuchni i zostaw nas. Ohm, własnie.. kupiłem nam ostatnio dwa kupony do spa na masaż. Pójdziemy razem. Może w środę co? Wiesz, tak przed czwartkiem, bo święta z Choi mogą być denerwujące. Albo nie! przyje do was i zjemy wszyscy razem! Ostatnio znalazłem jakiś europejski świąteczny film ' Kevin sam w domu " czy jakoś tak. Co o tym myślisz Taemin? Takie wspólne święta będą świetne. I Minho cie nie otruje jakimś swoim kolejnym wymysłem kulinarnym. Przyje do was rano i ugotujemy jedzenie które będzie nie tylko jadalne ale i smaczne. A choi będzie panienką w fartuszku i posprząta. Może nauczy się myć łazienkę i toaletę.Co byś chciał zjeść w święta Minnie? Trzeba już zacząć planować
- H-hyung? A czy w święta pójdziemy do Jonghyuna? - zapytał cichutko na co Kibum od razu zamilkł i momentalnie złagodniał przytulając Taemina do siebie i szepcząc.
- Oczywiście,że pójdziemy kochanie. Zostaniemy tam ile tylko będziesz chciał.- ucałował go w czoło.
- Chciałbym mu dać świeże kwiaty.- szepnął kładąc głowę na jego ramieniu.Key zaczął głaskać potencjalnego synka po plecach kojąco starając się opanować drżenie głosu i stłumić szloch. Tak było mu go żal. Nie wiedział,za co los ukarał tak niewinną osóbkę.
Z rozmyśleń wyrwał wszystkich dźwięk uderzenia w okno. Jak jeden mąż spojrzeli w tamtą stronę nic nie widząc. Po chwili dało się słyszeć dźwięk dzwonka. Minho ruszył ku wejściu rzucając Kibumowi telefon i mówiąc na odchodnym ' zamówcie kurczaki ' na co Key wybałuszył oczy a Taemin roześmiał się głośno jak gdyby temat sprzed chwili wcale nie nastał.
- Jinki hyung dziś także przyjdzie - po chwili spoglądając na drzwi w oczekiwaniu usłyszenia tego radosnego głosu.
Minho tymczasem otwierając drzwi dostał śniegiem po twarzy. Jinki stał w wejściu zanosząc się głośnym śmiechem uprzednio uderzając Minho śnieżną gałką w twarz. Minho natychmiast zaczął dłońmi dotykać twarzy czując niewiarygodne zimno.
-Lee Jinki! - krzyknął ocierając rękawem oczy.Straszy jednak cym prędzej wbiegł do domu mówiąc przelotne ' witaj Minho ' i zdejmując buty i kurtkę rzucając je tym samym za siebie zaczął uciekać przed rozgniewanym piłkarzem. Wpadł do salonu krzycząc ' Witaj minnie ' a widząc Kibuma na kanapie aż przystanął z wrażenia. Wykorzystał to jednak Minho który wpadł za nim biorąc starszego za nadgarstek. Jinki w jednej chwili oprzytomniał i zaczął wyrwać się biegnąc w miejscu.Dywan na którym stał zaczął się podwijać co spowodowało niemały upadek niezdarnego mężczyzny. Minho natychmiast wykorzystał to siadając na Jinkim i łaskocząc go. Niemal natychmiast po pokoju rozległ się dźwięk donośnego śmiechu wokalisty. Złapał się za brzuch na oślep machając dłońmi by odrzucić z siebie młodszego.
- A...aa..hahaha.. Minh- o Minhooo-- dało się słyszeć. Na twarzach wszystkich zgromadzonych zakwitł uśmiech.
Taemin uśmiechnął się rozglądając się w bok na sylwetkę Kibuma oraz na dwie osoby, od których dobiegał radosny śmiech. Cieszył się,że ich miał. Tyle dla niego zrobili. Uczynili coś, co wydawało się być niemożliwe. Nie jest łatwo podnieść z ziemi człowieka, któremu załamał się świat. Trzeba wytrwałości i siły. Niewiele osób umie się tego podjąć. Jednak wspólnymi siłami, udało się. Wszyscy się do tego przyczynili. Matczyna troska Kibuma, szczere rozmowy z Jinkim oraz Minho, który właściwie łączył to wszystko scalając w jedno. Przygryzł wargę dotykając klatki piersiowej i serca. Zamknął oczy po raz kolejny widząc roześmianą postać Jonghyuna. Machał mu skacząc szczęśliwy. Taemin szepnął cichutkie ' kocham cię' które mógł usłyszeć tylko ON. I stało się tak. Jonghyun usiadł na trawie uśmiechając się pobłażliwie i dotykając swojego serca.
' Też cię kocham '

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz