Jongtae
fluff, komedia,romans
Taemin spojrzał na siedzącego obok Jonghyuna. Skupiona twarz mężczyzny powodowała,że nie mógł pozostawić tego beż żadnej wypowiedzi, a tym bardziej komentarza. Przygryzł delikatnie wargę zasłaniając twarz włosami starając się mimo wszystko zachować pozory normalności i tego,że Jonghyun wcale nie wygląda dziś tak pociągająco. Kątem oka dostrzegł jak chłopak uśmiecha się znad kierownicy.
- Hyung co cię tak bawi ? -zapytał pełen obaw, iż mimo jakże doskonałego kamuflażu rozgryzł go w pełni jak to bywało zwykle. Odpowiedział mu znikomym uśmiechem i przełączeniem stacji radiowej w samochodzie.
No to żem się dowiedział, nie ma co..
-Hyung, powiedz mi- powiedział przekrzywiając głowę wpatrzony w niego uważnie tak, by nie umknął mu ani jeden szczegół w gestach czy zachowaniach.Wokalista jednak mimowolnie go zignorował skręcając w żwirową drogę.
Pożałujesz hyung.
Oparł się dłońmi o prawe udo mężczyzny zbliżając się ku jego twarzy. Stykał się niemal z jego policzkiem. Widział jak Jonghyun zaciska palce na kierownicy. Zacisnął zęby niewidocznie by nie wybuchnąć śmiechem. Zamrugał ku niemu a ten westchnął mięknąc. Tak mu się przynajmniej wydawało.
- Nie tym razem Minnie. Muszę nas dowieźć, mój drogi, więc proszę, nie rozpraszaj mnie. - powiedział jedną dłonią ujmując podbródek mknae i kierując ku sobie składając delikatny pocałunek. Westchnął rozanielony przytakując po czym ponownie rozkładając się w fotelu. Spojrzał za okno na otaczający las.
-Hyung? - zapytał cicho drapiąc się po policzku.
- Hm? - odpowiedział mu spokojny głos ukochanego. Taemin milczał przez dłuższą chwilkę, by po chwili odpowiedzieć
-Dziękuję ci.- jednak widząc jego zmieszany wyraz twarzy uśmiechnął się pobłażliwie i kontynuował.
- no wiesz.. za to,że tam ze mną jedziesz i ogólnie..za to,że odwołałeś dla mnie audycję. i ogólnie, za to,że jesteś. Dziękuję ci. -powiedział czując na swoich policzkach wstępujące rumieńce. Chłopak uśmiechnął się łagodnie rozpoczynając:
- no wiesz.. za to,że tam ze mną jedziesz i ogólnie..za to,że odwołałeś dla mnie audycję. i ogólnie, za to,że jesteś. Dziękuję ci. -powiedział czując na swoich policzkach wstępujące rumieńce. Chłopak uśmiechnął się łagodnie rozpoczynając:
- Aj Taemin, znam cię na tyle długo by wiedzieć,że sam byś tym dzieckiem się nie zajął. Po za tym..- urwał skręcając w poboczną alejkę prowadzącą do małego miasteczka. - to może być ciekawe doświadczenie. Opiekowanie się tak małym dzieckiem ze swoją ukochaną osobą. Widzisz, to nie będzie to samo co z Yoogeunem. Nie będzie tam ani kamer, ani Minho z Key którzy się najlepiej dziećmi opiekują. A jakoby jesteśmy razem już tyle czasu, marzenia o rodzinie stają się bardzo realistyczne. Mogę w końcu sobie trochę pofantazjować prawda? A taki wypad i opieka pozwala uruchomić wyobraźnię i stworzyć choć na kilka dni szczęśliwą rodzinę. Nie twierdzę,że nie jestem z tobą szczęśliwy, bo to byłoby łgarstwo. Mówię jednak,że związując się z tobą miałem świadomość,że nie będziemy mieli dzieci.- powiedział całując prędko ukochanego w policzek, by oddać się dalszej jeździe. Dobrze wiedział gdzie ma się kierować. Kilkakrotnie jechał z Taeminem do rodziców, już nie wspominając o spotykaniu się z nimi i samej rozmowie.
Mieszkali oni w małym miasteczku oddalonym od zatłoczonego Seul. Gdy młody Lee tam przebywał miał wrażenie,że jest w oddalonej od cywilizacji przeszłości. Kiedyś była to posiadłość dziadków, jednak po ich śmierci rodzice tancerza osiedli się tam, mając jednocześnie dość zatłoczonej stolicy. Osobiście, młodzieniec dziękował im za to, ponieważ łono natury było miłą odskocznią od codziennego huku i zgiełku w pracy. Spokojne i przyjaźnie nastawione miasteczko, gdzie każdy sąsiad pomaga drugiemu w niezależnie jak ważnej czy błahej sprawie, wielokrotnie sprawiało,że po odpoczynku z wielkim żalem powracał do szarej i ponurej, w porównaniu do tego miejsca, stolicy. Jeśli ktoś zapytałby go o jego miejsce na ziemi zdecydowanie odparłby,że jego arkadią jest ta właśnie lokacja.
Obecnie jechali razem z Jonghyunem do rodziców Lee, gdzie ich syn miał zając się córką brata Taemina, Soorą. Taesun obecnie przebywał w delegacji, wraz ze swoją ukochaną żoną i byli tak zapracowani, że szczęśliwi dziadkowie postanowili wziąć małą do siebie na jakiś czas. Dwóletnia dziewczynka była bardzo zżyta z dziadkami, toteż nie sprawiała problemów. Kłopot był w tym,że dziadkowie musieli pilnie wyjechać do Tokio na pogrzeb siostry dziadka. Nie mogąc zostawić małej Soory, poprosili o pomoc młodszego syna Lee Taemina . Początkowo bardzo się ucieszył z tego powodu. W końcu będzie mógł się sprawdzić w roli ojca chrzestnego, którym z dumą jest. Po kilku godzinach ogarnął go jednak strach i świadomość,że żyjąc przez tyle lat w stolicy i zarabiając na życie poprzez śpiew i taniec nie miał okazji zając się tak małym dzieckiem. Nawet podczas kręcenia Hello baby głównie zajmowali się Yoogeunem Minho i Key. Ewentualnie Jonghyun. Nakręcony licznymi obawami wyżalił się ukochanemu Jonghyunowi, który z dziwnie tajemniczym uśmiechem zaoponował,że pojadą razem. Jeśli mamy być całkowicie szczerzy miał poprosić o to Minho. W końcu kocha dzieci, nie? Ewentualnie Key, aczkolwiek młoda Soora mogłaby go wygryźć z ciepłej pozycji ukochanego synka potencjalnej Key ummy.
Tak więc teraz wylądował w samochodzie ze swoim chłopakiem kierując się ku rodowej posesji Lee, na którą swoją drogą właśnie wjeżdżali.
Spojrzał na Jonghyuna, który właśnie parkował samochód unieruchamiając go. Odpiął pasy momentalnie rzucając się na jego szyję i wtulając twarz w pierś chłopaka. Jonghyun stęknął zaskoczony nagłym czynem ukochanego, po chwili jednak delikatnie zaczął głaskać plecy obcałowując skroń maknae.
-Minie, jestem z tobą. Damy rade skarbie. Pomyśl. Tylko Ja i Ty. Dawno nie mieliśmy takiego wypadu. Potraktuj to jako urlop co? Będziemy całkiem sami - wymruczał ostatnie słowo do ucha na co młodszy spiął odruchowo pośladki. Ten musiał to zauważyć gdyż zaśmiał się uroczo. Poklepał Taemina po nich powoli wysiadając z auta. Westchnął cicho robiąc to co Jonghyun. Wsunął dłonie głębiej w rękawy Czernej bluzy.Podbiegł do Jonghyuna opierając się o niego sennie głowę. Taemin zadrżał na chłodny podmuch wiatru przysuwając się bliżej muskularnych ramion Jonghyuna. Ten uśmiechnął się i ucałował czoło swojego kochanka, który zapukał cicho, po chwili odwracając głowę i ziewając potężnie. Jonghyun prychnął ze śmiechem.
