One shot
Jongtae
Komedia, smut +18
od autora: Ja nie mam nic do powiedzenia, prócz tego,że mam dość pisania smutów na bardzo długo ;;
-Jonghyunie! – zawołała od progu mieszkania dość niska kobieta rzucając się w objęcia młodego mężczyzny stojącego na zewnątrz. – tak za tobą tęskniłam! – piszczała mu do ucha tuląc mocno. Mężczyzna uśmiechnął się delikatnie ściskając dłoń osoby stojącej nieco za nim chowającej się nieśmiało. Kim Jonghyun drugą dłonią poklepał matkę po plecach uśmiechając się i obcałowując jej czoło. Czarne, średniej długości włosy dodawały słodyczy okrąglutkiej twarzy kobiety. Pulchna postura ciała,niski wzrost dzięki któremu musiała stanąć na palcach by jakkolwiek przytulić ukochanego synka. Ten zaś również niewysoki, co jednak nadrabiał siłą mięśni. Muskularne ramiona opinała obecnie warstwa białej wyjściowej koszuli i skórzanej kurtki. Śnieżnobiałe włosy i dość duże , psie oczy nierzadko wpatrujące się błagalnym spojrzeniem , byleby tylko dopiąć swego. Czarne, wąskie spodnie opinające szczupłe nogi i buty na niewielkim obcasie z wypchanymi po brzegi wkładkami na wzrost, co tylko dodawało odwagi chłopakowi. Trzeba przyznać, że Jonghyun miał kompleks na punkcie swojego wzrostu i ktokolwiek, kto by poznał go bliżej stwierdziłby tak od razu. W mniemaniu wielu zupełnie niepotrzebnie, bo i bez tysiąca wkładek podwyższających czarował i zdobywał miliony serc.Dlaczego miliony? A to ze względu na swą profesję. Kim Jonghyun podbijał serca nie tylko kobiet i nie tylko wyglądem, a talentem i darem pisarskim. Najmłodszy z rodu Kim pisał bowiem książki i to nie byle jakie szmatławce. Otrzymał nominację do jednej z prestiżowych nagród literackich, aczkolwiek ostatecznie nie zdobył jej. Obiecał jednak, że aby ją zdobyć będzie pracował jeszcze bardziej. Na swoim kącie miał wiele powieści rozpoczynając od ckliwych romansideł kończąc na rzadko kiedy wydawanych, ale zadziwiająco dobrych filozoficznych. Sukces Jonghyuna zawdzięczał temu, że jż do wczesnego dzieciństwa twierdził, że zostanie najlepszym pisarzem świata , do czego dążył bezustannie ćwicząc i poznając nowe tajniki literackiej sztuki rozwijając swój zakres nie tylko o nowe klasyki , al.e również nowe określenia zastępując tym tradycyjne, proste słowa. Tak też zleciały Jonghyunowi 23 lata życia. Nie było jednak tak,,że zamknął się w swoim mieszkaniu i siedział całym dniami przed laptopem stukając w klawiaturę , czy rozpaczając przed telewizorem z kubełkiem czekoladowych lodów przez brak natchnienia. Literat miał bowiem bogate życie uczuciowe. Z nikim jednak nie wiązał się dłużej niż na jedną noc. Przez jego łózko przewijało się wiele kobiet, a i czasem mężczyzn. Nigdy w tym „zatwardziałym” sercu- jak zaczęły to nazywać porzucone kobiety, nie zrodziła się potrzeba zatrzymania tej jedynej persony. Nigdy nie poczuł pocenia rąk przed umówionym spotkaniem, czy słabości w nogach spowodowanej szybszym biciem w klatce piersiowej. A przynajmniej do czasu. Na jednej z imprez , kiedy to czarował towarzystwo płci pięknej został na jego koszule bowiem wylane poncz. Oj dziękował w tamtej chwili Bogu, że kobiety poszły przypudrować nosek do łazienki. Osobą , która wylała na niego krwistoczerwoną ciecz okazała się być niskim chłopcem o przydługich karmelowych włosach. Nie widziawszy jednak jeszcze uroku tej postaci warknął zezłoszczony
- Uważaj! Coś ty zrobił?! – a już po chwili czuł jak Male dłonie zaczynają ocierać jego biało bordową koszulę swoimi dłońmi i chusteczkami .
- przepraszam pana! Przepraszam! – dało się słyszeć delikatny głosik pełen paniki i strachu. Napiął mięśnie spoglądając w dół na swojego oprawcę a uchwyciwszy z nim kontakt wzrokowy zamarł. Cała złość nagle uleciała w niepamięć pozostawiając miejsce spokoju i błogiej niepewności oraz oczarowaniu. Charyzmatyczny i do tej pory nieustraszony Jonghyun nie wiedział co powiedzieć. Wielka gula utkwiła mu w gardle a brzuch zaczął boleśnie pobolewać z nadmiaru nagłej ekscytacji.
- nic ..n-nic się n..nie stało – wyszeptał nie odrywając wzroku od hipnotyzujących czarnych oczu chłopaka. Młodszy potrząsnął głową po chili ujmując niepewnie jego dłoń i szepcząc
- Ależ nalegam. Mam wynajęty pokój , mogę użyczyć coś panu, albo ..choć zaradzę coś na to..- wskazał czerwoną plamę na piersi. Jonghyun przytaknął tylko i już miał zamiar iśc za młodszym gdy nagle poczuł dużą dłoń na swoim ramieniu powstrzymującą go. Przeklinał w głowie osobę, która przerwała mu ten stan i pójście do pokoju tego uroczego chłopca.
- Jonghyun , gdzie się wybierasz? Zaraz masz przem- ….Czy ja zawsze muszę ratować ci skórę?- zapytał z powątpiewaniem dużo wyższy , mężczyzna stojący za nim. Choi Minho. Redaktor naczelny jego wydawnictwa a także przyjaciel Jonghyuna już od wczesnego dzieciństwa. Emanował spokojem i opanowaniem dzięki czemu nie wydarł się na tego dinozaura., Tajemniczy nieznajomy jednak zabrał głos kłaniając się przed nimi obojgiem
- Bardzo przepraszam, za kłopot o moja wina nie pana Jonghyuna. To efekt mojej niezdarności i nieuwagi . Biorę na siebie pełną odpowiedzialność – powiedział cicho nie przestając pochylać się przed nimi.Przełknął ślinkę już zamierzając mówić do tej uroczej postaci, jednak ubiegł go Minho słowami:
- Nic się nie stało, naprawdę. Wydaje mi się, że ma jeszcze jakaś koszulę w samochodzie. Wczoraj miałem wesele, więc powinno coś się znaleźć. Chodź Jonghyun, nie każ na siebie czekać. – powiedział i ukłonił się grzecznie przed niskim chłopcem.
