Pairing: Ontae
Rodzaj : Fluff ? takie to słodkie..i w sumie krótkie
Od autora : Tak, machnełam się z jednym. Jinki ma urodziny zimą. Mimo to jakos specjalnie myśle,że nie odczuwa się tej pomyłki, więc ..
Cały weekend czytałam Jikook.
Mam już zarys kolejnego Ontae, ale też ff z Boyfriend i właśnie z Jikook. Obiecałam też pewnej osobie Taekai - tak pamiętam o tym -
~LeeChisaki~
Tego ranka Minnie był wyjątkowo nieznośny. Kiedy pani Lee po raz enty próbowała wsunąć samolocikiem bananowa kaszkę swojemu synkowi ten rozpłakał się histeryzując. Na skraju wytrzymałości już miała się poddać, gdy usłyszała dzwonek do drzwi. Zrezygnowana poszła w kierunku dębowych drzwi kątem oka widząc jak jej synek zagląda głowa zza futryny drzwi. Pokręciła głową z rozbawieniem po chwili otwierając i widząc na wycieraczce stojącego i uśmiechniętego od ucha do ucha chłopca z sąsiedztwa.
- Dzień dobry pani Lee, jest może Taem-
- Jinki hyung!!! - rozległ się krzyk młodszego, który jak z petardy wystrzelił mijając jeszcze matkę do przyjaciela. Rzucił się mu na szyję uśmiechając radośnie i przytulając kurczowo. - hyung, chodźmy się bawić! - wykrzyknął, co spotkało się ze stanowczą dezaprobatą mamy
- Lee Taemin, nigdzie nie pójdziesz dopóki nie zjesz śniadania młody człowieku.
Jinki spojrzał na przyszywaną ciotkę bystrym spojrzeniem. Po chwili uśmiechnął się do młodszego kolegi.
- Taemin, dlaczego nie zjadłeś śniadania? - zapytał spokojnie Jinki stawiając sięgającego mu ledwie do ramienia chłopca. Czarnowłosy wpatrzył się w oczy hyunga, i odpowiedział bez jakiegokolwiek zastanowienia :
- Bo ciebie nie było. A ja bardzo lubię, kiedy mnie karmisz.
Zza pleców małego dało się słyszeć westchnięcie matki. Jinki uśmiechnął się i złapał chłopca za rączkę prowadząc do kuchni uprzednio zdejmując buty i zostawiając je w korytarzu. Kobieta zamknęła drzwi.
- Taemin, ale wiesz,że musisz słuchać mamy ? - zapytał biorąc łyżkę bananowej kaszki i wędrując nią do ust małego. Ten wsunął ja szybko krzycząc " Nie! " z pełnymi ustami. Jinki pokręcił głową przecząco i pouczył
- Nie mów z pełnymi ustami, Taeminnie.
Na te słowa dziecko natychmiast połknęło co miało w buzi i powtórzyło z uśmiechem " nie " . Jinki poczochrał mu włosy po czym odstawił na chwilkę miseczkę patrząc na roześmianą twarz przyjaciela.
- Taemin,ale mamusi będzie przykro jeśli nie zjesz śniadania. Mamusia się o ciebie bardzo martwi wiesz? I nie chce by ci się coś stało. Kiedy nie zjesz śniadania możemy nie wyjść się bawić, wiesz?
Małego Lee zastanowiły te słowa. Złapał się za główkę masując ją delikatnie i imitując Kubusia Puchatka mówiąc dodatkowo " Myślu myślu myśl! " po chwili uśmiechnął się promiennie i zeskoczył z krzesełka biorąc miseczkę w dłonie i biegnąc w kierunku salonu gdzie postawił na stoliku swoje jedzenie. Spojrzał na matkę i uśmiechnął się szeroko.
- Mamusiu ? Nakarmisz mnie? Proszę, chcę wyjść z Jinkim hyungiem na podwórko! - powiedział podskakując pełen energii na nowy ekscytujący dzień z przygodami. Kobieta spojrzała na syna, a później na stojącego w drzwiach chłopca i uśmiechnęła się zmieszana. Wzięła syna na kolana po chwili zaczynając karmić go jedzeniem przygotowanym już jakiś czas temu.
- i już nie będziesz się tak zachowywał , minnie? - zapytała matka odgarniając długie włosy za ucho syna. Ten pokręcił główka i już zabrał się za kolejną łyżkę. Spojrzała na starszego zapraszając go gestem dłoni do salonu.
- Rozgość się Jinki, weź ciasteczko. Cieszysz się z dzisiejszych urodzin? Kończysz już 6 lat!
Jinki uśmiechnął się promiennie machając nóżkami.
- Nie cieszę się z tego,że niedługo pójdę do szkoły. Nie chcę zostawiać Taemina.
Na dziwek swojego imienia młodszy jak oparzony spojrzał na przyjaciela i wykrzyknął sepleniąc natychmiast zapominając o zasadzie niemowy przy jedzeniu " JA PÓJDĘ Z TIOBĄ DO ŚKOŁY! '
Matka pouczyła go natychmiast.