- Spałeś całą drogę i jeszcze jesteś senny? - zapytał z niedowierzaniem przypatrując się jak miłość przeskakiwała z nogi na nogę marznąc. Młodszy przytaknął, po chwili jednak oburzony zaczynając negację.
- Hej! nie całą! Większość, ale to nie jest całość - po chwili uśmiechając się rozbawiony. Dębowe drzwi otworzyła im drobna kobieta o ciemnych upiętych w ciasny kok włosach. Uśmiechnęła się ciepło do nich.
- Taeminnie! jesteś już ! Oh, Jonghyun, też jeste! To bardzo miłe,że pomagasz naszemu synkowi. Szczerze mówiąc trochę obawiałam się go zostawiać z tak małym dzieckiem, ale myślę,że skoro jesteś z nim to będzie wszystko w porządku. - uśmiechnęła się delikatnie poprawiając gładką białą bluzkę i czarną prostą spódnicę.
Jak zawsze elegancko i nienagannie, jednym słowem idealnie - pomyślał przytulając się do matki niezbyt słuchając tego, co mówi do Jonghyuna. Zamknął oczy czując jakby świat przystanął. Kula ziemska zatrzymała się wraz z całym wszechświatem. Serce ukoiło się wraz z obecnością tej jednej kobiety na świcie - matki. Nikt nie zastąpi nikomu rodzicielki i wbrew wszystkiemu zawsze sądził,iż matka powinna być stawiana na pierwszym miejscu. Westchnął spokojnie mrużąc powieki pozwalając by pęd świata powoli ruszał.
Jak zawsze elegancko i nienagannie, jednym słowem idealnie - pomyślał przytulając się do matki niezbyt słuchając tego, co mówi do Jonghyuna. Zamknął oczy czując jakby świat przystanął. Kula ziemska zatrzymała się wraz z całym wszechświatem. Serce ukoiło się wraz z obecnością tej jednej kobiety na świcie - matki. Nikt nie zastąpi nikomu rodzicielki i wbrew wszystkiemu zawsze sądził,iż matka powinna być stawiana na pierwszym miejscu. Westchnął spokojnie mrużąc powieki pozwalając by pęd świata powoli ruszał.
- Tęskniłem za tobą mamo - wymsknęło mu się nim tylko zdążył pomyśleć. Piwne oczy kobiety zaszły łzami. Natychmiast powachlowała sobie dłonią twarz by powstrzymać swój płacz.
- Taeminnie, dopiero się malowałam skarbie. Jak to się dzieje,że za każdym razem płaczę ? -zapytała przytulając ponownie synka czując łzy na policzkach. Myśl,że jej ukochane dziecko od zawsze było inne wliczając w to fakt,iż od przyjęcia do słynnego SHINee nie mieszkało już z rodzicami napawała dumą, ale też powodowała u matki miliony wylanych łez, i poczucie że miała jeszcze mniej czasu do spędzenia z młodszym synkiem, który jakby nie patrzeć był oczkiem w głowie pani Lee.
Po schodach zaczął schodzić wysoki i również drobny pan Lee. Widząc szlochającą żonę westchnął ciężko.
-Taemin powinieneś mieć zakaz zbliżania się do matki , bo za każdym razem kończy się to tym samym.- pokręcił głową z dezaprobatą łapiąc się za skronie. Kobieta natychmiast rzuciła stanowcze ' nawet tak nie żartuj! ' po chwili złapała synka za dłonie i pociągnęła nosem obcałowując oba policzki i zapraszając do środka. Ruszyła następnie ku łazience prosząc męża by przyjął gości. Taemin spojrzał na Jonghyuna, który wyraźnie napawany dumą ze swojej miłości wszedł do środka zamykając drzwi.
-Wejdźcie do salonu, zaraz zaparzę wam herbatę. - powiedział i zniknął za drzwiami kuchni. Taemin zdjął z nóg trampki przytulając się po raz kolejny jak rzepa do ukochanego uspokajając swój oddech po niedawno wylanych kilku łzach. Jonghyun ucałował go kojąco uśmiechając się szczęśliwy. Nie z samego faktu,że Taemin płakał, ponieważ Jongyun sadystą nie był. Jednak cieszył się z tego,że miał tak dobry stosunek z matką i mimo tylu lat nie mieszkania z nią wciąż ma do niej należyty szacunek. Był również dumny z tego, iż nie zatracił swojego prawdziwego "ja" podczas ciągłego grania różnych wcieleń" Lee Taemina". Był dumny ze swojego chłopaka, że wciąż potrafi płakać i wyrażać swoje uczucia nie kłamiąc przy tym. Jonghyun odnosił bowiem wrażenie,że na świecie jest to coraz rzadsze.
Taemin prędko otarł policzki z łez, po chwili już trzymając za dłoń Jonghyuna ruszając ku salonowi. Stając w progu gwałtownie zatrzymał się widząc coś, a raczej kogoś. Uśmiechnął się momentalnie na widok śpiącej bratanicy. Mała, czarnowłosa dziewczynka z pyzatymi policzkami i średniej wielkości oczami. Alabastrowa cera i malutkie pełne usteczka wraz z drobnymi usteczkami sprawiały,że Taemin był pewien powodzenia u wielu chłopaków za kilka lat. Domyślał się również,że Taesun będzie miał pełne ręce roboty uganiając się za adoratorami córeczki. Tym bardziej ze świadomością ,że to jego pierwsza córeczka. W jego mniemaniu, skądś musiało się wywodzić wyrażenie "córeczka tatusia" albo "synek mamusi". W ich przypadku on jako młodszy był związany z matką a Taesun bardziej z ojcem jako pierworodny syn.
-Śliczna jest. I macie podobne kości policzkowe. - szepnął Jonghyun kładąc głowę na szyi ukochanego i wpatrując się w małą Soorę. Taemin zachichotał opierając głowę o tą Jonghyuna.
- Jest taka malutka..- rozczulił się maknae. Wokalista pchnął delikatnie chłopaka do środka by po chwili usadzić go obok dziecka na kanapie, sam zaś rozsiadł się w fotelu przypatrując spanikowanemu Taeminowi. Mała istotka powoli zmrużyła oczy delikatnie machając rączkami. Ujrzawszy nad sobą Taemina zmarszczyła nosek zaczynając szlochać i rozglądając się za babcią. Taemin oniemiał sparaliżowany.
-Weź ją na ręce i mów do niej ojcze chrzestny - zaczął instruować ukochanego rozbawiony jego zupełnie niepotrzebnym przerażaniem.
-Ale ja nie mam pojęcia jak!- wypalił niemal natychmiast wkładając pod małą dłonie pod najróżniejszymi kontami. Jonghyun wstał i chwycił dłonie młodego Lee i wsunął je odpowiednio pod ciało małej dziewczynki.
- Powiedz jej,że jesteś jej wujkiem i mów do niej. - podpowiadał stojąc obok. - i zacznij ją kołysać. uspokoi się . - powiedział z rozczulony uśmiechem. Taemin z całego serca starał się wykonywać polecenia Jonghyuna, aczkolwiek to , jak mu to szło, jest całkiem inną sprawą. W drzwiach pojawili się dziadkowie przypatrując w milczeniu ich młodszemu synkowi i jego stosunkowi do dzieci.
- Witaj mała. Pewnie mnie nie pamiętasz.. no trochę czasu minęło odkąd Cię ostatnio widziałem. Urosłaś, wiesz? Jesteś bardziej podobna do mamy, wiesz? Może mnie nie pamiętasz, ale jestem Taemin, twój wuj. Nie musisz mówić do mnie tatusiu chrzestny, nie obrażę się. Szczerze mówiąc nawet poczuję się młodziej - mówił spokojnie patrząc małej w oczy. Dziewczynka przekrzywiła główkę wyciągając rączki ku twarzy chłopaka by następnie obtoczyć dotykiem jego policzki i pociągać za włosy.
Zza pleców młodszego dało się słyszeć znaczące westchnięcie pani Lee. Jonghyun odwrócił głowę patrząc jak kobieta opiera się rozczulona o męża szepcząc do niego cicho.
- Wiesz? Chyba udały nam się dzieci. Jeśli mała wyjdzie z tego cało to będzie znak,że dobrze sobie poradziliśmy z wychowaniem. - na co mężczyzna zaśmiał się negując
- Oj nie, to będzie twój sukces. Przypominam ci,że to Taesun jest po mojej szkole przetrwania. Taemina wychowywaliśmy po twojemu.