- Do widzenia i życzymy panu miłego wieczoru – po czym odciągnął Jonghyuna od niepewnegoTaemina. Tak wyglądało spotkanie Jonghyuina ze swoją pierwszą miłością. Prawdziwą i za którą oddałby Zycie. Cały wieczór szukał go w tłumie i jakież to było jego zdziwienie, kiedy ujrzał go dopiero na sam koniec wieczora na scenie, kiedy rozświetlał zakończenie bankietu swoją grą na pianinie. Spotkanie z tym młodym chłopcem zmieniło nie tylko życie Jonghyuna, ale także i Minho, który nie tylko musiał częściej kontrolować Jonghyun, który stał się bardziej roztargniony niż zwykle, lecz także awansował na pomoc miłosną, jakoby Jonghyun nic o niej nie wiedział. Któregoś razu zadzwonił do niego i mówił ,że umiera. Kiedy Minho przyjechał okazało się, że Jonghyun tak przejął się tym, że znalazł Taemina na portalu społecznościowym, że skoczyło mu ciśnienie. Bijące prędko serce spowodowało napady gorąca o tego miniaturowego dinozaura a ten przerażony swoim stanem zadzwonił do Minho myśląc, że będzie miał zawał. Kiedy ostatecznie Taemin zgodził się na chodzenie z Jonghyunem , po dłuższej znajomości oczywiście, poeta skakał niemal pod sufit z ekscytacji i radości. Ostatnie sukcesy w pracy zawdzięczał jemu, ponieważ namiętnie motywował go do pracy. Używał również trochę szantażu, jednak liczą się przecież efekty! Z tej też okazji mama Jonghyuna zorganizowała rodzinny obiad na jego część. Miało to też nadrobić życie rodzinne z synem , który rzadko bywał u nich w domu. Zdobyty na odwagę najmłodszy Kim pragnął przedstawić swojego ukochanego rodzinie.. Taemin strasznie się stresował tym wydarzeniem. Opierał się przed tym, jednak ..powiedzmy sobie szczerze..usta Jonghyuna działają cuda. Tak też wystrojony stał teraz za swoim chłopakiem chowając się za jego plecami. Ubrany w beżowy płaszczyk przed kolanko oraz opinający jego szyje jasno brązowy komin, w którym schował połowę twarzy – jak również w przydługich włosach owiał oddechem szyję mężczyzny i szepnął ‘ Jonghyunie, proszę, ja chce do domu. Boje się. Zabierz mnie stąd’ rozpaczliwym tonem. Zauważyła to jednak pani Kim która wykrzyknęła podskakując w miejscu
- MINWOO ! SCHODŹ NATYCHMIAST ! JONGHYUNIE PRZYPROWADZIŁ DZIEWCZYNĘ!- A na ten krzyk Taemin zakrztusił się śliną. DZIEWCZYNĘ?! Pochylił się kaszląc ze zdziwienia a Jonghyun objął go w pasie klepiąc delikatnie po plecach i patrząc na niego z uśmiechem na ustach. Posłał mu mordercze spojrzenie , które ten zignorował uśmiechając się promiennie. Wyprostował się i objął go w pasie. Przyciągając do siebie .
- Tak…mamo , tato, to moja dziewczyna Lee Taeyeon – powiedział a Taemin poczuł jak mu wnętrzności podchodzą do gardła. Gdy ten przytulił go do siebie kurczowo Taemin szepnął tylko ‘ zabije cię ‘ po chwili rumieniąc się kiedy matka Jonghyun podeszła do niego i przytlali mocno.
- Witam , jestem mamą tego tutaj. Jesteś pierwszą dziewczyną , która mi Jonghyun przyprowadza, musisz mi wybaczyć tą radość. – powiedziała przytulając etamina – mówiąc szczerze bałam się, że już nikogo sobie nie znajdzie – powiedziała na co Taemin uśmiechnął się miło po chwili szepcząc – ja też się bardzo cieszę, ale- dziewczynę? Jonghyun chyba mi nie powiesz,że w końcu znalazłeś sobie kogoś i to kogoś tak pięknego. – powiedział pan Kim. Wysoki, nieco okrągły mężczyzna potężnej postury witając się z Taeminem. Taemin zdębiał. On też?! C ojest z nimi nie tak?! Serio wygląda aż tak dziewczęco?! ..a Nie to na pewno wychowanie zboczonego do granic możliwości Jonghyuna tak na nich wpłynęło. Wszystko jasne. Przełknął ślinkę
- chełbi mi pan, ale j- ponownie mu przerwał. Tym razem krzyk z tyłu ogrodu.
- Jonghyun przyszedł?1 Chodźcie już!- jakiejś kobiety. Taemin spojrzał na chichoczącego Jonghyuna.
- Tak, zaraz przyjdziemy , muszę tylko zamienić słowo z Jonghunem,bardzo proszę – powiedział uroczym głosikiem ciągać Jonghyuna w kierunku jakiegoś pomieszczenia, jakim okazała się kuchnia. Rodzice uśmiechnęli się delikatnie idąc do ogrodu.
- Ciociu grzej już grilla! Przyszli! – dało się słyszeć głos matki Jonghyuna. Taemin upewniwszy się ,że starsi wyszli już do ogrodu zaczął Kryczce ściszonym głosem:
- CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ?! Nie jestem twoim chłopakiem i już ty dobrze o tym wiesz! – zaczął oburzony zaciskając pieści na materiale płaszcza. Jonghyun uśmiechnął się do niego uroczo dotykając policzka.
- Kochanie oczywiście,że wiem. Nie dajesz mi o tym co noc zapomnieć. – zamruczał mu do ucha. Nogi ugięły się pod Taeminiem na dźwięk pociągającego głosu Jonghyuna.