- To miłe,że tak się opiekujesz Taeminem. Bardzo cie lubi. - Taemin spojrzał na mamę i powiedział cicho, aczkolwiek wciąż tak, by obaj słuchacze w tym pomieszczeniu to usłyszeli " mamo, ale ja go kocham! Ja go nie lubię, ale ja go kocham' Jinki uśmiechnął się radośnie mówiąc
"Ja ciebie też kocham, Taeminnie "
****
Zbliżała się godzina 17, kiedy to o domu państwa Lee, rodziców Jinkiego zapukali rodzice Taemina z synem. Wszyscy ubrani odświętnie wskazując na ważne wydarzenie. Przynajmniej w ich mniemaniu. Zjawiali się bowiem na urodzinach Jinkiego nie tylko oni, lecz także wujostwo i dziadkowie małego. Początkowy zamyśl był taki,że 7 urodziny będą w gronie rodzinnym, jednak natychmiast zareagował ,że Taemin musi na nich być. Dlatego też Pani Lee, ubrana w czerwoną skromną sukienkę dopasowaną długością sięgającą przed kolana z dodatkową kolią na szyi zadbała doskonale o ubiór swoich mężczyzn. Pan Lee w czarnym garniturze i białej koszuli i jego mała, nieco damska kopia,ubrana identycznie co tatuś. Taemin trzymał go za dłoń przestępując nerwowo z nogi na nogę zniecierpliwiony. Mężczyzna upomniał syna " Taemin, uspokój się. Musisz się dobrze zachowywać, rozumiesz? Żadnych krzyków, siorbania przy stole i wierzgania czy innych cyrków rozum-?
- Jinki! - wykrzyknął młody jak z torpedy wbiegając do mieszkania lecąc pod nogami ojca Jinkiego. Matka złapała się za głowę natychmiast krzycząc
- Boże, Taemin! Wracaj natychmiast ! - wzrokiem przepraszając już na wstępnie całego zajścia ojca Jinkiego i zaraz również matkę, która machnęła tylko ręką chichocząc cicho. Szepnęła przyjaciółce na ucho tylko " Dla Jinkiego to wybawienie. Dzidkowie od dobrej godziny tarmoszą go za policzki." na co obie zachichotały. Mężczyźni podali sobie dłoni ściskając je jak to w zwyczaju było " po męsku ". Weszli po chwili do salonu gdzie na kolanach solenizanta siedział już ich syn. Przywitali się z zebranymi podchodząc do synka. Kobieta ukucnęła przy nim i złapała go za małą dłoń, by zwrócił na nią uwagę i przerwał to, o czym tak namiętnie opowiadał przyjacielowi. Uśmiechnęła się do Jinkiego po chwili biorąc synka na ręce. ' Taemin nie wolno tak, skarbie najpierw musisz zdjąć buciki i się ładnie przywitać. Teraz chodźmy i zdejmiemy buciki, później przeprosisz i przywitasz się z rodzicami Jiinkiego i jego rodziną a później pójdziesz do niego dobrze? ' zapytała kobieta, na co Taemin skrzywił się delikatnie smutniejąc.
- Mamusiu, ale to strasznie dużo roboty bez hyunga. - na co wszyscy zgromadzeni zachichotali. Kobieta poleciła głową rozbawiona.
- Zapewniam Cię ,że nie zajmie ci to dużo czasu.
Chłopiec będąc jeszcze na rękach u matki zaczął starać się rozwiązywać buty, co w sumie po cześć mu się udało. Będąc na korytarzy wyskoczył z czarnych lakierków i pobiegł do kuchni, gdzie z ukłonem wykrzyknął do rodziców Jinkiego jak z wyuczonej regułki:
- Dzień dobry państwu. Przepraszam, za swoje zachowanie. - i już go nie było. Wleciał do salonu, gdzie ponownie usiadł na kolanach przyjaciela i przytulił się do niego.
- Hyung, czy to było szybkie? - zapytał go machając nimi na boki. - o! a widzisz , co mi mamusia kazała ubrać ? powiedziała że tak trzeba i że ci się spodoba i że będziesz szczęśliwy! i zrobiłem ci prezent! ale mamusia go ma i powiedziała ,ze damy go dopiero po torcie. - mówił szybko namiętnie przy tym gestykulując.
Rozmowę chłopców przerwali jednak rodzice starszego apelując o pójście do stołu.
- Taemin , chodź tu do nas - zachęcił ojciec klepiąc na swoje kolano. Ten spojrzał na Jinkiego po chwili znów na ojca. Posmutniał wyraźnie.
- Tatusiu, ale ja chce z Jinkim hyungiem.. - powiedział tuląc się do jego piersi.
Matka westchnęła znacząco. - Taemin, Jinki na pewno chce usiąść teraz z rodziną. Rozmawialiśmy dziś o tym, pamiętasz? Z Jinkim też rozmawiałeś o takim zachowaniu. Pamiętaj,że tatusia też sie to tyczy . -powiedziała łagodnie. Syn przytaknął i podbiegł grzecznie do tatusia wskakując na kolanko. Jinki tymczasem nieustannie uśmiechając się usiadł pomiędzy dziadkami a ciotką.