- Przepraszam, ale czy ty masz mi coś właśnie do zarzucenia? - uniosła brew w geście oburzenia starsza pani, na co mężczyzna pokręcił rozbawiony głową i ucałował żonę.
- Ja? Skądże znowu. Stwierdzam fakty moja droga. - kobieta wywróciła oczyma wzdychając i podsumowując całą dyskusję jednym stwierdzeniem
- Niezależnie od tego, czyimi metodami wychowywaliśmy dzieci, to niezaprzeczalnie wyrośli na dobrych chłopców. - Pan Lee zaśmiał się jakby wybranka jego serca powiedziała coś oczywistego, co skomentowałem stwierdzeniem:
- No przecież. W końcu to JA jestem ich ojcem. - na co oboje zareagowali śmiechem. Jonghyun również dołączył do nich po chwili przypatrując się rozmawiającemu z dziewczynką Taeminowi. Kobiet tymczasem wzięła Jonghyuna za ramię by odciągnąć go na korytarz. Uśmiechnęła się do przybranego syna i zaczęła szeptem, by nie rozproszyć Taemina zza ściany.
- Jonghyun, my już musimy się zbierać, herbata stoi w kuchni razem z ciasteczkami. Pory karmienia i wszystko co potrzebne napisałam wam na kartce i przyczepiłam na lodówce. Jakby coś się działo to dzwoń. Wieczorem lubi pooglądać bajki z kanału 105, więc możecie jej puścić , ale później będzie ją trudniej ululać. Jakby co jesteśmy pod telefonem - mówiła zmartwiona podczas gdy jej mąż wynosił z góry walizkę.
- Aj przestań. To duzi chłopcy, dadzą sobie radę, prawda? - spojrzał znacząco na Jonghyuna który uśmiechnął się emanując spokojem i odparł krótkie " Oczywiście " ku głowie rodziny Lee. Oczywistym jest,że tylko z pozoru twarz Jonghyuna była opanowana, gdyż w środku dyktował sobie milion uwag na minutę jak się nie splamić przed rodzicami ukochanego. Co prawda rozmowę o ich związku już dawno mieli za sobą i pierwsze koty za płoty, aczkolwiek im dalej w las tym gorzej nie? ostatnie czego by chciał to splamienie się w oczach państwa Lee. Matka Taemina szybciej go zaakceptowała, jednak ojca było trzeba wyraźnie do siebie przekonywać, co było również nie lada wyczynem z powodu oczekiwań pana Lee.
- Jest taka malutka..- rozczulił się maknae. Wokalista pchnął delikatnie chłopaka do środka by po chwili usadzić go obok dziecka na kanapie, sam zaś rozsiadł się w fotelu przypatrując spanikowanemu Taeminowi. Mała istotka powoli zmrużyła oczy delikatnie machając rączkami. Ujrzawszy nad sobą Taemina zmarszczyła nosek zaczynając szlochać i rozglądając się za babcią. Taemin oniemiał sparaliżowany.
-Weź ją na ręce i mów do niej ojcze chrzestny - zaczął instruować ukochanego rozbawiony jego zupełnie niepotrzebnym przerażaniem.
-Ale ja nie mam pojęcia jak!- wypalił niemal natychmiast wkładając pod małą dłonie pod najróżniejszymi kontami. Jonghyun wstał i chwycił dłonie młodego Lee i wsunął je odpowiednio pod ciało małej dziewczynki.
- Powiedz jej,że jesteś jej wujkiem i mów do niej. - podpowiadał stojąc obok. - i zacznij ją kołysać. uspokoi się . - powiedział z rozczulony uśmiechem. Taemin z całego serca starał się wykonywać polecenia Jonghyuna, aczkolwiek to , jak mu to szło, jest całkiem inną sprawą. W drzwiach pojawili się dziadkowie przypatrując w milczeniu ich młodszemu synkowi i jego stosunkowi do dzieci.
- Witaj mała. Pewnie mnie nie pamiętasz.. no trochę czasu minęło odkąd Cię ostatnio widziałem. Urosłaś, wiesz? Jesteś bardziej podobna do mamy, wiesz? Może mnie nie pamiętasz, ale jestem Taemin, twój wuj. Nie musisz mówić do mnie tatusiu chrzestny, nie obrażę się. Szczerze mówiąc nawet poczuję się młodziej - mówił spokojnie patrząc małej w oczy. Dziewczynka przekrzywiła główkę wyciągając rączki ku twarzy chłopaka by następnie obtoczyć dotykiem jego policzki i pociągać za włosy.
Zza pleców młodszego dało się słyszeć znaczące westchnięcie pani Lee. Jonghyun odwrócił głowę patrząc jak kobieta opiera się rozczulona o męża szepcząc do niego cicho.
- Wiesz? Chyba udały nam się dzieci. Jeśli mała wyjdzie z tego cało to będzie znak,że dobrze sobie poradziliśmy z wychowaniem. - na co mężczyzna zaśmiał się negując
- Oj nie, to będzie twój sukces. Przypominam ci,że to Taesun jest po mojej szkole przetrwania. Taemina wychowywaliśmy po twojemu.
- Przepraszam, ale czy ty masz mi coś właśnie do zarzucenia? - uniosła brew w geście oburzenia starsza pani, na co mężczyzna pokręcił rozbawiony głową i ucałował żonę.
- Ja? Skądże znowu. Stwierdzam fakty moja droga. - kobieta wywróciła oczyma wzdychając i podsumowując całą dyskusję jednym stwierdzeniem
- Niezależnie od tego, czyimi metodami wychowywaliśmy dzieci, to niezaprzeczalnie wyrośli na dobrych chłopców. - Pan Lee zaśmiał się jakby wybranka jego serca powiedziała coś oczywistego, co skomentowałem stwierdzeniem:
- No przecież. W końcu to JA jestem ich ojcem. - na co oboje zareagowali śmiechem. Jonghyun również dołączył do nich po chwili przypatrując się rozmawiającemu z dziewczynką Taeminowi. Kobiet tymczasem wzięła Jonghyuna za ramię by odciągnąć go na korytarz. Uśmiechnęła się do przybranego syna i zaczęła szeptem, by nie rozproszyć Taemina zza ściany.
- Jonghyun, my już musimy się zbierać, herbata stoi w kuchni razem z ciasteczkami. Pory karmienia i wszystko co potrzebne napisałam wam na kartce i przyczepiłam na lodówce. Jakby coś się działo to dzwoń. Wieczorem lubi pooglądać bajki z kanału 105, więc możecie jej puścić , ale później będzie ją trudniej ululać. Jakby co jesteśmy pod telefonem - mówiła zmartwiona podczas gdy jej mąż wynosił z góry walizkę.
- Aj przestań. To duzi chłopcy, dadzą sobie radę, prawda? - spojrzał znacząco na Jonghyuna który uśmiechnął się emanując spokojem i odparł krótkie " Oczywiście " ku głowie rodziny Lee. Oczywistym jest,że tylko z pozoru twarz Jonghyuna była opanowana, gdyż w środku dyktował sobie milion uwag na minutę jak się nie splamić przed rodzicami ukochanego. Co prawda rozmowę o ich związku już dawno mieli za sobą i pierwsze koty za płoty, aczkolwiek im dalej w las tym gorzej nie? ostatnie czego by chciał to splamienie się w oczach państwa Lee. Matka Taemina szybciej go zaakceptowała, jednak ojca było trzeba wyraźnie do siebie przekonywać, co było również nie lada wyczynem z powodu oczekiwań pana Lee.
- No, musimy ruszać. - powiedział mężczyzna obejmując żonę ramieniem. Jonghyun pożegnał się z panią Lee ucałowując jej dłoń a z panem Lee mocnym uściskiem dłoni. Naglący czas, nie pozwalał im jednak na łzawe pożegnania z synkiem i wnuczką toteż nie wywoływali ich nawet z pokoju. W końcu tak słodko razem wyglądali!