- Nie rób tak Jonghyun – warknął , aczkolwiek sam miał wrażenie, że nie brzmi to zbyt przekonująco. Ten pocałował go w policzek przytulając do siebie
- Kochanie proszę, zrób to dla mnie. Przy odrobinie szczęścia nie zorientują się ,że jesteś chłopcem. Nie o to chodzi, że źle wyglądasz czy coś bo dla mnie jesteś najpiękniejszą istotą na ziemi, ale..Taemin ja nie chce ich szokować. Do tej pory żadnej dziewczyny, a tym bardziej chłopaka nie przedstawiłem rodzicom. Jesteś pierwszy. Proszę, poudawaj trochę. Wieczorem zadzwonię do mamy i porozmawiał i wyjaśnię sytuację , dobrze? – zapytał z nadzieją w oczach. Powiedział mu całą prawdę. Co prawda , kiedy obmyślał jak przedstawić Taemin rodzinie, nie myślał ,ze wezmą go za dziewczynkę, ale tak w sumie..dziś wyglądał tak kobieco. Dodatkowo na tle rysujących się mięśni Jonghyuna był prawdziwą niewiastą. Taemin spojrzał w dół wzdychając delikatnie i ocierając zaszklone z emocji oczy.
- wiesz,że nie lubię udawać dziewczyny – powiedział łapiąc się dłonią za łokieć i kuląc się. Jonghyun ucałował go w czoło głaszcząc bo biodrze delikatnie.
– Wiem kochanie, aż za dobrze, ale proszę. Ten jeden raz..-szepnął delikatnie całując jego policzek owiewając oddechem jego szyję.
- no dobrze, ale masz dwie godziny , nie więcej. Później mówisz, że masz jakieś spotkanie czy coś. – powiedział twardo. – i później pojedziemy do sklepu i nakupujesz mi mleka bananowego. – pogroził palcem po chwili poprawiając włosy i głaszcząc płaszcz. Jonghyun uśmiechnął się promiennie całując go namiętnie uprzednio szepcząc ‘ kupię ci tyle mleka ile tylko będziesz chciał, kotku ‘ po czym ujął jego małą dłoń i poszedł w kierunku wyjścia na taras. Otworzył szklane drzwi a jego oczom ukazała się cała najbliższa rodzica. Mama, tata, siostra z chłopakiem oraz ciocia z wujkiem oraz małą , pięciomiesięczną córeczką.Przywitał się uprzejmie ze wszystkimi przytulając z każdą kobietą całując dłoń oraz silnym uściskiem z mężczyznami.
- Ty jesteś pewnie Taeyeon, tak ? – zapytała starsza kobieta lulając małą dziewczynkę na piersi. Taemin usiadł na pobliskiej huśtawce tuż obok Jonghyuna . Objął go ramieniem całując w policzek delikatnie. Spięty Taemin zarumienił się i spuścił głowę przytakując delikatnie.
- Jonghyun, krępujesz ją! Może idź zrób nam herbatę, a my tu sobie porozma- NIE! – pisnął momentalnie łapiąc za dłoń Jonghyuna który już wstał. Taemin przełknął ślinkę przytulając się od razu do chłopaka kurczowo oddychając szybo ze łzami w oczach wystraszony. „ Przepraszam” wyszeptał cicho , aczkolwiek tak ,że wszyscy tutaj słyszeli. Jongyun posłał matce proszące spojrzenie po chwili wychodząc z chłopakiem do domu i usadawiając na krześle kucając przed nim i kładąc dłoń na kolanie chłopaka. Taemin podkurczył nogi czując pojedyncze łzy na policzkach.
- Boje się Jonghyun. Co jeśli mnie rozpoznają? – zapytał cicho nawet nie patrząc na ukochanego. Poeta wstał i uśmiechnął się czule nachylając nad ukochanym. Objął g troskliwe ramionami zupełnie jakby chciał schować go przed całym złem obecnego świata.
- Wtedy powiem im prawdę kochanie –
powiedział szeptem głaszcząc go po głowie delikatnie. – nic się nie stanie
skarbie. Jeśli chcesz, mogę im powiedzieć.- szepnął dość niepewnym głosem,
którego nie zdołał ukryć. Nie zataił bądź Taemin znał go na tyle, by wiedzieć co
dla niego jest trudne. Bądź, co bądź był spostrzegawczy, głównie ze względu na
swoje zainteresowania, pasję a nawet profesję. Niejednokrotnie mówi się
przecież o uniwersalizmie artystów. Rzekome zamknięcie na otaczający świat oraz
poczucie,,że jest się jedyną wrażliwa personą na całej kuli, lub choć
najbliższym otoczeniu. Artyści mają swój własny świat, który potrafią zrozumieć
tylko oni. Wrażliwi, kreatywni i specyficzni – taka mieszanka daje ostrzeżenie
dla każdego człowieka, który decyduje się na związek z jakimkolwiek wirtuozem w
pełni poświęconym i odczuwającym całym sercem naturę. Obserwując całą postawę
Taemina, średnio wykształcony człowiek , który ma jednak troszkę oleju w głowie
dostrzeże ,że Taemin jest typowym romantykiem. Indywidualista, wrażliwy na sztukę
oraz naturę, dodatkowo gorliwie wierzący w miłość od pierwszego wejrzenia,
które to twierdzenie nabrało znacznie na sile po spotkaniu Jonghyuna. Wiedział
od tamtej pory,że to miły, pulchny, dziecięcy amorek trzymający w dłoni strzały
puścił jedną z nich przypadkowo trafiając właśnie ich. Dodatkowo ich kolejne
spotkanie z Jonghyuna, zaczęło napawać artystę myślami o istnieniu Fatum.
Odnajdywał czasem swoje cechy w postaci wielu romantycznych bohaterów
rozpoczynając światowej sławy klasykiem z epoki burzy i naporu w postaci
Wertera. Lektura jeszcze z jego młodzieńczych lat dawała mu do myślenia o tym, jak
sam by się zachował w sytuacji zakazanej, ukrytej miłości tak bardzo rosnącej
ciągle na sile.
Jonghyun jako literat Oczywiście ze dawał
sobie sprawę, z czekających go trudności i zwyczajnych czesnych zmian nastroju
swojego chłopaka oraz trudnych momentów kiedy z braku inspiracji zamykał się w
czterech ścianach. Jednak w kwestii odcinania od świata rozumiał go, sam jako
poeta. Taemin bowiem wbrew pozorom nie był z profesji muzykiem a malarzem, czasem wydającym jakieś małe nowele, czy artykułu i występujący na bankietach.