Babcia spojrzała na wnuka z rozczuleniem i pogładziła go po policzku mówiąc:
- no skarbie, jak ty szybko rośniesz! Niedługo wyprzystojniejesz a dziewczyny się będą za tobą uganiały! Mówię wam, że Jinki złamie niejedno kobiece serce. -poklepała go po brodzie. Jinki zmarszczył nos i pokręcił głową.
- Nie babciu, ja się ożenię z Taeminem. On będzie moją żoną. Razem wychowamy dzieci i będziemy mieszkać jak mamusia z tatusiem. - powiedział radośnie machając nóżkami .Taemin podskoczył na kolanach ojca i wykrzyknął radośnie.
- Jinki hyung! weźmy ślub dzisiaj! Hyung teraz! Proszę hyung! - zeskoczył z kolan ojca i podbiegł do Jinkiego łapiąc go za dłonie. - pobierzmy się! - wykrzyknął radośnie. Jinki zeskoczył z kanapy szybciej niż ktokolwiek mógłby zareagować i złapał przyjaciela za dłoń po chwili zbiegając do sypialni rodziców. Tam Jinki otworzył szafę matki i wyjął białą sukienkę matki wkładając ją na Taemina. Następnie posadził go na łóżku i wziął z toaletki czerwoną szminkę nieudolnie malując mu usta. Chwycił również dwie spineczki robiąc z włosów Taemina dwa kucyki. Tak ubrani wyszli z sypialni trzymając się za raczki i nucąc melodię ślubną. Wkroczyli do salonu gdzie wszyscy momentalnie zwrócili na nich uwagę. Kobiety zasłoniły sobie usta a mężczyźni spojrzeli po sobie rozbawieni.
- Mój syn został panną młodą w wieku 4 lat. Czy zdajesz sobie sprawę jak to brzmi ? -rzekł do żony ojciec Taemina. Kobieta schowała twarz za plecami męża chichocząc cicho i patrząc jak Taemin dumnie kroczy przez salon z Jinkim
- Teraz musimy sobie wyznać miłość Taeminnie i dać obrączki - pouczył go Jinki. Taemin zastanowił się chwilkę by po chwili powiedzieć z pełną powagą.
- Kocham cię bardziej niż mleko bananowe!
***
Taemin uśmiechnął się do siebie otwierając zaspany oczy i rozglądając się po sypialni. Spojrzął na zegarek który wskazywał 21.47. Pomasował swoją głowę przyczesując włosy. Musiał zasnąć przy filmie. Usiadł i uśmiechnął się do siebie na to wspomnienie. Zasłonił dłonią usta chichocząc cichutko. Dobrze pamiętał ten dzień. W którym Jinki zaczynał 7 lat i wzieli potencjalny ślub przed jego rodziną. Minęło od tamtej pory 20 lat. Dwadzieścia lat w których naprawdę niewiele się zmieniło. Kłócił się kilka razy z Jinkim, jednak szybko się godzili. Spędzili ze sobą cały ten czas. Obecnie mieszkali ze sobą będąc już w związku ze sobą od 6 lat. Taemin spojrzał na palec, na którym widniał złoty pierścionek . Obrączka ? Nie, nie jeszcze nie. Jinki oświadczył się mu zaledwie wczoraj. To dlatego był taki zmęczony dzisiejszego wieczora - wczoraj z podekscytowania nie mógł zasnąć. Uśmiechnął się do siebie na ten natłok wspomnień.
- Taemin ? - usłyszał za sobą głos. Odwrócił głowę widząc jak w otwartych drzwiach łazienki stoi półnagi Jinki lustrując go wzrokiem. Uśmiechnął się radośnie do ukochanego.
- Moja księżniczka się obudziła?~ Taemin dlaczego mi nie powiedziałeś,że jesteś zmęczony ? Nie ciągnąłbym cię jeszcze na spacer. - rzekł podchodząc do łóżka i kładąc dłoń na jego udzie. Taemin uśmiechnął się ujmując tą dłoń i całując ją. Spojrzał na chłopaka. Widział,że dopiero co wyszedł spod prysznica. Mokre włosy nadal przylegały do jego twarzy. Przygryzł wargę na widok wyrzeźbionych mięśni ukochanego.
- Nie chciałem ci robić przykrości. - Jinki zawisł nad nim momentalnie zmuszając młodszego na opadniecie na poduszki. Mężczyzna ucałował go czule kojąco. Taemin miał wrażenie, że Jinki jest dla niego jak powietrze. Niezbędne do życia i jakiegokolwiek funkcjonowania. Dlatego też uśmiechnął się radośnie i powiedział patrząc mu głęboko w oczy :
- Kocham cię bardziej niż mleko bananowe.
O matko jakie kochane to ff było <3 Bardzo ciekawa historia i miło się to czytało! Bardzo podobał mi się pomysł z małym Tae i Onew! Super jeszcze raz~
OdpowiedzUsuńAw, jakie urocze Cx życzę dalszej veny do tworzenia i oby tak dalej!
OdpowiedzUsuń