Jonghyun stanął w drzwiach i czekając aż rodzice Taemina zniknął zza rogiem zamknął drzwi. Odetchnął z ulgą rozpinając zapiętą pod szyję białą koszulę. Odetchnął z ulgą i skierował się do kuchni by wziąć dwa kubki z napojem. Ruszył z nimi ku salonowi gdzie na wielkiej kanapie usypiał Taemin próbując uśpić małą Soorę śpiewaną kołysanką. Jonghyun prychnął śmiechem rozbawiony stawiając kubki na szklanym stoliku i zabierając od Taemina małą, która to w przeciwieństwie do swojego wujka nie miała żadnego zamiaru spać. Jonghyun pokręcił rozbawiony głową zwracając się jeszcze do małej cichym tonem głosy " no widzisz? ' Czasem brak mi słów do niego , wiesz? ' po chwili idąc z dziewczynką do kuchni. Usadził ją w foteliku do karmienia kucając przy nim i wyciągając prosto dłoń.
- A przybijesz mi piątkę? - zaśmiał się . Dziewczynka podskoczyła wyraźnie rozanielona i uderzyła blondyna w głowę. Wydawszy z siebie niespodziewany odgłos zrezygnowania pokręcił głową z dezaprobatą.
- hej, a kto tak wujka bije hm ? ' - zapytał patrząc na nią znacząco. - wujkowi będzie przykro wiesz? - powiedział, po czym uśmiechnął się i dodał - ale spokojnie, wujek Taemin uśmierzy ból. - po czym zaśmiał się i spojrzał na zegarek który to wskazywał 18.00. Spojrzał a rozpiskę.
- No młoda, chyba pora kolacji, co ? - podszedł do lodówki na które widniała lista napisana przez panią Lee.
" Na kolację kaszka, przed spaniem ciepłe mleko, na lepszy sen "
Mężczyzna zaśmiał się. " to u nich dziedziczne czy jak? Jestem w stanie zrozumieć Soorę, to jeszcze dziecko więc pasja do mleka dziwić mnie nie powinna, ale Taemin am już 20 lat, i on do dzieci już się nie zalicza. Rzekłbym nawet, iż jest już w pełni legalny " - dumał uśmiechając się chytrze przy ostatnim stwierdzeniu. Otworzył więc lodówkę w poszukiwaniu składników gdy nagle poczuł jak pewien rzep przyczepia się do niego od tyłu ze znaczącym mruknięciem. Czuł jak szczupłe ciało za nim, przyczepione szczelnie do jego pleców kurczowo staje na palcach rozciągając się. Jonghyun nie dał rady się nie uśmiechnąć.Odwrócił się prędko dotykając ukochanego za biodra i całując momentalnie po szyi. Tancerz zamruczał rozanielony odchylając głowę by dać większy dostęp do miejsca, od którego jego kochanek był tak uzależniony. Jęknął prowokacyjnie unosząc kolano ku górze dotykając nim do krocza starszego. Jego reakcje wyczuł na swoim ciele , gdy wgryzł się gwałtowniej. Syknął delikatnie momentalnie unosząc twarz kochanka by z pasją wbić się w pełne wargi wokalisty.
Chwila trwałaby pewnie dłuższy czas przekształcając się w coś poważniejszego i bardziej upojnego gdyby nie pewien fakt, a raczej pewna osoba które zaczęła uderzać rączkami o blacik swojego krzesełka zniecierpliwiona. Oboje spojrzeli na małą dziewczynkę rozproszeni. Jonghyun westchnął, po chwili śmiejąc się cicho.
- Widocznie wujek Jonghyun nie zasłużył na to, by dostać nagrodę w postaci wujka Taemina. - Tancerz zachichotał cichutko cmokając ukochanego na pocieszenie po czym podchodząc do małej dziewczynki i zmarszczył nosek.
- A dlaczegóż to tak się wujka Jonghyuna nie lubi , hm? Słucham moja panno. - po czym rozczochrał jej włoski i ucałował w czubek głowy. Spojrzał na Jonghyuna następnie przenosząc wzrok na obojczyki mężczyzny, które to przyciągnął ku sobie za kołnierz koszuli wraz z ich właścicielem. Styknął się czołem z ukochanym zaczynając mruczeć.
- Ty ją ułóż i nakarm, a ja tymczasem przygotuje nam pokój i gorącą kąpiel. Będę na ciebie czekał - szepnął mu do ucha uwodzicielsko po czym odszedł powolnym, kuszącym krokiem ku drzwiom. Jonghyun wpatrywał się w ten ponętny tyłek młodszego, który aż się prosił o ukaranie za te słodko-gorzkie tortury. Westchnął spoglądając na małą i uśmiechnął się do niej słabo.
- mam nadzieję,że szybko nam dziś pójdzie. Nie będę ukrywał,że wujek Taemin mnie dziś za bardzo kusi. A może powinniśmy nazywać go ciocią? - zapytał znad garnka mleka. Przemieszał kilka razy łyżką po chwili spoglądając na małą dziewczynkę która z uśmiechem poruszała się delikatnie w foteliku w rytm muzyki z radia.
Taemin tymczasem wszedłszy na pięto zastanawiał się, który pokój przeznaczyć jemu i Jonghyunowi. Jego pokój przepełniony zdjęciami z debiutu i plakatami Michaela Jacksona? Pokój Taesuna z mnóstwem papierów? Czy może sypialnię rodziców z ogromnym łożem małżeńskim, tarasem oraz własną łazienką? Uśmiechnął się do siebie drwiąco, po czym skierował się do pomieszczenia. Odpowiedź w jednej chwil stała się zaskakująco jasna. Wszedł do pomieszczenia przeglądając prędko wzrokiem położenie mebli. Wszystko stało w tym samym miejscu i niemal w takim samym stanie. Duże okna między którymi widniało wyjcie na balkon z widokiem na miasteczko i otaczający las. Pod ścianą, tuż naprzeciw drzwi stało dość pokaźnych rozmiarów łoże otoczone przez niewielkie ziole szafki nocne.. Po stronie rodzicielki widniała jasnego koloru lampa obok której leżała niedoczytana książka oraz przyklejona kartka z numerami do męża, dwóch synów synowej i ..Kibuma? Taemin zdziwił się niemało, gdy zobaczył nazwisko przyjaciela na karteczce matki. Zmarszczył nos, no będzie musiał poważnie porozmawiać z Kibumem, nie ma co. Po stronie Ojca zaś widniała gazeta z programem, rozpiska przyszłych meczy oraz teczka z dokumentami do urzędu. Nad łóżkiem widniał.wielki impresjonistyczny obraz przedstawiający dwójkę dzieci z XIX wiecznej Francji na środku rzek. Chłopiec płynął łodzią jednocześnie pokazując młodej damie okolice. No tak, matka była niegdyś wielką pasjonatką i miłośniczką sztuki. Przy ścianie po prawej stronie widniały komody i szafa, po przeciwległej zaś dwie szklane, pokaźne biblioteki. Mały odtwarzacz płyt obok którego stał antyczny gramofon z młodości prababki rodu Lee ozdabiał całe wnętrze nadając mu harmonii oraz wrażania,że przeniosło się w czasie. Dodatkowo odgłosy przyrody zza otwartego okna rozświetlało całą scenerię. Przy drzwiach wejściowych pokoju były również drugie drzwi prowadzące do łazienki. Nią jednak Taemin zajmie się później. najpierw zajmie się sypialnią. Podszedł powolnym krokiem do okna zamykając je a otwierając szerzej drzwi balkonowe by nadać większego romantyzmu atmosferze, a jednocześnie by samemu odsapnąć i odseparować od siebie wspomnienia o dymie i smogu z Seul. podszedł do łóżka kładąc się na nie chwilowo. Rozglądnął się po całym pomieszczeniu. W komodzie powinna być świeża pościel . Tancerz zmrużył oczy rozkoszując się spokojem i odpoczynkiem. Rozluźnił się całkowicie chowając łonie w rękawach bluzy. Wstał momentalnie kierując się do komody. Otworzył drzwiczki a jego oczom ukazała się pościel. I nie tylko. A na widok tego oczy młodego Lee zaświeciły iskrami nadziei i podniecenia. Lee ujrzał na półce powyżej 4 butelki wina oraz dwa kieliszki z korkociągiem. Białe czerwony, wytrawne półwytrawne - jednym słowem, wszystko czego sobie dusza wymarzy. Jednym z najróżniejszych win był rarytas. 3 letnie, czerwone , wytrawne przywiezione z dalekich Włoch podczas wyprawy rodziców. Taemin rozejrzał się przez chwilę po chwili zadowolony z niecnym uśmieszkiem na twarzy wziął butelkę , korkociąg oraz kieliszek stawiając na komodzie. W jednej chwili zapomniał obietnicy złożonej Jonghyunowi. Przymknął jedynie drzwi sypiali i zamknął te balkonowe by po chwili zacząć otwierać butelkę. Wykonawszy to szybko i sprawnie, ale przede wszystkim cicho wlał część trunku do kieliszka krocząc z nimi ku łożu. Usiadł na nim stawiając butelkę na stoliku i pijąc z kieliszka. Jego źrenice powiększyły się na ambrozyjski, niemal boski smak tegoż trunku. Idealizacja? Może, jednak Lee Taeminowi nie w głowie była teraz abstynencja alkoholowa, a tym bardziej oderwanie od tej cudnej butki z napojem tak boskim oraz tak idealnym w smaku, a jednocześnie tak uderzającym do głowy, o czym to panicz Lee już nie pomyślał.