Typowy człowiek renesansu, czy właśnie romantyzmu. Nigdyby mu nawet do głowy
nie przyszło, by stwierdzić,że Taemin jest
ciężarem.Prawdopodobnie to literacka dusza literata i wszechstronna wiedza,
pozwoliła mu na to, by dać dość dużą swobodę swojemu partnerowi nie naruszając prywatności. Może właśnie dlatego tak dobrze się dogadywali
? Ze względu na wspólne zainteresowania kulturowe? Nie oznaczało to jednak,że
całe dnie i wolne wieczory spędzali na oglądaniu historycznych przesiąkniętych
fikcją dyrdymałów czy słuchaniu Bacha, czy Mozarta. Wszystko ma bowiem swoje ujście i tak też jest w ich
obu zachowaniach. Nierzadko spędzali noce na dzikiej imprezie w klubie ich
znajomego Kibuma, czy po prostu patrząc na kulturę niską objadając ię popcornem
i Fast foodami. Były też romantyczne wieczory. Zazwyczaj po wypłacie
Jonghyun. Picie wytrawnych win z
najróżniejszych stron świata mieli wtedy, kiedy przyjeżdżał do ich mieszkania
Jinki – straszy brat Taemina, który kontrolował jego związek z Jonghyunem.
Potrafił się rozluźnić i być spokojny, ale miał też syndrom starszego brata i
nierzadko piorunował Jonghyuna wzrokiem z szczerą chęcią kolokwialnie mówiąc ‘
przywalenia mu w dinozaurzy ryj’ .
Wracając jednakże do obecnej sytuacji.
Ucałował go w czoło unosząc delikatnie zmuszając do tego by wstał. Uśmiechnął się
do niego łagodnie.
- A wieczór obiecuję,że będziemy mieli tylko dla
siebie~- zamruczał mu przeciągle do ucha nadgryzając je i wyraźnie czując jak
ciało chłopaka zadrżało wyraźnie. Poczuł na swoim ramieniu ciepły oddech
równocześnie słysząc rozkoszne sapnięcie.
- Pomyśl tylko .. ja , ty i nasza wanna,
masaż może..o możemy zajechać po twoje win- przerwało mu gwałtowne wyrywanie
się z objęć małego ciałka. Spojrzał zdziwiony na Taemina który zaczął go
odpychać po czym spojrzał na niego cały czerwony na twarzy.
- Przestań hyung..jesteśmy u twoich rodziców.
– powiedział po chwili szeptem. Starszy zaśmiał się donośnie nalewając do
dzbanka wody.
- życzysz sobie może zieloną herbatkę?
Uspokoisz się trochę może co? Kawy to ja ci nie dam. Oboje wiemy jak na ciebie
działa. Po za tym…Taemin wiedz,że moi rodzice nie ą tacy straszni. Jesteś po
prostu pierwszą osobą jaką przyprowadzam do nich i myślę,że nie za bardzo
wiedzą jak się z tobą porozumieć. – powiedział znad kubka opierając się po
chwili tyłem o niego i patrząc na ukochanego. Ten spuścił głowę chwilowo
rozmyślając. Po niedługiej chwili usłyszał ciche :
- wiesz co?.. jeśli chciałeś wywrzeć na mnie
presje to gratulacje – warknął odwracając głowę oburzony po chwili wstając i wachlując się kolorową chustką na szyi.
-Wierze w ciebie kotku – posłał młodszemu
swój czarujący uśmiech, dzięki któremu niejednokrotnie miękł. Jonghyun zalał dwa
kubki wrzątkiem biorąc je w dłoń i gestem głowy zapraszając młodszego przed
siebie. Taemin westchnął i uśmiechnął się delikatnie do jego rodziny . Jonghyun
wpatrując się w ten uroczy uśmiech poczuł jak Serce rozpływa się na małe
kawałeczki. Po chwili usłyszał tylko
- Jonghyun wylewasz! – na co oprzytomnił i
spojrzał na swoje zalane zieloną herbatą buty. Odchrząknął cicho czerwieniąc
się i kątem oka spoglądając na chichoczącego chłopaka. Sam uśmiechnął się pod
nosem po chwili stawiając kubki na stole i zdejmując mokre buty siadając po
turecku na huśtawce i obejmując ramieniem osobę, która jako jedyna poruszyła jego
sercem.
***
-Tak Minho, pamiętam. – mówił do słuchawki
stojąc w wielkim markecie przy dziale z winami i innymi alkoholami.
-Termin
niedługo się kończy Jonghyun mówię poważnie weź w końcu ten swój tyłek i kończ to. Oszczędź mi- dało się słyszeć podirytowanie w głosie charyzmy
- Oj za bardzo się przejmujesz. Zaufania
trochę.
- Jonghyun nie denerwuj mnie i nie praw mi o zaufaniu odnośnie terminów. Mam ci przypomnieć ile razy świeciłem za ciebie
oczami ?- kontynuował zezłoszczony po chwili łagodniejąc i dodając :
- Rodzice przywieźli mi grzyby. Przywieźć ci trochę?.Może ugotowałbyś coś dla małego? Postarał się trochę..
- Rodzice przywieźli mi grzyby. Przywieźć ci trochę?.Może ugotowałbyś coś dla małego? Postarał się trochę..
-Minho, Minho ..Ja dziś mam własne
grzybobranie – uśmiechnął się chytrze wkładając do koszyka uwielbiane przez
Taemina wino.
- Zrozumiałem przekaz. Nie wstaniesz jutro do
południa bo będziesz penetrował biednego minniego. Pamiętaj Jonghyun. To
jeszcze dziecko. Pełnoletnie, ale wciąż jest dzieckiem. Jak Kibum się dowie to
zabije ciebie , powiesi na jajach i przywiąże do lampy i nawet ja nic nie
zadziałam. – zaczął poważnie przestrzegając
starszego. Z nich dwóch to Minho był bardziej rozważny i opanowany.opanowany. Jonghyun
ponownie zaśmiał się lekceważąco
- Minho, musisz się jeszcze wiele nauczyć.
Key choćby nie wiem jak bardzo jak chciał to tego nie zrobi. Minnie mu na to
nie pozwoli. Za bardzo uzależniłem go od mojego penisa.
- Jonghyunie hyung! – usłyszał w tym samym
momencie wołanie z drugiego końca sklepu . Spojrzał w tamtym kierunku a widząc
tam swojego chłopaka machającego do niego radośnie przywołując tym samym
wiedział jedno. Dzieciak znalazł mleko. Uśmiechnął się po chwili mówiąc jeszcze
do Minho
- no nic, ja kończę, minnie mnie potrzebuje.
Zdzwonimy się jutro. Tylko proszę nie za wcześnie. – zaśmiał się kończąc połączenie
i wsadzając telefon do kieszeni spodni wciąż nie mogąc powstrzymać cisnącego
się mu na twarz perwersyjnego uśmiechu. Przygryzł wargę widząc przed sobą
Taemina. Musiał powstrzymując swoją wyobraźnię i to stosunkowo szybko, by nie
musieć wracać do domu z niemałym kłopotem.
- Hyung, wołałem cie- jęknął nadymając policzki
– za karę kupisz mi więcej mlek – zawołał radośnie biorąc go za dłoń i ciągnąc
ku lodówkom. Podczas mijania opakowania grzybów nie mógł nie zaśmiać się cicho.
*****
Rozgrzane do różowości ciało Taemina leżało jeszcze wilgotne, po namiętnej kąpieli, na mokrej od niezmytej piany, jak również potu i samej wody pościeli. Na pobliskiej szafce nocnej widniał kieliszek z czerwoną cieczą oraz kilkoma kosatkami lodu. Odziany w same
bokserki Jonghyun wisiał nad nim trzymając jedną z kostek w zębach i liżąc ją
zawzięcie z Taeminem pocierając przy tym kolanem o jego nagie krocze. Przysłuchiwał się pomrukiwaniom ukochanego, czemu sprzyjała niewielka chłodna
kostka rozchylająca jego wargi by starszy mógł słyszeć te cudne dźwięki. Rozgryzł ją w końcu na pół jedną cześć
zostawiając pojękującemu chłopcu, drugą ujął samemu w zęby przejeżdżając z nią środkiem klatki piersiowej młodszego pozostawiając tam zimną stróżkę
śliny. Spotkało się to z głośniejszym jękiem, który to został zagłuszony rzez
dłoń artysty, która prędko zasłoniła zdradliwe wargi. Jonghyun pokręcił delikatnie
głową jadąc dużą dłonią w przeciwny kierunek.Nie przepuścił oczywiście szansy muśnięcia
stwardniałych sutków młodszego po chwili wsuwając rękę na dłoń chłopaka i
unosząc do góry ku ramie łóżka i ściskając oba nadgarstki. Sam zsunął się na
taką odległość ze lizał partie intymne ukochanego w końcu biorąc w objęcia warg dumę swojego chłopaka.
Zostawił tam dłonie młodszego zajmując się wrażliwymi miejscami Taemina. Znał
je tak dobrze, po wszystkich gorących wspólnych stosunkach. Niekiedy dziwiła go
, a jednocześnie pociągała niespożyta ilość energii jaką posiadał ten mały
chłopiec. Tak też zassał się na penisie chłopaka doprowadzając go tym samym do
białej gorączki z powodu uciążliwego kontrastu gorąca i chłodnej kostki. Zacisnął dłonie na pościeli wciskając biodra w materac i jęcząc niekontrolowanie. Przełknął ślinkę rozchylając wargi i dysząc bezradnie. Nie
miał jak się bronić przed napalonym Jonghyunem, który patrzył się mu
perwersyjnie w oczy poruszając zawzięcie głową i jaszczurzo zawijając językiem.
Uchwyciwszy jego wzrok krzyknął wybijając w końcu biodra z nadmiaru rozkoszy
rozdzierającej wewnętrznie jego ciało. Sapnął prędko wsuwając dłonie w jego
czuprynę. Wbił w nią paznokcie nakierowując na najwrażliwszą główkę na której zassał się chłopak. Taemin zaczął poruszać biodrami wybijając je ku biodrom.
Jonghyun nie potrafił się nie uśmiechnąć. Taemin niekiedy stawał się chodzącym seksem i taki stan nadszedł własnie teraz a to oznaczało niemałe wezwanie
Jonghyunowi, który już i tak odczuwał niemały ucisk w bokserkach, które zdążył nałożyć w międzyczasie, kiedy ten
wychodził z wanny. Takim właśnie
sposobem w gardle Kim’a pojawił się szybko słodko-gorzki smak Taemina. Chłopiec jęknął przeciągle wybijając biodra w górę wyginając się w łuk. Opadł na pościel delikatnie drżąc póki Jonghyun nie przestał go smakować i na nowo pobudzać dokładnie liżąc jego partie intymne by nigdzie nie zostały resztki spermy. Taemin cały czerwony na twarzy dyszał ciężko delikatnie podkurczając nogi. Spojrzał zamglonym wzrokiem na Jonghyuna po chwili mówiąc ochrypłym głosem
- Jonghyun, chce więcej..- Kim na te słowa oblizał się lubieżnie po chwili już mając się nachylać nad jego szyją, gdy został przygwożdżony do pościeli za nim. Zaskoczony spojrzał na swojego kochanka wpatrującego się w niego z ognikami w oczach. Jonghyun uśmiechnął się łagodnie po chwili czując na swoich wargach miękki dotyk ust minniego. Jęknął w jego usta czując dłoń na swoich bokserkach która ucisnęła jego krocze. Taemin posłał mu drapieżny uśmiech nachylając niżej i wgryzając się w skórę na ramieniu ukochanego. Dłonią wciąż masował dumę Jonghyuna na przemian uciskając oraz poruszając dłonią w górę i w dół na materiale. Ssał klatkę piersiową literata czasem namiętnie przejeżdżając językiem po twarzy i obojczykach. Starszy zaczął wychodzić naprzeciw co chwila odrywającej się wrednie dłoni muzyka. Taemin zaśmiał się cichutko nad szyją starszego na en czyn . Dorze się bawił napaleniem swojego hyung'a. Słysząc to, Jonghyun szybko poderwał swoje duże dłonie usadawiając na półkulach młodszego i natychmiast je pieszcząc zaczynając uciskać. Młodszy wyczuwając ten gwałtowny czyn wgryzł się mocniej w jego skórę akurat zaciskając zęby na sutku ukochanego. Jonghyun krzyknął z wrażenia a Taemin ponownie zachichotał kojąco całując kochanka szepcząc
- Widzisz hyung? Karma do ciebie wraca. - po chwili ponownie uciskając jego członka zaczynając subtelnie masować. Kim jęknął gardłowo zaciskając dłonie na pościeli, które znalazły się tam w momencie dalszego spełniania Jonghyuna przez Taemina. Uniósł je łapiąc za nadgarstki dłoni minniego i zaczął poruszać stymulując się jego dłonią. Taemin spojrzał tam zdziwiony po chwili uśmiechając się na widok wykrzywionej w rozkoszy twarzy chłopaka. Nachylił się nad jego twarzą całując subtelnie, delikatnie jego policzki powoli skradając się do nabrzmiałych warg. Złączył je po niedługiej chwili rozchylając tym samym by słyszeć perwersyjne jęki swojego kochanka. Masował jego potężny już namiot w bokserkach zajmując się również całowaniem Jonghyuna, aż w końcu wyrwał z uścisku ukochanego dłoń tym samym zaprzestając erotycznych pieszczot. Ten spojrzał na niego zamglonym wzrokiem z wyraźną dezaprobatą w ekspresji. Taemin zaśmiał się i cmoknął go w głowę uspokajająco. Nachylił się nad jego dolnymi partiami ciała szybko ściągając bokserki i po chwili siadając na kroczu wciskając tym samym jego członka między swoje półkule. Zaczerwienił się delikatnie. Nie przewidział tego,że siebie tez pobudzi, ale "Jonghyun size" robił swoje. Spojrzał na niego z góry zaczynając poruszać się na jego męskości delikatnie. Jonghyun złapał go za biodra, kiedy młodszy z rozkoszy padł dłońmi na jego klatkę piersiową. Sapnął cicho kiedy dotknął rysujących się muskułów na klatce piersiowej , jak również ramionach. Taemin czuł jego dłonie na odstających nieco kościach. Tak, Jonghun zdecydowanie musiał mu dawać więcej jeść. Mimo tego,ze by ł tak chudy, dla Jonghyuna Taemin był idealny i ni tylko w kwestii wyglądu.