Niczego nieświadomy Jonghyun kończył właśnie usypiać małą Soorę , której łóżeczko znajdowało się w pokoju Taesuna. Coś mu wspominali o tym,żeby nie odrywać jej całkowicie od rodziców a umieścić malutką w pokoju przesiąkniętym zapachem ojca. Zmrużył oczy ucałowując ją delikatnie i kładąc do kołyski śpiewając jeszcze ciche słowa kołysanki, którą jemu samemu śpiewała mama wraz siostrą kiedy to on jeszcze był małym brzdącem. Uśmiechnął się delikatnie na widok śpiącej dzieciny nakrywając ją kocem z księżniczkami oraz przysuwając pluszowego misia. Czym prędzej, cichaczem skierował się ku wyjściu. Zamknął szczelnie drzwi. ' Lepiej by było gdybyś się nie obudziła w środku nocy, kiedy to będę już z ciocią Taeminem ' po czym uśmiechnął się prędko. Biedny, nie wiedział jednak, jak bardzo się tamtymi słowami przelicza. Rozpinając kolejny guzik swojej koszuli skierował się w poszukiwaniu Taemina. panująca grobowa cisza w mieszkaniu pozwoliła mu na szybkie zidentyfikowanie osoby ukochanego w jednym z pokoi do którego natychmiast kroczył. Uchylił drzwi z chytrym uśmieszkiem, jednak widok jaki zastał przeliczył jego najśmielsze oczekiwania, co spowodowało,że gdyby tylko mogła szczęka Jonghyuan dotknęłaby ziemi. Lee Taemin golutki jak bobas stał na środku łózka śpiewając coś niezrozumiałego. W dłoni trzymał kieliszek. Na widok swojego ukochanego Taemin podskoczył wołając
-Oh! Kochanie! ułatwiłem ci trochę pracy! Pamiętasz Adama i Ewę? No bo oni chodzili nago, nie? - złapał Jonghyuna za rękę ciągnąc ku posłaniu. - no to sobie pomyślałem,że czemu ja tak nie mogę? No i Adam zjadł Jabłko, no ale ja nie mam jabłka wiec wypiłem za to wino. Bądź Ewą, Jonghyunie dobrze? Będę mówił do ciebie oppa. Ale czekaj..oppa to nie,..ale jak to było..? Ah tak! Noona! Jonghyun noona! rozbierz się i baw się razem ze mną! - wykrzyknął oblewając się pozostałością z kieliszka czym zaplamił dywan. Jonghyun tymczasem nie wierzył w o co widzi. spostrzegł niedaleko pustą butelkę po winie , po czym znów na tancerza który aktualnie tańczył makarenę trzęsąc przy tym pośladkami. Przełknął ślinkę. No pięknie.
Pijany Lee Taemin, jest najgorszy ze wszystkich wcieleń Lee Taemina.
Jonghyun za wszelką cenę starał się nie zwracać uwagi na fakt,że jego ukochany jest całkiem nagi. Pomijając oczywiście fakt,że jest pijany. Westchnął znacząco po czym złapał zrezygnowany Lee za dłoń.
- Wykończysz mnie w końcu, wiesz? - powiedział spuszczając głowę po chwili ciągnąc mężczyznę do łazienki. Najpierw musiał zmyć z niego to wino a przede wszystkim ubrać . Później będzie myślał co dalej.
- Ależ hyung, nie mam bladego pojęcia o czym mówisz. Oh, Jonghyun-ah, czy mogę mówić do ciebie oppa? - nawijał tancerz podskakując radośnie niemal wpadając na plecy Jonghyuna. Ten zirytowany zaciskał tylko pieść ukrycie. " Grunt to spokój i opanowanie ' powtarzał sobie w głowie. Wiedział,że nie może nakrzyczeć na młodego i nawrzucać mu co myśli o jego zachowaniu, bo płaczącego Lee by nie zniósł. Wolał się pomęczyć i łudzić ,że po gorącej kąpieli padnie jak kawka zapadając w księżniczkowy sen. Może z dodatkiem mleka uda mu się to szybciej ? Jonghyun zamknął drzwi do łazienki na klucz tak, by rozchichotany młodzieniec zaraz mu nigdzie nie zwiał. Taemin zarejestrował odgłos zamykanych drwi po chwili kładąc się na pralce i wyginając się w seksownej pozie przy czym mówiąc
- czyżbyś był taki napalony, oppa? Oh~ Nie! usłyszy nas ktoś ! Jonghyun oppa!~- nabijał się po chwili wybuchając śmiechem . Jonghyun uśmiechnął się sztucznie dłonie zaciskając w pięści.
Jeszcze jedno słowo, a wyrzucę go za okno
Najeżył się znacznie zakręcając korek w wannie i wlewając część płyny do niej. W pomieszczeniu natychmiast dało się wyczuć świąteczny aromat pomarańczy ze szczyptą cynamonu. Wokalista spojrzał na Taemina próbując nie dać po sobie poznać zirytowania. Uśmiechnął się toteż sztucznie i powiedział
- Wiesz Minnie? Założę się,że nie dasz rady usiedzieć w wanie 40 minut bez zająknięcia się. - powiedział unosząc brew na co młodszy oburzył się zeskakując i natychmiast lądując w wannie. Wskazał na niego palcem
- Lepiej włączaj już stoper i dobrze licz, bo dwa razy powtarzał nie będę. I chce nagrodę! - wykrzyknął z żądaniami czym rozbawił Jonghyuna. Szczęście,że zrobił mu dodatkowe mleko. Powinno pójść łatwiej z uspokojeniem młodego. Przynajmniej na to liczył. Podszedł do wanny siadając na jej brzegu. Spojrzał na młodszego, który również uraczył spojrzeniem jego personę. Dotknął dłonią jego policzka przekrzywiając głowę mając nadzieję,że alkohol w organizmie młodszego jest tylko fantazją zmęczonego umysłu lub w rzeczywistości Lee tylko udaje. Nachylił się nad nim powoli łącząc ich ustaw motylim pocałunku i przez kilka sekund był niemal pewien,że libacja alkoholowa jest złudna. Cichy jęk i westchnięcie młodszego również go w tym utwierdzało. Marzenia, jednak pozostaną marzeniami, a sprowadził go na ziemie prosty czyn młodszego który zaczął otwarcie śmiać się w jego wargi. Jonghyun poderwał się jak oparzony czując jakby wylano na niego wiadro zimnej wody. Pociągnął nosem zakręcając ciepłą wodę i podając Taeminowi gąbkę. Ten oparł się tylko o bok Jonghyuna bawiąc się dłonią która obecnie była łódką.