Jonghyun zamachnął się biodrami w pewnym momencie podrzucając go . Dzieciak jęknął gardłowo czując jak główka członka ukochanego ociera się o ciasne wejście. Spojrzał zdziwiony na Jonghyuna który podłapał pomysł. Położył go na swój tors całując w czoło . Leżący i wypięty młodziak spojrzał mu w oczy nie rozumiejąc , co ten znów wymyślił. Poznał już się doskonale na jego charakterze i wiedział , kiedy coś knuje. I właśnie to czuł teraz. Parę sekund później zacisnął gwałtownie palce na jego ramionach. Jonghyun uśmiechnął się chytrze wsuwając dwa palce w młodszego. Oblizał wargi po chwili zaczynając ocierać swoim członkiem o tyłek młodszego upominając się o spełnienie. Taemin czując to momentalnie złapał za dumę kochanka zaczynając prędko poruszając dłonią jednoczenie trzymając go w silnym uścisku. Jonghyun zaczął wgryzać się i ssać mlecznobiałą, alabastrową skórę na szyi i ramieniu Taemina, by nie krzyczeć z rozkoszy nadmiernie. Delikatnie zaczął poruszać palcami w jego wnętrzu, co spowodowało,że po niedługich upojnych chwilach oboje zaczęli jęczeć poddając się rozkoszy. Spojrzeli na siebie wzajemnie momentalnie łącząc w brutalnym pocałunku. Zaspokajali siebie wzajemnie doprowadzając do okrzyków rozkoszy i unoszącej się gorącej atmosfery przesiąkniętej zapachem spermy i potu tak szybko rozchodzącym się po pomieszczeniu.
- moja dziewczyna, Taemin. - wydyszał mu w usta Jonghyun co spotkało się z oburzeniem na twarzy chłopaka.
- Jonghyun Kim, nie jestem dziew- AH!- krzyknął czując kolejne dwa palce w sobie a Jonghyun jęknął zaraz po nim kiedy młodszy odpłacił mu się pięknym zana dobre wciskając palce w główkę na członka , co zreflektowało natychmiastowym orgazmem Jonghyuna. Gardłowy krzyk oplótł najbliższe pomieszczenia oraz ucho Taemina. Spojrzał na swoją rękę całą w spermie ukochanego. Przybliżył do siebie zaczynając liżąc perwersyjnie przeszywając oczy i ciało Jonghyuna. Ten zaś posłał mu wredny uśmieszek. Teraz mógł skupić się wyłącznie na rozciągnięciu tego ciasnego tyłka. Nie chciał pod żadnym pozorem zrobić krzywdę małemu. Nie wybaczyłby sobie. Obiecał bowiem sobie ochronę tej małej, dziecięcej nieco istoty przesiąkniętej do szpiku kości nadmierną niewinnością. Wyraźnie dostrzegał jak młodszy zaciskał zęby na swoich palcach oblizując je nadzwyczaj powolnie. Jonghyun nachylił głowę nad uchem młodszego wsuwając tam język i zaczynając w nim upojne tańce.Lee poddał się pojękując cicho w szyję kochanka i zaczynając wychodzić naprzeciw jego palcom.
- Już..Jonghyun już - powiedział niemal rozpaczliwie rozchylając swoje uda prowokacyjnie. Kim spojrzał w to miejsce jak zaczarowany. ' Komnata tajemnic została otwarta ' przeszło mu przez myśl. Złapał młodszego w swoje ramiona kładąc delikatnie na pościeli i uśmiechnął się delikatnie. na kolejną myśl ' no to będę twoim bazyliszkiem ' po chwili pocałował go namiętnie i wsunął się członkiem w ciasne wnętrze młodszego. Spotkało się to z głośnym jękiem i odepchnięciem od siebie Jonghyuna. Wyprostował się splatając dłoń z mała łapką ukochanego, który to natychmiast ją zacisnął wykrzywiając się z bólu. Niezależnie bowiem od tego ile razy się kochali, dzieciak i tak za każdym razem cierpiał na początku tak samo,a to e względu na dumę Jonghyuna, o której rozmiarze słowa należy przemilczeć lub po prostu pominąć. Natura widocznie nie dała mu wzrostu , a co innego. A Taemin doskonale o tym wiedział, i czuł. W dzień stosunku i jeszcze parę dni po, a już szczególnie w pierwszym poranku. Starszy drugą dłonią zaczął głaskać ukochanego po karmelowych kosmykach uspokajająco. Taemin spojrzał na niego zaczynając delikatnie kciukiem głaskać przepraszająco dłoń starszego,którą zmasakrował paznokciami i uściskiem. Skinął delikatnie głową rozchylając wargi i wypuszczając z nich ze świstem powietrze. Jonghyun zamachnął się by zrekompensować cierpienia młodszego i trafił w prostatę, o czym poinformował go głośny krzyk rozkoszy i wygięte momentalnie ciało pod nim. Uśmiechnął się sam zaciskając zęby z rozkoszy. Gorące wnętrze emanujące przedorgazmowymi sokami na jego członku oraz gwałtownie zaciskające się mięśnie doprowadzały go do białej gorączki powodując,że pragnął tutaj wziąć Taemina ostro i bez jakichkolwiek zahamowań. Mimo wszystko powstrzymywał się mając za priorytet dobro ukochanego. Zaczął się poruszać wolno, aczkolwiek wciąż miarowo , chcąc trochę przetrzymać Tae. Ten rozchylił nogi prowokacyjnie, by bardziej czuć w sobie ukochanego. Patrzył w dół na poruszającego się Jonghyuna. Ten zaś spostrzegając to uśmiechnął się dumnie pod nosem po chwili ponownie celując pod kątem w jego prostatę Taemin znów krzyknął zaciskając dłoń z rozkoszy ponaglając Jonghyuna wychodzeniem bioder naprzeciw jego członkowi. Zrozumiawszy aluzję zaczął prędko penetrować wnętrze kochanka uderzając jądrami o krągły tyłek. Sapnął i jęknął głośno w jednej chwili dochodząc razem z nim. Taemin jęknął głośno wyginając się w łuk czując w sobie soki Jonghyuna. Dyszał ciężko wciąż trzymając dłoń ukochanego. Pojękiwał jeszcze cichutko z nadmiaru emocji. Jonghyun wysunął się z niego delikatnie kładąc obok i przytulając obolałego chłopca do siebie całując troskliwie w czoło.
- mój dzielny chłopczyk - uśmiechnął się czule z zamkniętymi oczami. Zdziwiony Taemin spojrzał na niego i wydyszał jeszcze cichutko:
- Jesteś pewien? Na pewno nie dziewczyna? - po chwili uśmiechając się i w ciepłych, kojących ramionach odpływając w krainę Morfeusza.
- Jonghyun, chce więcej..- Kim na te słowa oblizał się lubieżnie po chwili już mając się nachylać nad jego szyją, gdy został przygwożdżony do pościeli za nim. Zaskoczony spojrzał na swojego kochanka wpatrującego się w niego z ognikami w oczach. Jonghyun uśmiechnął się łagodnie po chwili czując na swoich wargach miękki dotyk ust minniego. Jęknął w jego usta czując dłoń na swoich bokserkach która ucisnęła jego krocze. Taemin posłał mu drapieżny uśmiech nachylając niżej i wgryzając się w skórę na ramieniu ukochanego. Dłonią wciąż masował dumę Jonghyuna na przemian uciskając oraz poruszając dłonią w górę i w dół na materiale. Ssał klatkę piersiową literata czasem namiętnie przejeżdżając językiem po twarzy i obojczykach. Starszy zaczął wychodzić naprzeciw co chwila odrywającej się wrednie dłoni muzyka. Taemin zaśmiał się cichutko nad szyją starszego na en czyn . Dorze się bawił napaleniem swojego hyung'a. Słysząc to, Jonghyun szybko poderwał swoje duże dłonie usadawiając na półkulach młodszego i natychmiast je pieszcząc zaczynając uciskać. Młodszy wyczuwając ten gwałtowny czyn wgryzł się mocniej w jego skórę akurat zaciskając zęby na sutku ukochanego. Jonghyun krzyknął z wrażenia a Taemin ponownie zachichotał kojąco całując kochanka szepcząc
- Widzisz hyung? Karma do ciebie wraca. - po chwili ponownie uciskając jego członka zaczynając subtelnie masować. Kim jęknął gardłowo zaciskając dłonie na pościeli, które znalazły się tam w momencie dalszego spełniania Jonghyuna przez Taemina. Uniósł je łapiąc za nadgarstki dłoni minniego i zaczął poruszać stymulując się jego dłonią. Taemin spojrzał tam zdziwiony po chwili uśmiechając się na widok wykrzywionej w rozkoszy twarzy chłopaka. Nachylił się nad jego twarzą całując subtelnie, delikatnie jego policzki powoli skradając się do nabrzmiałych warg. Złączył je po niedługiej chwili rozchylając tym samym by słyszeć perwersyjne jęki swojego kochanka. Masował jego potężny już namiot w bokserkach zajmując się również całowaniem Jonghyuna, aż w końcu wyrwał z uścisku ukochanego dłoń tym samym zaprzestając erotycznych pieszczot. Ten spojrzał na niego zamglonym wzrokiem z wyraźną dezaprobatą w ekspresji. Taemin zaśmiał się i cmoknął go w głowę uspokajająco. Nachylił się nad jego dolnymi partiami ciała szybko ściągając bokserki i po chwili siadając na kroczu wciskając tym samym jego członka między swoje półkule. Zaczerwienił się delikatnie. Nie przewidział tego,że siebie tez pobudzi, ale "Jonghyun size" robił swoje. Spojrzał na niego z góry zaczynając poruszać się na jego męskości delikatnie. Jonghyun złapał go za biodra, kiedy młodszy z rozkoszy padł dłońmi na jego klatkę piersiową. Sapnął cicho kiedy dotknął rysujących się muskułów na klatce piersiowej , jak również ramionach. Taemin czuł jego dłonie na odstających nieco kościach. Tak, Jonghun zdecydowanie musiał mu dawać więcej jeść. Mimo tego,ze by ł tak chudy, dla Jonghyuna Taemin był idealny i ni tylko w kwestii wyglądu.