- okręt podwodny marki SS154 zanurza się na głębokość 130 metrów, proszę meldować o postępowaniaaach. Panie kapitanie, co pan widzi ? - odkaszlnął intonując na gruby , męski głos - widzę przed sobą górę lodową..a nie.. jestem pod wodą.. no to ..widzę rekina, oh nie! złooki rekin mnie zauważył! Mejdejn! mejdejn! - bawił się ruszając dłonią pod wodą. Jonghyun ucałował go w czoło i westchnął rzucając mu szybkie " zaraz przyniosę ci pidżamę - po czym już go w łazience nie było. Zszedł piętra kierując się ku salonowi, w którym stała ich walizka. Wiał ja w dłoń kierując się na piętro. Postawił walizkę w sypialni na łóżku, po chwili przypominając obie o szklance mleka dla maknae. Zszedł więc ponownie na parter wkraczając do kuchni. Podszedł do blatu ,na którym stał jeszcze ciepły kubek z mlekiem bananowym, które przygotował. Spojrzał na niego zamyślony. Przed oczami stanęła mu roześmiana twarz ukochanego Taemina. Fakt, do spokojnych nie należał a sam związek z nim do łatwych się nie zaliczał, jednak..dobrze wiedział na co się pisze, prawda? Wiążąc się z nim podejmował wiele ryzyka, ale stwierdził przecież jasno,że uczucie, którym darzy tego małego dzieciaka jest silniejsze niż wszystkie przeciwności losu - pozwalające na to, by je pokonać. Nikt nie mówił ,że będzie łatwo, ale pomimo nieoczekiwanych i nagłych zwrotów akcji - niekoniecznie miłych i radosnych - Kochał Lee Taemina i nie miał zamiaru go wymieniać na jakąś inną osobę, a tym bardziej dziewczynę.Chłopak wzbudzał w nim nie tylko niekontrolowaną chęć opieki, lecz także wprawiał jego serce w szybszy rytm oraz nierzadko był powodem powstawania rumieńców na policzkach Jonghyuna. Związek z Taeminem może i był przepełniony nieprzewidzianymi sytuacjami i po takiej ilości czasu miał nienaturalne predylekcje do kilku rzeczy, jednak, kto by na to zwracał uwagę, gdy przy boku ma się tak radosną osóbkę, która codziennie śle ci promienny uśmiech motywujący do działania i codziennego dawania z siebie wszystkiego w pracach ? Tak właśnie czuł Jonghyun. Z tak pozytywnym nastawieniem ruszył ku górze wspominając przy tym pierwsze dni ich związku. Postawił kubek z reniferami na stoliku nocnym odstawiając na bok pustą butelkę wina. Nachylił się nad czarno niebieską walizką otwierając ją. Wyjął stamtąd ręcznik maknae oraz jego ulubioną pidżamę wraz z bielizną po chili skierował się do łazienki gotów na kolejną porcję walki z maknae. Mina mu jednak zrzedła, a cały zapał uleciał, kiedy Lee Temina nie było w pomieszczeniu. Po chwili usłyszał dźwięk zamykanych drzwi a z podwórka donośny krzyk radości Lee Taemina.
' Ja go chyba zabije ' przeszło mu przez myśl za nim ruszył biegiem za ukochanym na podwórko.
Taemin otworzył oczy dzięki wpadającym do pokoju promieniom słonecznym rażącym go w powieki. Złapał się za głowę krzywiąc nieznacznie. Zdawałoby się,że żadne słowa nie opiszą cierpienia i katuszy, które teraz przeżywał. Zmrużył oczka ponownie marszcząc nos i przekładając twarz na bok. Ujrzał zmęczoną twarz Jonghyuna. Dłoń chłopaka leżała na brzuchy maknae trzymając go mocno przy sobie. Taemin nic nie pamiętał z poprzedniej nocy, jednak coś mu mówiło,że nie było zbyt kolorowo sądząc po zmęczeniu wymalowanym na twarzy Jonghyuna. Zadrżał z powodu zimna które napadło na niego nagle. Kichnął głośno budząc tym samym ukochanego, który to uśmiechnął się nie otwierając oczu i wyszeptał cicho:
- To za nocne bieganie nago po podwórku kochanie. Masz karę. - po czym odwrócił się do zdziwionego i niedowierzającego Taemina plecami.
Jonghyun stanął w drzwiach i czekając aż rodzice Taemina zniknął zza rogiem zamknął drzwi. Odetchnął z ulgą rozpinając zapiętą pod szyję białą koszulę. Odetchnął z ulgą i skierował się do kuchni by wziąć dwa kubki z napojem. Ruszył z nimi ku salonowi gdzie na wielkiej kanapie usypiał Taemin próbując uśpić małą Soorę śpiewaną kołysanką. Jonghyun prychnął śmiechem rozbawiony stawiając kubki na szklanym stoliku i zabierając od Taemina małą, która to w przeciwieństwie do swojego wujka nie miała żadnego zamiaru spać. Jonghyun pokręcił rozbawiony głową zwracając się jeszcze do małej cichym tonem głosy " no widzisz? ' Czasem brak mi słów do niego , wiesz? ' po chwili idąc z dziewczynką do kuchni. Usadził ją w foteliku do karmienia kucając przy nim i wyciągając prosto dłoń.
- A przybijesz mi piątkę? - zaśmiał się . Dziewczynka podskoczyła wyraźnie rozanielona i uderzyła blondyna w głowę. Wydawszy z siebie niespodziewany odgłos zrezygnowania pokręcił głową z dezaprobatą.
- hej, a kto tak wujka bije hm ? ' - zapytał patrząc na nią znacząco. - wujkowi będzie przykro wiesz? - powiedział, po czym uśmiechnął się i dodał - ale spokojnie, wujek Taemin uśmierzy ból. - po czym zaśmiał się i spojrzał na zegarek który to wskazywał 18.00. Spojrzał a rozpiskę.
- No młoda, chyba pora kolacji, co ? - podszedł do lodówki na które widniała lista napisana przez panią Lee.
" Na kolację kaszka, przed spaniem ciepłe mleko, na lepszy sen "
Mężczyzna zaśmiał się. " to u nich dziedziczne czy jak? Jestem w stanie zrozumieć Soorę, to jeszcze dziecko więc pasja do mleka dziwić mnie nie powinna, ale Taemin am już 20 lat, i on do dzieci już się nie zalicza. Rzekłbym nawet, iż jest już w pełni legalny " - dumał uśmiechając się chytrze przy ostatnim stwierdzeniu. Otworzył więc lodówkę w poszukiwaniu składników gdy nagle poczuł jak pewien rzep przyczepia się do niego od tyłu ze znaczącym mruknięciem. Czuł jak szczupłe ciało za nim, przyczepione szczelnie do jego pleców kurczowo staje na palcach rozciągając się. Jonghyun nie dał rady się nie uśmiechnąć.Odwrócił się prędko dotykając ukochanego za biodra i całując momentalnie po szyi. Tancerz zamruczał rozanielony odchylając głowę by dać większy dostęp do miejsca, od którego jego kochanek był tak uzależniony. Jęknął prowokacyjnie unosząc kolano ku górze dotykając nim do krocza starszego. Jego reakcje wyczuł na swoim ciele , gdy wgryzł się gwałtowniej. Syknął delikatnie momentalnie unosząc twarz kochanka by z pasją wbić się w pełne wargi wokalisty.
Chwila trwałaby pewnie dłuższy czas przekształcając się w coś poważniejszego i bardziej upojnego gdyby nie pewien fakt, a raczej pewna osoba które zaczęła uderzać rączkami o blacik swojego krzesełka zniecierpliwiona. Oboje spojrzeli na małą dziewczynkę rozproszeni. Jonghyun westchnął, po chwili śmiejąc się cicho.
- Widocznie wujek Jonghyun nie zasłużył na to, by dostać nagrodę w postaci wujka Taemina. - Tancerz zachichotał cichutko cmokając ukochanego na pocieszenie po czym podchodząc do małej dziewczynki i zmarszczył nosek.
- A dlaczegóż to tak się wujka Jonghyuna nie lubi , hm? Słucham moja panno. - po czym rozczochrał jej włoski i ucałował w czubek głowy. Spojrzał na Jonghyuna następnie przenosząc wzrok na obojczyki mężczyzny, które to przyciągnął ku sobie za kołnierz koszuli wraz z ich właścicielem. Styknął się czołem z ukochanym zaczynając mruczeć.