Jonghyun zamachnął się biodrami w pewnym momencie podrzucając go . Dzieciak jęknął gardłowo czując jak główka członka ukochanego ociera się o ciasne wejście. Spojrzał zdziwiony na Jonghyuna który podłapał pomysł. Położył go na swój tors całując w czoło . Leżący i wypięty młodziak spojrzał mu w oczy nie rozumiejąc , co ten znów wymyślił. Poznał już się doskonale na jego charakterze i wiedział , kiedy coś knuje. I właśnie to czuł teraz. Parę sekund później zacisnął gwałtownie palce na jego ramionach. Jonghyun uśmiechnął się chytrze wsuwając dwa palce w młodszego. Oblizał wargi po chwili zaczynając ocierać swoim członkiem o tyłek młodszego upominając się o spełnienie. Taemin czując to momentalnie złapał za dumę kochanka zaczynając prędko poruszając dłonią jednoczenie trzymając go w silnym uścisku. Jonghyun zaczął wgryzać się i ssać mlecznobiałą, alabastrową skórę na szyi i ramieniu Taemina, by nie krzyczeć z rozkoszy nadmiernie. Delikatnie zaczął poruszać palcami w jego wnętrzu, co spowodowało,że po niedługich upojnych chwilach oboje zaczęli jęczeć poddając się rozkoszy. Spojrzeli na siebie wzajemnie momentalnie łącząc w brutalnym pocałunku. Zaspokajali siebie wzajemnie doprowadzając do okrzyków rozkoszy i unoszącej się gorącej atmosfery przesiąkniętej zapachem spermy i potu tak szybko rozchodzącym się po pomieszczeniu.
- moja dziewczyna, Taemin. - wydyszał mu w usta Jonghyun co spotkało się z oburzeniem na twarzy chłopaka.
- Jonghyun Kim, nie jestem dziew- AH!- krzyknął czując kolejne dwa palce w sobie a Jonghyun jęknął zaraz po nim kiedy młodszy odpłacił mu się pięknym zana dobre wciskając palce w główkę na członka , co zreflektowało natychmiastowym orgazmem Jonghyuna. Gardłowy krzyk oplótł najbliższe pomieszczenia oraz ucho Taemina. Spojrzał na swoją rękę całą w spermie ukochanego. Przybliżył do siebie zaczynając liżąc perwersyjnie przeszywając oczy i ciało Jonghyuna. Ten zaś posłał mu wredny uśmieszek. Teraz mógł skupić się wyłącznie na rozciągnięciu tego ciasnego tyłka. Nie chciał pod żadnym pozorem zrobić krzywdę małemu. Nie wybaczyłby sobie. Obiecał bowiem sobie ochronę tej małej, dziecięcej nieco istoty przesiąkniętej do szpiku kości nadmierną niewinnością. Wyraźnie dostrzegał jak młodszy zaciskał zęby na swoich palcach oblizując je nadzwyczaj powolnie. Jonghyun nachylił głowę nad uchem młodszego wsuwając tam język i zaczynając w nim upojne tańce.Lee poddał się pojękując cicho w szyję kochanka i zaczynając wychodzić naprzeciw jego palcom.
- Już..Jonghyun już - powiedział niemal rozpaczliwie rozchylając swoje uda prowokacyjnie. Kim spojrzał w to miejsce jak zaczarowany. ' Komnata tajemnic została otwarta ' przeszło mu przez myśl. Złapał młodszego w swoje ramiona kładąc delikatnie na pościeli i uśmiechnął się delikatnie. na kolejną myśl ' no to będę twoim bazyliszkiem ' po chwili pocałował go namiętnie i wsunął się członkiem w ciasne wnętrze młodszego. Spotkało się to z głośnym jękiem i odepchnięciem od siebie Jonghyuna. Wyprostował się splatając dłoń z mała łapką ukochanego, który to natychmiast ją zacisnął wykrzywiając się z bólu. Niezależnie bowiem od tego ile razy się kochali, dzieciak i tak za każdym razem cierpiał na początku tak samo,a to e względu na dumę Jonghyuna, o której rozmiarze słowa należy przemilczeć lub po prostu pominąć. Natura widocznie nie dała mu wzrostu , a co innego. A Taemin doskonale o tym wiedział, i czuł. W dzień stosunku i jeszcze parę dni po, a już szczególnie w pierwszym poranku. Starszy drugą dłonią zaczął głaskać ukochanego po karmelowych kosmykach uspokajająco. Taemin spojrzał na niego zaczynając delikatnie kciukiem głaskać przepraszająco dłoń starszego,którą zmasakrował paznokciami i uściskiem. Skinął delikatnie głową rozchylając wargi i wypuszczając z nich ze świstem powietrze. Jonghyun zamachnął się by zrekompensować cierpienia młodszego i trafił w prostatę, o czym poinformował go głośny krzyk rozkoszy i wygięte momentalnie ciało pod nim. Uśmiechnął się sam zaciskając zęby z rozkoszy. Gorące wnętrze emanujące przedorgazmowymi sokami na jego członku oraz gwałtownie zaciskające się mięśnie doprowadzały go do białej gorączki powodując,że pragnął tutaj wziąć Taemina ostro i bez jakichkolwiek zahamowań. Mimo wszystko powstrzymywał się mając za priorytet dobro ukochanego. Zaczął się poruszać wolno, aczkolwiek wciąż miarowo , chcąc trochę przetrzymać Tae. Ten rozchylił nogi prowokacyjnie, by bardziej czuć w sobie ukochanego. Patrzył w dół na poruszającego się Jonghyuna. Ten zaś spostrzegając to uśmiechnął się dumnie pod nosem po chwili ponownie celując pod kątem w jego prostatę Taemin znów krzyknął zaciskając dłoń z rozkoszy ponaglając Jonghyuna wychodzeniem bioder naprzeciw jego członkowi. Zrozumiawszy aluzję zaczął prędko penetrować wnętrze kochanka uderzając jądrami o krągły tyłek. Sapnął i jęknął głośno w jednej chwili dochodząc razem z nim. Taemin jęknął głośno wyginając się w łuk czując w sobie soki Jonghyuna. Dyszał ciężko wciąż trzymając dłoń ukochanego. Pojękiwał jeszcze cichutko z nadmiaru emocji. Jonghyun wysunął się z niego delikatnie kładąc obok i przytulając obolałego chłopca do siebie całując troskliwie w czoło.
- mój dzielny chłopczyk - uśmiechnął się czule z zamkniętymi oczami. Zdziwiony Taemin spojrzał na niego i wydyszał jeszcze cichutko:
- Jesteś pewien? Na pewno nie dziewczyna? - po chwili uśmiechając się i w ciepłych, kojących ramionach odpływając w krainę Morfeusza.

Och tak słodko i zabawnie. Idealnie <3 Nie przepadam za JongTae, ale to ff bardzo przyjemnie się czytało.
OdpowiedzUsuńZapraszam na swojego bloga
http://kpop-fanficki-pl.blogspot.com/