- Ty ją ułóż i nakarm, a ja tymczasem przygotuje nam pokój i gorącą kąpiel. Będę na ciebie czekał - szepnął mu do ucha uwodzicielsko po czym odszedł powolnym, kuszącym krokiem ku drzwiom. Jonghyun wpatrywał się w ten ponętny tyłek młodszego, który aż się prosił o ukaranie za te słodko-gorzkie tortury. Westchnął spoglądając na małą i uśmiechnął się do niej słabo.
- mam nadzieję,że szybko nam dziś pójdzie. Nie będę ukrywał,że wujek Taemin mnie dziś za bardzo kusi. A może powinniśmy nazywać go ciocią? - zapytał znad garnka mleka. Przemieszał kilka razy łyżką po chwili spoglądając na małą dziewczynkę która z uśmiechem poruszała się delikatnie w foteliku w rytm muzyki z radia.
Taemin tymczasem wszedłszy na pięto zastanawiał się, który pokój przeznaczyć jemu i Jonghyunowi. Jego pokój przepełniony zdjęciami z debiutu i plakatami Michaela Jacksona? Pokój Taesuna z mnóstwem papierów? Czy może sypialnię rodziców z ogromnym łożem małżeńskim, tarasem oraz własną łazienką? Uśmiechnął się do siebie drwiąco, po czym skierował się do pomieszczenia. Odpowiedź w jednej chwil stała się zaskakująco jasna. Wszedł do pomieszczenia przeglądając prędko wzrokiem położenie mebli. Wszystko stało w tym samym miejscu i niemal w takim samym stanie. Duże okna między którymi widniało wyjcie na balkon z widokiem na miasteczko i otaczający las. Pod ścianą, tuż naprzeciw drzwi stało dość pokaźnych rozmiarów łoże otoczone przez niewielkie ziole szafki nocne.. Po stronie rodzicielki widniała jasnego koloru lampa obok której leżała niedoczytana książka oraz przyklejona kartka z numerami do męża, dwóch synów synowej i ..Kibuma? Taemin zdziwił się niemało, gdy zobaczył nazwisko przyjaciela na karteczce matki. Zmarszczył nos, no będzie musiał poważnie porozmawiać z Kibumem, nie ma co. Po stronie Ojca zaś widniała gazeta z programem, rozpiska przyszłych meczy oraz teczka z dokumentami do urzędu. Nad łóżkiem widniał.wielki impresjonistyczny obraz przedstawiający dwójkę dzieci z XIX wiecznej Francji na środku rzek. Chłopiec płynął łodzią jednocześnie pokazując młodej damie okolice. No tak, matka była niegdyś wielką pasjonatką i miłośniczką sztuki. Przy ścianie po prawej stronie widniały komody i szafa, po przeciwległej zaś dwie szklane, pokaźne biblioteki. Mały odtwarzacz płyt obok którego stał antyczny gramofon z młodości prababki rodu Lee ozdabiał całe wnętrze nadając mu harmonii oraz wrażania,że przeniosło się w czasie. Dodatkowo odgłosy przyrody zza otwartego okna rozświetlało całą scenerię. Przy drzwiach wejściowych pokoju były również drugie drzwi prowadzące do łazienki. Nią jednak Taemin zajmie się później. najpierw zajmie się sypialnią. Podszedł powolnym krokiem do okna zamykając je a otwierając szerzej drzwi balkonowe by nadać większego romantyzmu atmosferze, a jednocześnie by samemu odsapnąć i odseparować od siebie wspomnienia o dymie i smogu z Seul. podszedł do łóżka kładąc się na nie chwilowo. Rozglądnął się po całym pomieszczeniu. W komodzie powinna być świeża pościel . Tancerz zmrużył oczy rozkoszując się spokojem i odpoczynkiem. Rozluźnił się całkowicie chowając łonie w rękawach bluzy. Wstał momentalnie kierując się do komody. Otworzył drzwiczki a jego oczom ukazała się pościel. I nie tylko. A na widok tego oczy młodego Lee zaświeciły iskrami nadziei i podniecenia. Lee ujrzał na półce powyżej 4 butelki wina oraz dwa kieliszki z korkociągiem. Białe czerwony, wytrawne półwytrawne - jednym słowem, wszystko czego sobie dusza wymarzy. Jednym z najróżniejszych win był rarytas. 3 letnie, czerwone , wytrawne przywiezione z dalekich Włoch podczas wyprawy rodziców. Taemin rozejrzał się przez chwilę po chwili zadowolony z niecnym uśmieszkiem na twarzy wziął butelkę , korkociąg oraz kieliszek stawiając na komodzie. W jednej chwili zapomniał obietnicy złożonej Jonghyunowi. Przymknął jedynie drzwi sypiali i zamknął te balkonowe by po chwili zacząć otwierać butelkę. Wykonawszy to szybko i sprawnie, ale przede wszystkim cicho wlał część trunku do kieliszka krocząc z nimi ku łożu. Usiadł na nim stawiając butelkę na stoliku i pijąc z kieliszka. Jego źrenice powiększyły się na ambrozyjski, niemal boski smak tegoż trunku. Idealizacja? Może, jednak Lee Taeminowi nie w głowie była teraz abstynencja alkoholowa, a tym bardziej oderwanie od tej cudnej butki z napojem tak boskim oraz tak idealnym w smaku, a jednocześnie tak uderzającym do głowy, o czym to panicz Lee już nie pomyślał.
Niczego nieświadomy Jonghyun kończył właśnie usypiać małą Soorę , której łóżeczko znajdowało się w pokoju Taesuna. Coś mu wspominali o tym,żeby nie odrywać jej całkowicie od rodziców a umieścić malutką w pokoju przesiąkniętym zapachem ojca. Zmrużył oczy ucałowując ją delikatnie i kładąc do kołyski śpiewając jeszcze ciche słowa kołysanki, którą jemu samemu śpiewała mama wraz siostrą kiedy to on jeszcze był małym brzdącem. Uśmiechnął się delikatnie na widok śpiącej dzieciny nakrywając ją kocem z księżniczkami oraz przysuwając pluszowego misia. Czym prędzej, cichaczem skierował się ku wyjściu. Zamknął szczelnie drzwi. ' Lepiej by było gdybyś się nie obudziła w środku nocy, kiedy to będę już z ciocią Taeminem ' po czym uśmiechnął się prędko. Biedny, nie wiedział jednak, jak bardzo się tamtymi słowami przelicza. Rozpinając kolejny guzik swojej koszuli skierował się w poszukiwaniu Taemina. panująca grobowa cisza w mieszkaniu pozwoliła mu na szybkie zidentyfikowanie osoby ukochanego w jednym z pokoi do którego natychmiast kroczył. Uchylił drzwi z chytrym uśmieszkiem, jednak widok jaki zastał przeliczył jego najśmielsze oczekiwania, co spowodowało,że gdyby tylko mogła szczęka Jonghyuan dotknęłaby ziemi. Lee Taemin golutki jak bobas stał na środku łózka śpiewając coś niezrozumiałego. W dłoni trzymał kieliszek. Na widok swojego ukochanego Taemin podskoczył wołając
-Oh! Kochanie! ułatwiłem ci trochę pracy! Pamiętasz Adama i Ewę? No bo oni chodzili nago, nie? - złapał Jonghyuna za rękę ciągnąc ku posłaniu. - no to sobie pomyślałem,że czemu ja tak nie mogę? No i Adam zjadł Jabłko, no ale ja nie mam jabłka wiec wypiłem za to wino. Bądź Ewą, Jonghyunie dobrze? Będę mówił do ciebie oppa. Ale czekaj..oppa to nie,..ale jak to było..? Ah tak! Noona! Jonghyun noona! rozbierz się i baw się razem ze mną! - wykrzyknął oblewając się pozostałością z kieliszka czym zaplamił dywan. Jonghyun tymczasem nie wierzył w o co widzi. spostrzegł niedaleko pustą butelkę po winie , po czym znów na tancerza który aktualnie tańczył makarenę trzęsąc przy tym pośladkami. Przełknął ślinkę. No pięknie.
Pijany Lee Taemin, jest najgorszy ze wszystkich wcieleń Lee Taemina.
Jonghyun za wszelką cenę starał się nie zwracać uwagi na fakt,że jego ukochany jest całkiem nagi. Pomijając oczywiście fakt,że jest pijany. Westchnął znacząco po czym złapał zrezygnowany Lee za dłoń.
- Wykończysz mnie w końcu, wiesz? - powiedział spuszczając głowę po chwili ciągnąc mężczyznę do łazienki. Najpierw musiał zmyć z niego to wino a przede wszystkim ubrać . Później będzie myślał co dalej.
- Ależ hyung, nie mam bladego pojęcia o czym mówisz. Oh, Jonghyun-ah, czy mogę mówić do ciebie oppa? - nawijał tancerz podskakując radośnie niemal wpadając na plecy Jonghyuna. Ten zirytowany zaciskał tylko pieść ukrycie. " Grunt to spokój i opanowanie ' powtarzał sobie w głowie. Wiedział,że nie może nakrzyczeć na młodego i nawrzucać mu co myśli o jego zachowaniu, bo płaczącego Lee by nie zniósł. Wolał się pomęczyć i łudzić ,że po gorącej kąpieli padnie jak kawka zapadając w księżniczkowy sen. Może z dodatkiem mleka uda mu się to szybciej ? Jonghyun zamknął drzwi do łazienki na klucz tak, by rozchichotany młodzieniec zaraz mu nigdzie nie zwiał. Taemin zarejestrował odgłos zamykanych drwi po chwili kładąc się na pralce i wyginając się w seksownej pozie przy czym mówiąc
- czyżbyś był taki napalony, oppa? Oh~ Nie! usłyszy nas ktoś ! Jonghyun oppa!~- nabijał się po chwili wybuchając śmiechem . Jonghyun uśmiechnął się sztucznie dłonie zaciskając w pięści.
Jeszcze jedno słowo, a wyrzucę go za okno
Najeżył się znacznie zakręcając korek w wannie i wlewając część płyny do niej. W pomieszczeniu natychmiast dało się wyczuć świąteczny aromat pomarańczy ze szczyptą cynamonu. Wokalista spojrzał na Taemina próbując nie dać po sobie poznać zirytowania. Uśmiechnął się toteż sztucznie i powiedział
- Wiesz Minnie? Założę się,że nie dasz rady usiedzieć w wanie 40 minut bez zająknięcia się. - powiedział unosząc brew na co młodszy oburzył się zeskakując i natychmiast lądując w wannie. Wskazał na niego palcem
- Lepiej włączaj już stoper i dobrze licz, bo dwa razy powtarzał nie będę. I chce nagrodę! - wykrzyknął z żądaniami czym rozbawił Jonghyuna. Szczęście,że zrobił mu dodatkowe mleko. Powinno pójść łatwiej z uspokojeniem młodego. Przynajmniej na to liczył. Podszedł do wanny siadając na jej brzegu. Spojrzał na młodszego, który również uraczył spojrzeniem jego personę. Dotknął dłonią jego policzka przekrzywiając głowę mając nadzieję,że alkohol w organizmie młodszego jest tylko fantazją zmęczonego umysłu lub w rzeczywistości Lee tylko udaje. Nachylił się nad nim powoli łącząc ich ustaw motylim pocałunku i przez kilka sekund był niemal pewien,że libacja alkoholowa jest złudna. Cichy jęk i westchnięcie młodszego również go w tym utwierdzało. Marzenia, jednak pozostaną marzeniami, a sprowadził go na ziemie prosty czyn młodszego który zaczął otwarcie śmiać się w jego wargi. Jonghyun poderwał się jak oparzony czując jakby wylano na niego wiadro zimnej wody. Pociągnął nosem zakręcając ciepłą wodę i podając Taeminowi gąbkę. Ten oparł się tylko o bok Jonghyuna bawiąc się dłonią która obecnie była łódką.
- okręt podwodny marki SS154 zanurza się na głębokość 130 metrów, proszę meldować o postępowaniaaach. Panie kapitanie, co pan widzi ? - odkaszlnął intonując na gruby , męski głos - widzę przed sobą górę lodową..a nie.. jestem pod wodą.. no to ..widzę rekina, oh nie! złooki rekin mnie zauważył! Mejdejn! mejdejn! - bawił się ruszając dłonią pod wodą. Jonghyun ucałował go w czoło i westchnął rzucając mu szybkie " zaraz przyniosę ci pidżamę - po czym już go w łazience nie było. Zszedł piętra kierując się ku salonowi, w którym stała ich walizka. Wiał ja w dłoń kierując się na piętro. Postawił walizkę w sypialni na łóżku, po chwili przypominając obie o szklance mleka dla maknae. Zszedł więc ponownie na parter wkraczając do kuchni. Podszedł do blatu ,na którym stał jeszcze ciepły kubek z mlekiem bananowym, które przygotował. Spojrzał na niego zamyślony. Przed oczami stanęła mu roześmiana twarz ukochanego Taemina. Fakt, do spokojnych nie należał a sam związek z nim do łatwych się nie zaliczał, jednak..dobrze wiedział na co się pisze, prawda? Wiążąc się z nim podejmował wiele ryzyka, ale stwierdził przecież jasno,że uczucie, którym darzy tego małego dzieciaka jest silniejsze niż wszystkie przeciwności losu - pozwalające na to, by je pokonać. Nikt nie mówił ,że będzie łatwo, ale pomimo nieoczekiwanych i nagłych zwrotów akcji - niekoniecznie miłych i radosnych - Kochał Lee Taemina i nie miał zamiaru go wymieniać na jakąś inną osobę, a tym bardziej dziewczynę.Chłopak wzbudzał w nim nie tylko niekontrolowaną chęć opieki, lecz także wprawiał jego serce w szybszy rytm oraz nierzadko był powodem powstawania rumieńców na policzkach Jonghyuna. Związek z Taeminem może i był przepełniony nieprzewidzianymi sytuacjami i po takiej ilości czasu miał nienaturalne predylekcje do kilku rzeczy, jednak, kto by na to zwracał uwagę, gdy przy boku ma się tak radosną osóbkę, która codziennie śle ci promienny uśmiech motywujący do działania i codziennego dawania z siebie wszystkiego w pracach ? Tak właśnie czuł Jonghyun. Z tak pozytywnym nastawieniem ruszył ku górze wspominając przy tym pierwsze dni ich związku. Postawił kubek z reniferami na stoliku nocnym odstawiając na bok pustą butelkę wina. Nachylił się nad czarno niebieską walizką otwierając ją. Wyjął stamtąd ręcznik maknae oraz jego ulubioną pidżamę wraz z bielizną po chili skierował się do łazienki gotów na kolejną porcję walki z maknae. Mina mu jednak zrzedła, a cały zapał uleciał, kiedy Lee Temina nie było w pomieszczeniu. Po chwili usłyszał dźwięk zamykanych drzwi a z podwórka donośny krzyk radości Lee Taemina.
' Ja go chyba zabije ' przeszło mu przez myśl za nim ruszył biegiem za ukochanym na podwórko.
* * *
Taemin otworzył oczy dzięki wpadającym do pokoju promieniom słonecznym rażącym go w powieki. Złapał się za głowę krzywiąc nieznacznie. Zdawałoby się,że żadne słowa nie opiszą cierpienia i katuszy, które teraz przeżywał. Zmrużył oczka ponownie marszcząc nos i przekładając twarz na bok. Ujrzał zmęczoną twarz Jonghyuna. Dłoń chłopaka leżała na brzuchy maknae trzymając go mocno przy sobie. Taemin nic nie pamiętał z poprzedniej nocy, jednak coś mu mówiło,że nie było zbyt kolorowo sądząc po zmęczeniu wymalowanym na twarzy Jonghyuna. Zadrżał z powodu zimna które napadło na niego nagle. Kichnął głośno budząc tym samym ukochanego, który to uśmiechnął się nie otwierając oczu i wyszeptał cicho:
- To za nocne bieganie nago po podwórku kochanie. Masz karę. - po czym odwrócił się do zdziwionego i niedowierzającego Taemina plecami.

Niezłe ^^ zwłaszcza koncówka. Ogolnie bardzo przyjemne opowiadanko :) zwłaszcza ze to JongTae które uwielbiam!
OdpowiedzUsuńmy-dream-is-love.blogspot.com